sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia

                                         

                                   Zdrowych,pogodnych Świąt Wielkanocnych,
                                               pełnych wiary,nadziei i miłości.
                       Radosnego,wiosennego nastroju,serdecznych spotkań w gronie rodziny
 i wśród   przyjaciół oraz wesołego Alleluja !
                             
    
Tego Wam wszystkim tu życzę!
 Zdążyłam,z mokrą głową, padająca na pysk ;)
Napieczone,narobione,goście przybywajcie:)
Dziękuję za życzenia!
            


środa, 12 kwietnia 2017

Lecę w dół ;)

     Może zacznę od zdjęć  bo wreszcie jest zielono i kolorowo.

narcyzy mają bardzo mało kwiatów w tym roku .
Łubin zdechł ,zamarzł albo po prostu miał nie być wieczny ,nadzieja że się zasiał bo coś tam widzę ale nie wiem jeszcze co to , a taki był piękny w tamtym roku:(
                                         sasanki wychylają włochate  łepki
                                        w trawniku fiołki albo stokrotki albo chwasty...

   Dieta mniej żreć działa ale nie sama .Ćwiczę codziennie,pot kapie i oczy zalewa :) Chodzę na kije ,we wsi jest grupa ludzi no i ja sie przyłączyłam. Na pierwszy ogień dwa tygodnie temu zrobiłam ponoć 7,5 km......w nocy nie mogłam spać tak mnie wszystko bolało i tak rozbita byłam,no ale żyję. To raz w tygodniu z kijami a w niedzielę bez kijków też był długi spacer bo około 4 km. No i tak,śmietany nie używam,pizza była ale na mące razowej i minimalna ilośc sera bo ten też odstawiony,chleb zamieniony n pieczywo chrupkie,ziemniaki z wody,mięso gotowane więcej a jak kotlet chłopakom to nam dziewczynom bez panierki w małej ilości oleju. Siemie lniane do zagęszczenia zupy. A i rano na czczo piję szlanke wody z sokiem z cytryny,z połówki albo czasem mniej,bo mi nie smakuje. Efekt? Jest ! 4 kilogramy mniej. Czy to będzie jeszcze spadać? Oby. Tak pizza wyglądała:

Post zaczęłam pisać w niedzielę,teraz już jest środa po 22 . Młodego jeszcze nie ma,wieczorem go wyczaiłam że jakieś ognisko mają,truchlałam co tam sie dzieje ale widział że go widzimy i telefon po 20 odebrał,potem wrócił ale ględził że pójdą do kolegi oglądać horrory. Cholera wie ,ale może nic nie zmaluje,  pytał czy tak zawsze go będę kontrolować,odpowiedziałam mu że dopóki my go utrzymujemy to tak :)

Starszy wraca na święta w czwartek gdzieś w nocy. Po tamtej akcji nocnej co mi ciśnienie podniósł jeszcze był na weekendzie ale dopilnowałam żeby ten bilet zarezerwował. Najlepsze jest to że jak go małżon odwiózł o 4 to mi się śniło zaraz że jednak znowu do tego autobusu go nie zabrali i ta moja głupia głowa we śnie taką awanturę zrobiła że go...pogryzłam ...hehe. Małż wchodzi po około 1,5 godziny to aż mi ulżyło że jednak to tylko sen :)

Tata. W zastraszającym tempie traci głowę,demencja,zapominanie,wręcz bredzi od rzeczy chwilami. Dobrze że nas poznaje ale i to może się zmienić . Okropnie  przykro patrzyć na to co sie stało z człowiekiem. A jak udręczy mamę która non stop słucha jego gadania,i w kółko jedno i to samo powtarza. Mama jest zmęczona,po świętach pójdziemy do psychiatry bo musi coś wziąść na uspokojenie. Tłumaczymy jej że też musi myśleć o sobie a nie siedzieć przy ojcu i na każde zawołanie jego być. Bywa i tak że jak on śpi w nocy to ona czuwa....bo on śpi....
Ma ciepło,sucho,nakarmiony,czysty,to nic więcej się nie da zrobić. Wiadomo że my jesteśmy u nich ale tez każdy ma swoje rodziny i obowiązki i nie da się całymi dniami z nimi być.

Warzywa jeszcze nie posiane,zimno z powrotem jak diabli.
Włosy skróciłam trochę bo za długie były.
Jutro zacznę piec ciasta no bo dieta nie zwalnia od tego,zresztą mamie i sąsiadce mam po kawałku dać. A no i imprezy miało nie być ale że urodziny w drugi dzień świąt a imieniny za trzy dni wypadają to parę osób będzie.





piątek, 24 marca 2017

Nocny nerw!

Dzisiaj w nocy o mało nie eksplodowalam ze złości. No bo po co matka gada ze trzy dni,ba obmyśla jak to synusiowi lepiej będzie jechać do szkoły - autobusem o 14 - zajedziesz za widoku. Nie,o 18 gada no ok. A może z ciotką do Krakowa a stamtąd do Katowic wieczorem.... No może.....e nie ,....pojade tym po 18....... Ok......rezerwuj bilet..........dobra dobra. Po kilku godzinach eee...nie pojade tym bo po 22 nie dostane sie do internatu do sąsiedniego miasta.....
Już matce lekko gul skacze. Pojedzie o 4 40 rano.....
Wieczorem po 19 pojechało to to na trening,matka usnęła,budzę sie o 23 30 a tego nie ma! Dzwonię,jedzie.....no co , na dwóch treningach był. Ale kurde za kilka godzin jedziesz po diabła tak długo byłeś!
Dobra śpimy dalej. O 3 budzik małża bo musi jeszcze przed odwiezieniem młodego  do kurnika zaglądnąć,wszak pisklęta o 6 rano będą,musi być 37 stopni na hali. Ja tego budzę,ni huhu.....śpi. ......Jeszcze w łóżku pytam czy choć miejsce ma w autobusie. No nie ale będzie,..na pewno będzie,. No może zadzwoni zapyta..........
Dzwoni......nie ma ...........
Jak mnie kurna zagotowało to sobie wyobraźcie.
19 -letnie cwane a niepoważne,nieodpowiedzialne.
No myślałam że go przetrące!
Pojechał dopiero o 8 20. Miał więcej szczęścia niż rozumu bo lekcji rano nie było, uff. Za to teraz to niech tam siedzi i sie uczy do matury.
Zwariować można bo siwa to już jestem .

środa, 22 marca 2017

Grubasy wiosną

  To tak. Od czego zacząć?
Od zdjęć może..



 No czyli wiosna jest :)
  Wizyty u lekarzy z córką zaliczone u kardiologa w porządku . Na endokrynologii no cóż -dieta- dieta i jeszcze raz dieta. Do swojego wzrostu córcia jest za gruba a wręcz napisali"otyłość" no cholera ! Tak wiemy że żle się wszyscy odżywiamy,jesteśmy grubasy i to naprawdę poważne grubasy :(  Znaczy, tylko chłopaki mają odpowiednie wagi ,młodszy to wręcz konia z kopytami by zjadł i nic dalej chudy.  Także ten tego. Wagi zakupiłam dwie,kuchenną małą co by te gramy czasem zważyć i tą gorszą łazienkową bo ta stara co ją miałam to mnie franca w cudownej nieświadomości trzymała -tak pieknie mnie oszukiwała. Nigdy chuda nie byłam,małż tak samo no ale też nigdy się nie odchudzaliśmy. Teraz ja stosuję diete MŻ. podobno to dużo pomoże. Sie zobaczy bo faktycznie niedługo to bym się schylić nie mogła buta zawiązać.........

Tata nawet jako tako,imieniny były. Zauważyliśmy jednak że bardzo się zmienił,zdziecinniał i tak chwilami mówi sensownie a za chwilę bez ładu i składu. 

W zeszłą sobotę mnie położyło do łóżka okropny ból głowy,kaszel i gardło,katar i na dodatek było mi okropnie niedobrze. W niedzielę trochę w łóżku ,głowa trochę odpuściła ale w poniedziałek poszłam do lekarza bo przy tym kaszlu mnie strasznie gardło bolało no i mam anginę,antybiotyk dostałam. Nie zwalnia to niestety z niczego ,więc jakoś klientów więcej i z mamą do miasta musiałam jechać we wtorek. Ale już lepiej to co sie obijać. Te pieprzone 4 okna umyłam i musiałam się tak wtedy załatwić . 
 Calineczka dzisiaj jedzie do Warszawy na może tydzień lub więcej.Oddział gastrologii. Zależy co tam z nią wymyślą,najprawdopodobniej będą chcieli sondę założyć. Tylko że nie po to dziecina się nauczyła jeść z butelki żeby się teraz uwsteczniała.... I tu przyjaciółka ma obawy ,no ale mówię jej że przecież nie musi się na wszystko zgodzić. Myślę że mogę tu podac informację bo małej można oddać 1% podatku. Jeśli ktoś chce to proszę bardzo KRS 0000037904 cel szczegółowy 1% : 31323 Fis Gabriela

Bierzmowanie córki było 9 marca,wszystko się udało,pogoda dopisała choć było chłodno. Na koniec po słowach biskupa tak jakoś mi się łzy zebrały że sie popłakałam bo mi się przypomniały te nasze przejścia,operacje eh...No ale już dobrze.Potem była herbatka ciasto i jakaś sałatka. Skromnie bo podobno że teraz to sie wielkie imprezy robi z tej okazji. Jak dla mnie to lekka przesada.

 Starszy dość często jest ostatnio w domu ale szczerze to ja naprawde wolę jak jest w szkole bo ta cholera więcej się tam uczy niż w domu. Tu to tylko autem hula a ja nie śpię bo się denerwuję.
Młodszy też ciśnienie reguluje regularnie ,jak zima odpuściła to ten bez kurtki chodzi nie rozumie że to jeszcze nie pora,potem chyrla. Z kolegami coś robią jakiś pokój obkleili wytłaczankami,mikrofon kupili,ja im dałam statyw pod mikrofon bo mi już niepotrzebny ;) Będą chyba rapować ,obawiam sie tylko ile tam będzie łaciny w ich tekstach..........no.

Taki komunikat mi wyszedł hehe ,papa!!
 

środa, 1 marca 2017

Wycałowałam dziecię!!

  Marzec się zaczął .
 Wypadałoby coś napisać bo może ktoś to czyta jeszcze.... Ten blogger to takie ilości czytających mi pokazuje że hoho ...ale nie bardzo mu ufam w tym temacie:)
 To tak.   Starszy po studniówce,szczęśliwie objechał samochodem,panne dowiózł,zresztą z powrotem w nasze strony to miał ich w aucie aż ..4...także ten no. One jeszcze z naszego miasta pojechały dalej.. Żadnego zdjęcia nie widziałam,nie wiem jak wyglądał jak się prezentował,nic nie wiem. Ale pomału,niby fotografa mieli to nadzieja jest. Miał tydzień ferii i był-bywał w domu ;)czasem kogoś przenocował ,kolegę oczywiście.

 Tata nawet dosyć się trzyma i kolejne imieniny w niedzielę obejdziemy :)
 U przyjaciółki byłam,najpierw jednej bo potrzeba była ( może bez szczegółów) Wystarczy że auto w ciągu tygodnia zrobiło 3000 km jakieś...... 
A w niedzielę ..uwaga byłam u drugiej przyjaciółki i jej córeczki maleńkiej! Urwałam się sama samochodem i po 2,5 godzinach jazdy niezłymi serpentynami i momentami wzdłuż Dunajca i jeziora rożnowskiego dotarłam!!!! Malutka wycałowana,wynoszona trochę bo jak już zaczynała płakać to mamuśka ją mi zabierała. Bardzo na to uważa żeby w tym płaczu nie dostała bezdechu bo już się tak zdarzyło i trauma została.....Niunia ruchliwa(dzięki rehabilitacji) i w tym całym nieszczęściu jest odrobina szczęścia bo mogło być dużo, dużo gorzej.
Mimo wszystko w głowie się nie mieści że rok temu nikt by nie pomyślał gdzie ,w jakim miejscu w życiu będzie jedna z nas -czarownic-  bo właśnie minął rok od ostatniego "sabatu" i chyba już nigdy tak samo jak wtedy nie będzie....

Zima już chyba poszła na dobre,coś gdzieniegdzie z ziemi wystaje np. narcyzy zauważyłam.
Szykujemy się do bierzmowania córki które 9 marca. Wcześniej 6-go wizyta u kardiologa w Krakowie,przy okazji mam pozapisywać Calineczke do kilku poradni. Potem znowu 13-go endokrynolog i badania jednodniowe też w Krakowie. I tak nie będzie się kiedy nudzić. Dupke też trzeba będzie ruszyć na podwórku zacząć coś robić ale szczerze mówiąc to lenia mam okrutnego ,no nie chce mi się i tyle.Trochę jestem przybita bo kurcze kłopoty z finansami mamy i tak kombinuję gdzie by coś pożyczyć aby do następnego przypływu gotówki przeżyć. O tyle dobrze że ten przypływ jakiś będzie wogóle.
Tak to jest,szlag mnie trafia nawet w spożywczym że nie mogę spróbować czegoś lepszego...wrr.....
Dobra dość narzekania ! Byle gorzej nie było...
To co,jakieś zdjęcia,np z drogi na oślep robione jedną ręką ;)


Mam też taki punkt dnia ostatnio że podglądam żubry ,lub dziki i inne leśne zwierzęta :))http://www.lasy.gov.pl/informacje/kampanie_i_akcje/zubryonline albo tu http://www.strzalowo.eu/

Pączki i faworki oczywiście były w tamtym tygodniu:) a dzisiaj środa popielcowa. A i gardło mnie coś zaczyna boleć więc okna na mycie poczekają.

poniedziałek, 13 lutego 2017

To co się nie odbyło i to co się odbyło.

  Moje ostatnie wpisy są jakieś takie wyciszone,nie taki galop jak dawniej. Sama się cofnęłam do nich i rzeczywiście można było zadyszki dostać;)
A przecież nadal dosyć dużo sie dzieje u mnie. Tylko coś mniej to opisuję ,no bo co na przykład opisać jak przyjaciółka zaprosiła nas do teatru a sztuka się nie odbyła? Śmieszne,hm no teraz śmieszne ale wtedy się trochę zirytowałam bo w końcu to 130km. Ale ok ,zjedliśmy pizze na rynku i miło spędziliśmy wieczór.

Byłam też na kuligu w jedną sobotę. Dwa zaprzęgi konne ,ponad 20 osób dużych i małych,mróz dosyć duży był. Zaliczyłam 4 wywrotki ,dupa poobijana ale na szczęście cała jestem.Chociaż zakwasy miałam solidne ,no ale jak się na brzuchu momentami i kolanach jechało to nic dziwnego. Potem było ognisko,kiełbaska,naleweczka... a potem, potem był kac....noc cóż ....Ale wspomnienia fajne na lata będą.
 Starszy syn w piątek przyjechał,kompletowaliśmy strój na studniówkę która w sobotę będzie,pannę się okazało że weżmie stąd a nie jak większość kolegów na miejscu ''wypożyczają'' No nic ok,tylko musi hotel jej też zapłacić a i musimy mu dać auto bo przecież 4 godziny autobusem to nie wypada koleżanki tłuc...Trochę się boję,bo to jednak kawałek drogi a kierowca świeży no ale pewnie trzeba zaufać....
 Snieg nadal leży o tak:

I tak ,zima nie puszcza chociaż jest nadzieja że od środy będzie temperatura plusowa chociaż w dzień.Z drugiej strony to lepiej się jeżdzi na lodzie niż takie błoto.Zobaczymy. Wszystko przyjmiemy;)
Z dobroci słodkich to nie powiem rozpieszczamy zmysły tak:

Kiełbasa z indyka też zrobiona ,zapas zamrożony;) I dupki rosną...

Tata. Tata ma różne dni,czasem kiepskie tak że traci kontakt i sie osuwa mamie z kibelka a czasem nawet w miarę dobrze,dobrze na tyle że rozkręcił w sobotę w łóżku stare maszynki elektryczne do golenia sztuk dwie i dyrygował mamą żeby mu szukała ,podawała i wkręcała śrubki które mu wylatywały co chwilę. No mama miała dość bo i wzrok nie ten i zgrabność nie taka ale co miała zrobić. Nawet zjada trochę i ma manię chrupania non stop a to macę a to chrupki albo biszkopty. Tak że trzyma w woreczku po parę i nawet w nocy to je i jeszcze mamie karze jeść ;)

Z mamą Calineczki rzadko teraz rozmawiam bo ona non stop małą ma na rękach ale kiedyś z półtorej godziny gadałyśmy i nasyciłyśmy się obie. Maleńka była już w W-wie i mają wstępny termin operacji podniebienia na czerwiec ale to zależy ile będzie ważyła. Jest maleńka dalej,bardzo maleńka ale tym kazali się jej tak nie przejmować bo te dzieciaczki tak po prostu nie rosną . Ważne że mała się śmieje ,czyli poznaje,reaguje ,słyszy pewnie .A ja dalej u niej nie byłam . Dostaję zdjęcia na bieżąco .
   Co jeszcze? Nie wiem,..np psa pilnuję bo panna ma cieczkę,ladacznica jedna ale czy upilnujemy to nie wiem,ciężko będzie.


piątek, 27 stycznia 2017

Gdy w domu ludzi mniej;)

   Dwa dni same z córką  .Luksus powiem Wam,normalnie raj...;)
Panowie pojechali na Słowację ,dzisiaj już wieczorem wracają....Nie ma kto nagrandzić,jak wpadłam w szał sprzątania w środę to tak prawie jest. Zadnych buciorów w ciasnym korytarzu,desek nawet w pokoju(!),butów do snowboarda suszących się w łazience ,kurtek,czapek,rękawic kilka par.... Tak nawalą jak wrócą a ja dostaje wtedy białej gorączki...

Ależ mi tak dobrze....
Nawet filmy dwa oglądnęłam co normalnie nie ma jak bo sie rozmijamy w poglądach z małżem ;)
Upiekłam już ciasto i zarobiłam drożdże na bułki pszenne.Obiadu nie musi dziś być ...no wolnośc normalnie.

Starszy po studniówce wrócił...rano przed siódmą !

Lekko wstawiony..... na mecz na wieczór dał rady i nawet bramke strzelił.   I tekst do mnie po meczu: mamo musze sie przed meczem napić zawsze........dobrze że był daleko bo by ścierką dostał. Prosto po meczu pojechał z drużyną do szkoły.

Tata bez zmian,dzisiaj jeszcze dostanie kroplówkę i na razie tyle,zobaczymy jak będzie.

Zima nadal ,dzisiaj w nocy było -14 . Pieca pilnuję żeby nie zmarznąć.
Takie tam mają widoki,syn mi przesłał
 No to na razie lecę mase orzechową i jabłkową robić i kleić ten placek:)