poniedziałek, 18 listopada 2019

Śmiać się czy płakać

 Całkowicie mi nie po drodze z blogiem. A co nowego?
Nie spiszę wszystkiego. We Lwowie byliśmy . Młody wrócił. Starszy pracuje. Młoda skończyła 18 lat. Z przyjaciółkami się widziałam ale nie naraz niestety. Calineczka była u mnie a potem byłam u tej drugiej w Krakowie. Ogród nie do końca posprzątany.
W biegu wszystko
Aaa .. jestem u tej mojej wariatki w Krakowie i ona patrzy na mnie i mówi ale co ci tak rzęsy urosły ( zawsze miałam takie ni to ni owo w przeciwieństwie do niej bo  ta jak zamruga to cienie ma na policzkach ));)
No i patrzy ....aha...kurde powieki ci opadły !!!
Kurtyna.
Tym humorystycznym aczkolwiek nie śmiesznym dla mnie faktem mówię nara ....;)




wtorek, 24 września 2019

Tytułu nie będzie

 Lecę ze zdjęciami,może potem mi treść przyjdzie do głowy :)






























To tak,misz masz piękny: kwiaty, warzywa, wszystkie własnej produkcji,wycieczka do Kazimierza prosto po nocce w pracy,po drodze kawałek Sandomierza, że sceny z jednego wesela ,i drugie wesele tuż przed wyjściem w ogrodzie. 
Nadaję z pracy, tylko cicho sza.. Fajnie mi się pracuje z młodym kolegą , tylko rok starszy od mojego syna ale tworzymy duet nie do podrobienia. On też nie wyobraża sobie z kim innym pracować,to cieszy ;)
 Zleciały całe wakacje, młodszy już za tydzień będzie wracał do domu i wiecie co? Wcale mnie to nie cieszy,chciałam nawet żeby sobie przedłużył pobyt ale ten nie chce. A bo szczerze to powiem ze mniej trosk miałam, wiedziałam że tam jest w porządku,co tu w domu nie zawsze mu się udaje. Jego towarzystwo niestety pod jego nieobecność było zgarnianie przez policję i bardzo bardzo się obawiam co i on może mieć wspólnego z nimi a jeszcze tak głupio gada że z bólem serca ale naprawdę mógłby jeszcze nie wracać:(
Młoda ma praktyki cały wrzesień i kawałek października,była już 2tygodnie w przedszkolu w kuchni,teraz zaczyna w restauracji . Poza tym to od 19 sierpnia średnio co 2 tygodnie zaliczamy wizyty w Prokocimiu , cześć to rezonanse a część wizyty u specjalistów a wszystko dlatego że kończy już 18 lat i koniec leczenia w uniwersytecie. Ale na chwilę obecną jest przebadana wzdłuż i wszerz i wszystko jest w porządku. Jedyne co to endokrynolog będzie się przyczepiać do nadwagi co u nich urasta do rangi otyłości !. No masakra a z tendencją do tycia i wzrostu 145 cm jest koszmarem córki no i moim też,niby się stara uważać co je ale ale...
Jest tam też zdjęcie indyka którego małż wędził na wesele,na tym weselu byliśmy stąd zdjęcie;) ładny,nie?
 Jest i brama co małż osobiście wykonał,na razie na gwoździu zamykana ale może będzie i pilot do niej.
 I co to jeszcze,no jesień jest, kilka dni temu rano do pracy wstałam a termometr pokazał 3,5 stopnia brrrr..

piątek, 16 sierpnia 2019

Żeby nie zarosnąć kurzem ;)

Oczywiscie nie dało rady opisać ostatnich tygodni na bieżąco,a było co... U Calineczki -Gabrysi i przyjaciółki byłam. Nie mogłam się wybrać bo zawsze coś na przeszkodzie stało,jak nie moja praca to Gabi turnus rehabilitacyjny,no ale że zakupiłam jej pantofelki dwie pary u nas w mieście bo nie sposób jej kupić normalne butki bo ma maleńkie stópki,to to było zadanie dla ciotki. No więc te butki już czekały ponad tydzień aż wreszcie się udało i to z dodatkowymi atrakcjami bo mianowicie zdobyłam bilety na koncert Korteza u nich właśnie w Krynicy. I na dodatek udało się że moja zatroskana matka mogła że mną na niego iść. Małż mój został w domu bo nie miał akurat czasu jechać więc wspólnie ustaliliśmy że ja ją zabiorę na odstresowanie. Musiała mnie tylko gdzieś przekonać bo byłam po dwóch nockach w pracy i nie uśmiechało mi się wracać samej przez te zakręty , górki. No i tu nastąpi pochwała naszej Gabi a szczególnie rodziców którzy robią niesamowitą pracę z dzieckiem, dzieckiem chorym bardzo, które nigdy nie będzie samodzielne,nie będzie mówiło, zgłaszało potrzeb a jeszcze perspektywy są różne , niestety. No bo powiem Wam że ta mała aparatka chodzi jak przecinak,dokucza jak normalne zdrowe dziecko, mało tego to widzę że ona trochę rozumuje bo i popisuje się i pokazuje jak tańczy i no coś kuma. Bardzo mnie ta wizyta uradowała a i moją Anetke też. Nagadałyśmy się , Gabrysi włoski skróciłam,wypieściłam,oscypki sobie kupiłam i do domu. Aaa koncert Korteza był magiczny, pierwszy raz byłam ale naprawdę jestem pod wrażeniem
 Co poza tym? A do Kazimierza Dolnego się chyba wybierzemy w sobotę ale na wariata bo po nocy prosto ja i nasz przyjaciel,bez dzieci żadnych. Aaa co do dzieci to akcja była ,syn dostał strasznych boleści z tym że na początku wydawało się że to jakiś wirus żołądkowy,jak wróciłam z pracy w niedzielę po 14 to leżał w łóżku cały mokry,kołdra, poduszka no dosłownie mokre a on z dreszczami. Wieczorem mu przeszło ale wymioty dalej, nudności tylko że twierdził że go z tyłu nerka boli...No i w poniedziałek dalej mu nie dało śniadania zjeść,w południe znowu ból i to z tyłu,ja wróciłam z pracy to za dwie godziny mu przeszło . pojechał do kolegi na dobrych pięć godzin około . No i w nocy znowu wymioty,a dalej żołądek pusty prawie,dałam mu przeciwbólowe i rozważaliśmy jadę na SOR . Jeszcze się wahał ale po tabletce chwilkę tylko lepiej więc zawiozłam zbolałego aż już nie mógł iść. A tam z parteru na górę pod jeden pokój, potem pod inny numer,potem na dół do chirurga, potem na RTG potem z powrotem na SOR aż mi podziękowano a on został. Tak tak ,kolka nerkowa , potem mu dopiero robili USG ale u nas to taki szpital że tragedia co za dochtory..  O 6 zadzwonił że będą go karetką wieźli do innego szpitala 30km dalej na konsultacje z urologiem. Przyjechałam znalazłam sierotę i akurat za chwilę dostał znowu atak,matko Noj się miotał na łóżku,to siedzi,to się kładł,to mu obniż,to go pociąga na wymioty,no masakra, szkoda go było. Czekaliśmy półtorej godziny na karetkę. Ja za nim, zanim znalazłam gdzie go wywieźli to już był po badaniu ale zdążyłam z lekarzem porozmawiać ,no i gościa mi wypuścił do domu bo kamyczek już blisko i że go wysika. Ło matko ale akcja była,a w domu się położył do łóżka a ja byłam za receptami no bo ta konsultacja to też jakoś na dziko się odbyła i nie mógł nam wypisać recepty,o i tak. Z tego wszystkiego to w końcu w środę mu wszystko przeszło i zaczął jeść i nic go nie boli, pewnie ten kamyczek nieduży wysikał nawet nie wiedząc kiedy. W wodę Jana z Krynicy go zaopatrzyłam po drodze że szpitala jeszcze aby dużo pił.
 Zmiana tematu i trochę zdjęć roślin








Teraz spróbuję wrzucić filmik z wesela i zdjęcie z rodzeństwem moim najlepszym







Ja tu już w klapkach na nogach bo nogi obolałe w bąblach a to już drugi dzień imprezy był;) Kto zdąży to zobaczy bo nie będzie tak długo tu dostępne te zdjęcia. A młodych to nawet można znaleźć na stronie "fotografia Olechowscy,"zdjęcia przepiękne. Ciekawe co mi wyszło bo w telefonie i w...pracy teraz jestem


sobota, 27 lipca 2019

Żyję ;)

   Po długiej przerwie witam się z Wami. :)
Nie wyrabiam . Brak czasu dla siebie-znaczy brak czasu dla domu nawet. Okna brudne już czekają. Robimy dalej kawałek podwórka,siejemy nową trawę,chcę jakoś upiększyć to otoczenie ale własnymi siłami kiedy nie ma na to czasu to sie wlecze i wlecze. No dobra....
 Za mną cudne wesele mojej chrześnicy Łucji,było mega! Trzy dni imprezy wspaniałej,bajecznej i szczęśliwej. Młodzi tacy piękni i tacy moi!Tyle podziękowań dostałam od nich i tyle uścisków. Zaśpiewałam z orkiestrą trzy piosenki pod rząd. Goście bawili do tego mojego śpiewania,baa..moja mama oczy otworzyła szerooooko zdziwiona że ja jednak umiem śpiewać,haha. No i ciotki sie jej pytały czemu ja przestałam śpiewać te kilka lat temu...a wtedy mi powiedziała że ją do grobu wpędzam i sie strasznie modliła żebym przestała a tu prosze teraz taki zonk....Było minęło ,do śpiewania w zespole nie wrócę,pogodzona jestem z tym.
Dziewczyny,dwa dni po weselu założyłam instagrama,nie umiem go jeszcze obsługiwać za bardzo ale coś co mnie najbardziej zaskoczyło i mnie przeraża to to że znajdą mojego bloga.Z czegoś musze zrezygnować,albo usunąć bloga albo instagram,albo wszystko albo bloga tylko dla zaproszonych ale nie mam kiedy sie nad tym pochylić żeby to ogarnąć jak to sie robi.
Telefon mi sie zepsuł,co chwile karte przekładałam do innych a w tel mam zdjęcia z wesela,wiele tu chyba nie wrzuce bo nawet siebie wystrojonej nie mam.Dopiero te od fotografa będą mega. Wesele było bardzo nowoczesne,chwilami sie zastanawiałam czy jestem może na koncercie wszak gitarzysta był niesiony tłumem hehe

 Synu mój młodszy już trzy tygodnie jak poleciał,co ja sie opłakałam głupia. Co poradzić, matka. Daje po zaworach syn a matka i tak beczy jak leciał. No bo to wiadomo czy wróci? A za chwile odwrotnie a niech zostanie z pół roku. No  bo wiadomo jaka jest prawda, tak żle i tak niedobrze......
Tam jeżdzi dżipem po ameryce,ja sie martwie ,chociaż już troche ochłonęłam,kontakt mamy,z kuzynem moim mieszka

A no i na tym weselu to sie nie obeszło beż kilku łez.....no bo to wesele to byt był szczyt marzeń Kazika....jednego i drugiego mojego taty...eh.....brakowało ich....
Ogórki przerabiam ale już nie przesadzam i reszte rozdaje znajomym bo nie mam kiedy robić a i nie ma takiej potrzeby. Kwiaty,lilie,mieczyki kwitły,kwitną,lawenda kwitła,teraz chyba trzeba ją przyciąć, pomidory podwiązać,fasolke zrywać ,zjadać,zjadać ale komu ,jakoś nie idzie to jedzenie. W tą sobote idziemy znów na wesele takie nieplanowe bo tylko koleżanki z pracy ,bo po spotkaniu integracyjnym w drugiej turze dostałam zaproszenie no bo ja przecież taka dziewczyna super haha
I indyka małżon im uwędził,to będzie na swojski stół przepyszny. Na wesele Łucji wędziliśmy trzy aż ,ale to było dwa dni w lokalu :)

No i już jest sobota a post nie skończony,trudno wrzucam go tu ,narka papa !