niedziela, 9 czerwca 2019

Już czerwiec.

      Po pierwszej zmianie w pracy jestem sama w domu.ach jaka przyjemność! Eleni mi śpiewa "po słonecznej stronie życia"  ja podśpiewuje ...lalalala la laj laj słóńca blas.....
 No to tak,tatuś z córą w Krakowie jakieś tatuaże podziwiają,mam nadzieje że jednak nic nie mają wytatuowane. Starszy ył piątek,sobota,dziś rano już do pracy pojechał,młodszy swoimi ścieżkami chadza. Szkołe ogarnia ,mam nadzieje że ukończy. Bilet do stanów ma kupiony,chociaż już mnie telepawka bierze jak pomyślę że tam poleci. Czy nie zejdzie na manowce całkiem? Boję sie jak cholera o niego,łzy mam blisko jak tak myślę. Z jednej strony jak nie spróbuje to nam żyć nie da.ehh...
A teraz leci" Basia " Wodeckiego no jak dawno takich pięknych piosenek nie słuchałam. haha nie śmiejcie sie proszę.....ja sie nastrajam na wesele aaa.....już za 2 tygodnie. Gonitwa ,szaleństwo zakupów niestety i już fortune wydaliśmy :(
Jakby mnie aż ubyło troszke . Za to małż tydzień temu w niedziele chciał żebym mu towarzyszyła on na rolkach a ja rowerem,,no i efekt jest taki że sie wypierdasił bidok i poobijał noge goleń,kolani zdarł skóre  że aż niestety do apteki dobra żona jechała coby go ratować. Garnitur kupiony a na te okoliczność musiał sie wykleić te noge bo nie dałoby rady spodni zmierzyć no i musiał w długich spodniach na te zakupy jechać haha.cóż jak sie chce po 40 szaleć na rolkach jak nastolatek. Gorzej bo jeszcze trampoliny chce zaliczać... Jeszcze koszule chłopakom i szelki może czerwone młodemu.Nie bede kupować każdemu garnituru,toż to upał jak będzie to i tak mi tego nie ubiorą.Znaczy jeden ma,drugi  spodnie,koszula,mucha i właśnie szelki bo tak widziałam i fajnie to wygląda. Oby mi tylko nie pokazali jakiej obory te synki i sie nie spiły ehh.
Siostra moja biedna znowu ma dziecko w szpitalu,crp rosło,gorączka troszke ,cukier spadł a po jego zapaleniu rdzenia kręgowego to niebezpieczne. Leży  4 dobe już a nasza mama jest okłamywana i nie ma pojęcia że wnuk w szpitalu. Może jutro go puszczą już,szwagier o kulach nadal ,ona praca,dom ,masakra.
Słuchajcie inwazja jest,no szlag,,komary nas chcą zeżreć w samo południe nie da sie nic zrobić w ogródku,ba pod ścianą usiąść nie można,do uszu i do oczu sie ładują no coś strasznego.
Na buty czekam,niestety mam ogromny problem kupić ładne buty,mam dużą noge,41 jak w sklepie włoże to jest cud a już cud nad cudy jak to jakoś możliwie wygląda,no bo niestety ale jak już przeważnie wejdzie to mi sie mięso wylewa wkoło ,fuj jak te nogi wyglądają. Płakać sie chce nieraz. No i jedne zamówiłam w sklepie co mają numery chyba do 43 damskie,skóra ,obcasik nie do zabicia nastocentymetrowy;) ale znowu za duże ,odesłałam i czekam na mniejsze,oby tylko mniejsze wkładki miały a nic więcej bo mi znowu nie wejdą...
Poza tym to mi dokucza lewa pięta,podeszwa no kurde boli mnie,chodze funkcjonuje ale jak tu dwa dni tańców przeżyć ??Sie pytam,jak..
O wrocili papa!

niedziela, 26 maja 2019

Kolorowo i takie tam

Cześć wszystkim. Ulało usiekło u nas wszystko,jarzynki ledwie wychodza ,ogórki trzeba dosiac. Podtopienia w naszym terenie i okolicach dosyc duze i niebezpieczne,mogliście to sledzic w telewizji. Ja na górce to bezpiecznie ale juz kilka kilometrów ode mnie jak np wracałam od mamy to juz tam ukladali strazaki worki z piaskiem i za kilka godzin bym nie przyjechała.
Mama okazalo sie ze uhodowala kamienia i ten sie zatrzymal w przewodzie bo woreczka żółciowego to ona nie ma juz ze 30 lat. Więc tak jak coś narzekała w okolicach świąt to okazalo się ze miała prawo narzekać. Była kilka dni w szpitalu i to jej przez gardło endoskopem wyciągnęli. Doszła juz do siebie,imieniny zesmy jej z siostrą zorganizowały bo co tylko wyszla ze szpitala . To bylo w zeszłą niedzielę.
 Teraz zaś będzie gorączka bo trzeba mame wystroić na wesele wnuczki a moją bratanicę i chrzesnicę. Ja juz dwie kreacje odeslalam do sklepu bo kupilam przez internet ale nic z tego. Jedną mam do odbioru w galerii ale nie w moim mieście,tam mi ja kapke skracali,no ale powiem wam ze chyba zaszalalam,kiecke mam wieczorową. A co będę sobie żałować tym bardziej że w dzien slubu bratanicy wypada nasza 23 rocznica ślubu,więc troszke powspominamy;)
Reszte towarzystwa tez trzeba ubrać,córka juz tez sukienke ma a na razie uczy sie chodzic w butach na obcasach;)
A to juz cieszymy oko kolorami;)
A te pierogi to robota córci i to probny egzamin z gotowania,stresu bylo co niemiara ,wyniku jeszcze nie znamy choć z wyglądu ładne to troszkę soli pozalowala;)
Uff z telefonu pisałam ,to po pisowni widać,jutro dorzuce świeże zdjecia,pa!










środa, 1 maja 2019

Gonitwa:)

 Wiosna przyszła na całego . Kolorowo było/jest . Mam dużo zdjęć mojej nowej rabaty. Tylko trzeba je wydostać z telefonu.
Nie pisałam,nie mam siły pisać ostatnio. Jak dwa lata temu odchodził mój tata,rok temu byłam przy umierającym Kaziku w stanach ( tak,juz rok właśnie mija) to w tym roku pożegnaliśmy i znów byłam blisko kuzynkę męża. To jest tak okrutnie niesprawiedliwe,mama dzieciom potrzebna i odchodzi w wieku zaledwie niepełnych 40 lat,teraz za tydzień około by je obchodziła.
Pracuję dalej. Przyzwyczaiłam sie ,tylko do nocek nie mogę,ale są na szczęście tylko dwie jedna po drugiej.
 W święta też pracowałam,pierwszy dzień 1 zmiana,drugi 2. No zajefajnie,nie?
Nie przeszkodziło mi to przyjąć gości na imieninach w pierwszy dzień świąt,no lubię jak ludzi mam wokół.
Zmartwień przeróżnych dostarcza życie. Jak nie dzieci,ale naprawde już sił nie mam pisać o synu młodszym. To znów szwagier,mąż siostry po operacji w innym zakątku Polski samotnie leżał. Ma prolemy od zawsze z biodrami a teraz coś sie podziało z endoprotezami wstawianymi 9 lat temu i musieli pilnie go operować. To co tam zobaczyli to sami lekarze nigdy nie mieli takiego przypadku. No ale nic,dochodzi pomału do siebie o kulach na razie. Siostra ma przechlapane bo i praca wymagająca,dzieci,rehabilitacja młodszego i jeszcze małżonek niesprawny...przydałoby sie w tych momentach żebym nie pracowała to bym im pomogła no ale co zrobić.
Mama coś też narzeka ostatnio,ma tak słabą psychike że depresja co rusz (no bo zięć taki chory np)Trzeba jej też poswięcać co rusz uwagę.
Dobra,nie zrzędze już,ide po zdjęcia:)
















Dzisiaj moja siostrzyczka ma 40 urodziny,ja niestety ide na drugą zmianę ale wczoraj byliśmy z małżonkiem i mamą u niej. Dostała śliczną złotą branzoletkę od nas i od brata. Tak zleci mi cały długi weekend niestety ,dwie drugie i dwie nocki przede mną.
Pozdrawiam tych którzy jeszcze tu zaglądają serdecznie!!

piątek, 8 marca 2019

Zmiany i wiosna chyba.

       Zmiany nastąpiły prawie z dnia na dzień. Jak młody dał nam popalić to mnie brakowało oddechu,snu i po prostu wysiadłam. Dlatego z tej nerwicy wyciąga mnie praca do której poszłam prawie z dnia na dzień. Wychodze z domu i nie myślę-teoretycznie- czy on łaskawie poszedł dziś do szkoły czy olał.Cięzko mi sie było przestawić nie powiem,tabletki na uspokojenie ziołowe ,oddech spokojny i tak pomału śmigam między ludzmi na stacji obsługuję klientów.

Z fajniejszych informacji to np miałam super spotkanie klasowe po 30 latach ! Wspaniale było sie spotkach z ludzmi ze szkoły podstawowej,ach ależ emocje,coś pięknego,polecam takie spotkania. O 4 mnie małżonek do domu przywiózł,ledwie dałam rade na 14 do pracy wydobrzeć haha.

                            ...........................................................................................

  Nie no ja chyba tego nie dam rady skończyć. Minął kolejny tydzień, jak teraz tego nie opublikuje to umrze ten blog śmiercią naturalną..
 A właśnie jakieś info wyczytałam ze google coś mnie zlikwiduje to co trza spierniczać stąd? wie ktoś coś?

Jestem po koncercie Stanisława Soyki a w niedziele jade z małżem na Turnaua Grześka do Krakowa. A co,należy mi sie po tych stresach.
 Z młodszym niby doszliśmy do porozumienia ,bo powiem szczerze że miałam dość i to tak naprawde.Starszy pracuje w Krakowie,tu sie nic nie zmieniło,do domu raz na 2-3 tygodnie wpada na dwa dni.
pare fotek z wiosennego chyba podwórka,syf jeszcze ,na razie tylko chodze i rozgrzebuje rekami co gdzie coś wychodzi,a nawet wychodzą tulipany,hiacynty,krokusy ,narcyzy a co będzie sie okaże.
Dziś ide na noc do pracy,jutro też. Ciasto machnęłam,zaraz poskładam i jutro będzie  można szamać....a kilogramy no nie znikają same,o nie....;)
Pozdrawiam serdecznie czytającą garstke ludzi :)
 
Aha poproszę o 1 % dla Gabrysi. No zeszło mi i troche już póżno ale bardzo bardzo prosimy. Dziękuję

poniedziałek, 4 lutego 2019

Z poślizgiem...

   Zmroziło,zasypało.
 Zmroziło mi serce,zmroziło mi świat, Zasypało śniegiem. Zalało ciepłymi łzami moje policzki,oczy zapuchnięte. Serce krwawi,a młody ma w dupie...
Swiat wygląda ładnie,ptaszki na pocieche przylatują i sie częstują,






 Ha,wpis mocno spóźniony,sniegu ani śladu.zaczęłam go pisac dwa tygodnie temu. Troche zmian nastąpiło,niektóre poważne.
Ps. Ale ładnie było,nie?

niedziela, 6 stycznia 2019

Nowy Rok 2019

                                     
                  Jeszcze trwa pierwszy tydzień nowego roku to myślę że jeszcze moge
                                      wyskoczyć z życzeniami a więc:
       
                        życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku 2019 ,niech będzie w zdrowiu i                               uśmiechu i   niech się spełnią  Wasze najskrytsze  marzenia!!!

   Za oknami nareszcie piękna zima.  Nie umiem tu nic napisać,kilka razy mi sie układało w głowie ale to co chciałam wykrzyczeć w momentach złości i niemocy chyba sie nie nadawało do opublikowania. Tak,jest wkurw na życie,na siebie też, na wszystko. Młodzież daje ognia tak że wyć sie chce,nie umiałam wychować,nie nadaje sie chyba ale to już po ptokach,dzieci są a ja poległam na tym polu. Najbardziej daje popalić młodszy,jak już sie uspokoił to teraz po 18 palma odbija całkowicie,do niczego go nie zmusisz,szkołe olewa totalnie,nauke jeszcze bardziej,zagrożeń troche  a ten sie śmieje. Rano walka o to żeby poszedł do szkoły,jeden autobus odjechał,na drugi nie zdąży, a w ogóle to zmęczony i dziś nigdzie nie pójdzie. Auta staramy sie mu nie dawać bo zgnojone potem,pety,napoje lufki ..trawki też ......chuje...... muje dzikie węże.....
Kładziemy do głowy i ni huhu. Przeżywamy za bardzo ,za dużo,za dużo gadamy ,on wie lepiej i tyle,jest dorosły . To i tak nie wszystko .jutro ma na komisariat sie stawić..Tyle bo zaraz sie rozrycze.

 Starszy pomieszkuje w domu,czeka na prace ale ta kuźwa musi być w Krakowie,no szlag,pieniądze mu sie skończyły już, auto  jedynie ma fajne jak na takiego chłopaka. Zapisujemy skrzętnie te pożyczki bo co zrobisz,dziecku nie dasz? Wczoraj w taką straszną pogode znowu sie wyniósł do kolegów do Krakowa,prosiłam po jakiego diabła w taką pogode jechać,poczekaj jutro ugotuje dobry obiad,weźmiesz sobie coś na wynos jeszcze,nie kurwa bo on musi jechać bo tu nie ma co robić......
W dupach sie prosze państwa przewraca.
Gdzie popełniliśmy błędy?
Jeszcze kościół,po co na co,oni nie będą chodzić......
Jeszcze niby chodzą bo już jest awantura ale czy tam docierają? Wrrrr......
Jest niedziela ,troche spokojnie ale już pisząc to mi sie ciśnienie podniosło,jeszcze udowodniłąm młodemu że w piątek miał na 8 to nie,bo on miał na później! i facet sie pomylił no i gadaj z nim.....
Małż na stoku z dzieckiem kuzynki i koleżanka z synem,jego osobisty syn już takie towarzystwo oczywiście  olewa.A ja tu właśnie piszę,nigdy nie planuje tego co tu skrobie,jak mi sie już ulewa no to efekty czytacie:)

         ................................................................................................................................

 Święta minęły,sylwester zrobiłam w domu,12 osób nas było,o 2 30 było po gościach,a syny..wróciły jeden rano a drugi dopiero po południu w nowy rok. Zaczynam sie nie przejmować bo bym ześwirowała. Jeszcze matka co chwile dzwoni,wypytuje no cholera przecież nie może wszystkiego wiedzieć.
W grudniu na początku byłąm w odwiedzinach u przyjaciółki i małej Gabrysi. Tam też jest różnie, w tym tygodniu biedna moja miała totalnego doła,młoda nie je i nie śpi. Te dzieci niestety tak mają że nie potrzebują jeść,nie odczuwają nawet głodu,zanika nawet im odruch ssania,jedzenia i gryzienia ,dużo dzieci z tą wadą ma szczękościsk i żywienie dożołądkowe .O autoagresji aż nie chce myśleć :( To są dopiero problemy. Niby tyle pracy i efekty a potem taka cofka w rozwoju.Druga przyjaciółka w Krakowie też ma dość,córka 21 lat miała zabieg cewnikowania serca,zakładane stenty ,powiodło sie wszystko co lekarze planowali ale tu też końca trosk nie widać. Masakra jakaś.
Ja potrafie wybuchnąć szlochem po cichu jak przypomne sobie Kazika,wraca do mnie to wszystko co przeżyłam w Stanach,tak mi go brakuje że szok i tak se gadam często do niego.
No to tak.
Jutro jadę do starszej pani pierwszy dzień ,mam się nią opiekować ,towarzyszyć ,pomóc bo została sama a nerwy jej sie rozszalały z trosk i zmartwień. Pierwszą rozmowe trudną mamy za sobą i ma mnie wpuścić no bo oczywiście nie chce pomocy ale nie odpuszczamy i może da sobie pomóc.Dzieci daleko.
 Wesoło to tu dziś nie jest no ale co ja zrobię,życie...
Pięknie sypie :)



 Idę,będe piekła ciasteczka .Za odchudzanie trza sie zabrać z powrotem ;)

niedziela, 2 grudnia 2018

Miało być leniwie..

     Zamiast uprawiać lenistwo ciesząc się wolnością bo małż z synem rozpoczęli sezon snowboardowy to ja głupia z bolącą ręką( no troche puściło po tabletce) poszalałam w kuchni. I tak na pierwszy ogień placki proziaki
to taki regionalny przysmak-to było śniadanie ,a bo jeszcze córka jest ze mną. Potem miałąm upiec pierś z indyka ,no a skoro piekarnik nagrzany to amoniaczki sobie umyślałam.
A to jeszcze kasza jaglana z warzywami a to jeszcze fasolka szparagowa z zamrażarki . O  i tak sie sama sklęłam że no idiotka normalnie zamiast z książką sobie usiąść to gonie po kuchni  No a jak już posprzątałąm to jednak zatęskniłam za rosołem. I tak sobie gotuje a jeść mi sie już nie chce haha.
 Odnowiony fotel stoi u córki w pokoju.






Powiem Wam że chyba drugi raz bym sie za to nie zabrała,to jednak no jakoś poszło ale ile kurew poleciało to hoho... no bo trzeba mieć dobry specjalny taker,ten który miałam a potem i drugi pożyczony od siostry był za słaby. Póżniej mi małż pożyczył ale znowu taki jakiś pneumatyczny i to musiał mi pomóc bo sama to już bym nie bardzo ogarneła.No i tak chwilami nerwowo było;)
W tamtym tygodniu pomalowaliśmy z małżem salon,wrzosowy i bardzo jasny kremowy kolor. Posprzątałąm też dwa inne pokoje,okna i wszystkie koty-kurze wygoniłam z kątów. I chyba w piątek mnie zawiało na oknie no bo na zewnątrz był mróz a ja sie zapomniałam i z krótkim  rękawem sie zapędziłam w to okno i stąd  te rękę w przedramieniu chciało mi urwać nawet  gdy brałam głęboki wdech......
Od jakiegoś miesiąca mam nieproszonych gości na podwórku,może nie codziennie ale doprowadzają mnie do szału jak mi grzebią w nowych rabatach,a chodzi o dorodne koguty i kury ,no ja prosze Was ,nie mogą sobie grzebać na swoim podwórku. W końcu mówię do męża że trzba delikwenta jednego złapać na rosół to sie sąsiedzie opamiętają. I to przychodzą przez dwa podwórka że nie mam jak im powiedzieć nawet,no...nerwe mam na to.
 Jeszcze jedno wydarzenie było w pażdzierniku  natomiast był festiwal szarlotki ,była piękna niedziela jeszcze,mame przywiozłam na to coby sie rozerwała, były drużyny,koła gospodyń i takie różne i było jurry a w nim również pani Karolina z Masterchef która odpadła kilka odcinków temu i tak no pachniało szarlotką w całej remizie.
 A jeszcze w kinie byłąm ze cztery razy,no szok normalnie haha
W szkole u syna ,ręce opadają,nie wiem czy on to skończy i co z nim będzie..nie wiem ,załąmana jestem tym że nie umiałam ich wychować ,no bo chyba nie umiałam.....
Dlatego to że pojechał z ojcem na stok to mały sukces bo jest bez koleżków jeden/pół dnia...
Ze smutków to jeszcze dwa pogrzeby i o ile śmierć starszego człowieka a brata mojego taty tak nami nie wstrzasnęła to za kilka dni wiadomość o nagłej śmierci mojego kolegi w mlodym wieku bo 39 lat to no zwalilo mnie to z nóg :(
 Smutki ,okropne smutki. Rak mlodej 39 latki,matki,żony ,to znowu kuzynka męża,masakra jakaś. Cala rodzina poruszona a widoki takie sobie no ale moze sie uda.
Ta końcówka smutna mi wyszła niestety ale jeszcze Andrzejki za nami i była zabawa z tancami do 3 30 ! Oczywiście w dobrym towarzystwie i bylo fajnie!