czwartek, 12 listopada 2015

Część z życiorysu rodziny(rodzinki pl)

Poranna kawa zaparzona.Obiad hm...jeszcze nie wiem co zrobić.Pierogi ruskie troche mi sie nie chce.Kopytka zjadłby mąż ale on nie wiadomo kiedy do domu wróci więc odpada.Zupa z dyni to tylko ja i córka zjemy chętnie.No nic coś sie wymyśli.
Coś w tym tygodniu mi tęskno za najstarszym,w niedziele rozmawialiśmy ostatnio. A tak to smsami sie komunikujemy ale on nie ma tam czasu w ciągu dnia .Wieczorem często już za póżno pisać.
Mój pierworodny trenuje hokej już 9 rok i dwa lata temu niespodziewanie dostał się do SMSPZHL -(szkoła mistrzostwa sportowego polskiego związku hokeja na lodzie). Trochę nas postawił pod murem bo nas nie było stać na taką szkołe ale że dziadek kibic wszelkich sportów to przez pierwszy rok oferowali pomoc.Mój brat i wogóle moja rodzina to kibice także wspierają czasem jakimś kieszonkowym itp. Nie wiem jak to sie stało że on tam jest bo nie jest super szybki no ale przez 4 dni tam ich testowali i z 3chłopaków z klubu którzy pojechali na testy to tylko mojego przyjeli. No szok był i dla niego ale mówimy że skoro jest taka szansa to trzeba wykorzystać.Pierwsze tygodnie były ciężkie zwłaszcza że chyba jeden nie miał laptopa w klasie.Jest bardzo rzadko w domu a jeszcze dodtakowo zrobili im lekcje w sobote a już na jeden dzień jechać to sie nie chce. Z jednej strony to ja się cieszę z tej szkoły,chłopak uczy sie samodzielności,tam jest dyscyplina i rygor. Głupoty mu do głowy nie wpadną bo zaraz by wyleciał ze szkoły.Pranie umie zrobić i to taka szkoła życia trochę.Na tych wakacjach miał swój debiut w kadrze Polski do 18 lat.
Dwa lata temu mój wujek ze stanów zaproponował że skoro jest sportowiec w rodzinie to on mu funduje wszystko i bierze go na mecz do Chicago. Udało sie i syn sam poleciał . Boże co ja sie strachu najadłam ,nie dośc że go zostawiłam na lotnisku bo już pozałatwiane wszystko i poszedł za bramki to sie okazało że samolot nie poleci bo mgła a do Warszawy miał najpierw i stamtąd do Chicago. Masakra,wyrzuty sumienia bo dziecko zostawiłam nieletnie,telefony sie urywały koleżanka z Krakowa mi go odebrała a ja przesuwałam bilet na inny dzień.No nic poleciał,wrócił cały i zdrowy.
Wize dostał na 10 lat ,jak chce może lecieć. W t
I teraz tak,  Młodszy mi daje bardziej w kość,Starszy sportowiec,młoda chora a ten zdrowy, no to chyba zwraca na siebie uwagę tym swoim zachowaniem. Rozmawiam z nim dużo,próbowałam go w jakiś też sport wciągnąć ,nie chce. Może na jakimś instrumencie byś  synu grał,gitara może ,kupimy ,chcesz ?     Nie    chce .Nic nie chce.
Ojciec go do prac różnych bierze (starszego jak jest to też )nawet mu płaci jakieś dodatkowe kieszonkowe no bo leniwiec a tak to dumny bo idzie do pracy.
Na chwile obecna tyle mi wpadło do głowy i to spisałam i od razu wrzucam Wam,papa

3 komentarze:

  1. Fajnie dowiadywać się o Was z każdym wpisem coraz więcej :) Musisz być dumna z tej swojej Trójcy jak nie wiem co :) Starszemu życzę spektakularnej sportowej kariery, a Młodszy pewnie też w końcu odnajdzie się w jakiejś dziedzinie i odkryje swoją pasję. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Zuch chłopak! Mój mąz też wielki kibic hokeja :).

    OdpowiedzUsuń