niedziela, 27 grudnia 2015

I już po wszystkiemu

No i po świętach.    
     Wigilia u moich rodziców .Pierogi i ryby wioze gorące . Bagażnik troche załadowany tymi towarami i ciastami .   Hm...moje nastolatki dopiero były małę i gdziekolwiek zajechać to było darcie ,szturchanie ,kuksańce i przeważnie płacz. Nieraz chciałam po prostu wyjść z siebie tak te czorty dawały ognia.  Ha i coś się zmieniło?....Ee no skąd ,,młodszy usiadł z przodu a starszy za nim i też jak za starych dobrych czasów troche sie podduszali ,no można przecież w każdym wieku sie lać .Tyle że nie płaczą już przy tej bitce . Podczas wigilii było trochę łez ,tata się mój rozkleił,biedny. No wszyscy zdajemy sobie sprawę że różnie może być i też że może być to jego ostatnia wigilia. Smutne to ale prawdziwe. Dobrze że są wnuki i mniejsze siostry i moje starsze. Razem tak dokazują że niektórzy mieli dość (tata mój zwłaszcza) A siostra ma dwóch chłopców 11 i 5 lat. Ten młodszy mój chrześnik Maksiu, kolęde pierwszą zaczął sam ,no to po chrzestnej ma...Fajny słodziak ,póżniej sie rozszalał skakał po poduchach z sofy no łobuzował jak to dziecko.
Wszyscy żeśmy pośpiewali kolędy ,różnie to szło haha ale jak zaczełam sama kolęde to aż najmłodszy przestał szaleć nastawił uszu i gada :" kto to tak dziwnie śpiewa"?    No to tak mi szło pewnie  .haha
 Po wigilii powrót, a jeszcze przed wizyta u teściów (mieszkają blisko) połamanie sie opłatkiem ,choć z 6 synów to tak trzech jest obecnych,jedni i ci sami,no cóż. Ok ponarzekam na teściową tak troszkę dobra? No bo wiecie 20 rok jesteśmy małżeństwem a jeszcze na wigilii u niej nie byłam,naprawde,po wigilii to tak ale żeby tak nigdy nie zaproponować wspólnej wigilii? Więc tak to dla mnie dziwne podejście bo obcych to przygarnia i samotnych,ot taki typ,dobry ale dziwny. Chyba raz jeden jedyny byliśmy niby w Święta na obiedzie ale jak sie okazało to były resztki z wigilii to ja dziękuję ,postoję.

Na choince póżno bo póżno ale i pierniki sie znalazły a te które były za nisko zjadł pies,no a co
Czy odpoczęłam? w pierwszy dzień do 15 tak bo nie gotowałam tylko odgrzewałam to co zostało z wigilii. Potem poszliśmy na jedne imieniny z tamtych imienin na drugie imieniny i urodziny. O północy wróciliśmy. Fajnie było.Wczoraj obiad postawiony od rana kościół,i około 13 ktoś podjeżdza na podwórko.........Niespodzianka przyjaciółka z Krakowa.byli z 1,5 godziny niepełny obiad zjedli bo nie chcieli czekać na ziemniaki więc rosół w moim wydaniu i pierś z indyka miałam akurat upieczoną z surówką to chętnie.....i pojechali dalej kolędować po rodzinie. Po obiedzie my do moich rodziców tam sie spotkać z rodzeństwem chwile pobyć. Wieczorkiem znowu impreza u mojej koleżanki, i znów Ewy. Na te imieniny razem z moją siostrą jeżdzimy bo to wspólni znajomi. 
   Młodzież już z nami nie jeżdzi ,wiadomo ,co by tam robili ,dlatego lodówka pełna ,ciast,sałatki dwie w lodówce ale ma kto jeść.
I tu Wam opowiem że ja mam naprawde chyba dużo znajomych,przyjaciół. Są wśród nich dwie panny które żeśmy już nie raz chcieli wszyscy " wydać" . Niestety sie nie udało i są same,nie mają swoich rodzin ale mają też nas przyjaciół i bardzo sie lubimy.
Więc w dwa dni zaliczyliśmy trzy imprezy,niezły wynik. Teraz maż z dziećmi pojechali do kina a że na gwiezdne wojny to ja wolałam zostać w domu no i mogę tu napisać. Oni nie wiedzą że matka sobie bloga założyła i raczej wolałabym żeby nie wiedzieli. Ot taka moja tajemnica .
Jutro rano już będzie u nas ksiądz po kolędzie znowu trzeba będzie towarzystwo z łóżek ściągać ale to norma. Potem na 12 starszego odwioze na trening bo jak zjeżdza na dłuższy czas to z całym sprzętem hokejowym i trenuje w swoim rodowitym klubie.
po kawałku ciast sobie zamroziłam bo to za dużo by sie zmarnowało a tak to w sylwestra będzie gotowe. Nie wiem jeszcze co  z sylwestrem ale być może będzie coś u nas dla przyjaciół.Zobaczymy jeszcze. A tu Was poczęstuje ciastem choć chyba każdemu już bokami wychodzi, nie poukładane wytwornie bo tylko dla domowników to na zwykłym talerzu hurtem ,niezbyt elegancko
makowiec był roboty mojej mamy,nie odważyłam sie jeszcze tym razem go upiec.
Z jedną koleżanką Ewą umówiłam się po nowym roku na karaoke,dawniej żeśmy wychodziły częsciej,teraz już nie ma z kim ,ja mówię że mi sie koleżanki zestarzały haha. Ja nie -no skąd ja wiecznie młoda duchem,tylko metryka nieubłagana ......
 Także plany są ,już wiem że muszę dla Ewy piosenki Alicji Majewskiej zaśpiewać ,będą to stare szlagiery "Odkryjemy miłośc nieznaną"i " Jeszcze się tam żagiel bieli" To były obowiązkowe piosenki które śpiewałam na tych starych imprezach.Jeszcze " Być kobietą" , " Kocham cie życie " Geppert i wiele innych polskich piosenek. Mi jest tęskno za tymi naszymi wyjściami. I tu sie pochwalę troche bo pare razy mi sie zdarzyła widownia z oklaskami a jedna pani w wieku koło 50 to mi raz podziękowała że mogła posłuchać takich świetnych polskich piosenek ......
  Szkoda tylko że moje największe ,najbliższe sercu przyjaciółki są daleko ode mnie i bez nich to już nie to.......Ale będzie też dobrze.
To się rozpisałam bez ładu i składu a miałam sobie film jakiś obejrzeć. Książke skończyłam i jutro udam się do biblioteki . Wprawdzie siostra ma jakiś nowości w domu ale się nie umówiłam żeby mi podrzuciła a do niej mam 30km to innym razem od niej wezme.
Aa jeszcze taka ciekawostka , bo kurcze żeby było tak ciepło że z uchylonym oknem można spać 25 grudnia toż to szok...

9 komentarzy:

  1. ... i po wszystkiemu. Uff, z ulgą to odnotowuję :)
    Co do taty, to smutne. Myślę, że chyba każdy z nas miałby takie chwile załamania...
    Dzieci... Brrr, te moje potwory też dały czadu w Święta :(
    Fajnie, że macie przyjaciół, znajomych, że wychodzicie... Ja mam wrażenie, że towarzysko umarłam. Dom, zupy, sprzątanie kibla, wyprowadzanie psa- moje rozrywki.
    Trzymaj się ciepło, Iskro :*

    Ps. Podobno zima idzie :)
    Nie, nie- ja się nie cieszę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Martuś sprzątanie kibla też znam a pies to u nas się sam wyprowadza. Ja muszę mieć dużo ludzi wkoło siebie,nie umiem inaczej i w sumie to wszyscy znajomi jakich mamy to dzięki mnie a mąż sie dostosował. Co do zimy to ja jej bardzo nie pragnę w przeciwieństwie do męża i młodszego syna bo oni wypatrują bardzo śniegu
    Trzymaj się też Martuś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Intensywne Święta za Wami. Teraz czas na chwilę wytchnienia, jeśli to możliwe oczywiście. Twojemu Tacie musiało być trudno, tak jak i Wam, ale pewnie cieszył się, że ma blisko siebie całą rodzinę.
    U nas bardziej rodzinnie. Towarzysko będziemy udzielać się po Nowym Roku. Teraz dni tylko dla nas.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak teraz trochę odpoczynku było,to już druga wigilia taty z tą paskudną chorobą. Było przez kilka miesięcy spokoju ale niestety powróciła.

      Usuń
  4. Ja podobnie jak Marta już jakiś czas temu towarzysko "umarłam" - dlatego troszkę zazdroszczę Ci tego dużego grona znajomych, bo osobiście utrzymuję kontakt tylko z jedną dawną koleżanką, a poza nią mam same znajome...wirtualne ;)

    Cieszę się, że Wasze Święta można zaliczyć do udanych :) No i ta ilość najróżniejszych imprez - imponujące, że udało Wam się to wszystko zmieścić w tak krótkim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i te "wirtualne " koleżanki :)

      Usuń
  5. Smutne z tata, oby przy kolejnych wigiliach to byly tylko wspomnienia, a tato tryskal zdrowiem i optymizmem.
    Wesole wspaniale Swieta mieliscie, troche szkoda z podejsciem tesciowej, ale fajnie ze taki z niej dobry czlowiek dla innych.
    Musisz miec wspanialy talent porywajac sie na takie hity i to jeszcze oklaskiwane. Gratuluje!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Święta udane,chociaż nie ze wszystkimi się widziałam a chciałam. Tata już ma też ładny wiek i to juz druga wigilia z chorobą ale cóż zrobić,trzeba wierzyć że jeszcze z nami będzie.

      Usuń
  6. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
    Zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń