środa, 16 grudnia 2015

Plany

 Środa już,córka w piątek jedzie na wycieczkę klasową do Krakowa. Tam mam przyjaciółkę  a ona ma dwie córki. I moja chce po wycieczce żeby ją odebrały i by została. Nie ma tu na miejscu takich psiapsiółek jak właśnie te dwie kochane szczebiotki z Krakowa.  Na wakacje zawsze jeżdzi do nich ,potem one do nas. To są najszczęśliwsze dni kiedy widzę że w moją córcie wstępuje energia,teraz marzy nawet o wspólnych wakacjach z nimi to znaczy że z nimi gdzieś wyjedzie. Ja aż tak nie chcę nadużywać czyjejś gościnności ale zobaczymy  może i to sie da zrobić.Córcia moja niestety nigdzie  nie wychodzi z domu,do szkoły i ze szkoły ją przywoże,potem w domu i tyle. Taki gnieciuch ,ledwie ją czasem na podwórko wygonię żeby sie poruszała.Przed operacjami jeżdziła na rowerze,teraz nawet tego nie robi,najpierw nie można było ,potem brat rower jej wykończył i tak niestety jest. Na wiosnę sie pomyśli o rowerze nowym ale kurcze czy będzie umieć? Podobno tego sie nie zapomina . Zobaczymy.
Jak ona będzie w tym Krakowie to ja sama albo z mężem ,może i młodym pojedziemy po nią  no i przy okazji ja sie pocieszę moją psiapsiółką.Tylko że w niedzielę mam występ i chyba w sobotę pojedziemy wieczorem.

        .....Miałam przerwę w pisaniu,dzwoniła mama no i ona jeszcze chce żebym z nią pojechała na zakupy. Mogłaby mi liste zrobić i przecież ja jej kapuste czerwoną kupię ...no ale nie da sie tak bo przecież musi pogrymasić . A nuż bym jakąś zwiędłą kupiła nie jędrną ,a suszone owoce też przecież ja nie umiem kupić odpowiednich.Juz w tym tygodniu z nią byłam wprawdzie nie daleko w sklepie no ale tam jej sie te suszone owoce nie podobały......
Ok ja z nią pojade ale ja też mam co robić i ciężko będzie zorganizować czas. Starszy jeszcze nie umiał udzielić odpowiedzi kiedy przyjeżdża a ja nadgorliwą mamą nie chce być i nie wydzwaniam do szkoły z zapytaniem o to.Może w sobotę ?
Będziemy z mężem robić kiełbasę z indyka, hm no mam takie stworzenia w tej chwili u teściowej w kurniku. To jest kiełbasa palce lizać. U teściów też są warunki do zrobienia tego i uwędzenia. Teściowa mieszka z 200 m ode mnie. Na szczęście ....Spoko ....przemilczę ...już sie poprawiła i jest grzeczna.
  Ciasta..... Piekę ...sąsiadka nawet chce kupić jak co święta. Nie będą to jakieś nowości i wynalazki .Tradycyjny najczystszy sernik na kruchym spodzie, piernik z dnia na dzień( tak sie zwie u nas w rodzinie)jakiś masowiec pewnie cappuccino . Mam ochote spróbować upiec makowiec zwijany.Jeszcze nie piekłam nigdy.  Chodzi też za mną ciasto orzechowe pani Zyta u nas zwane hehe.Zobaczę jeszcze bo 3-4 to góra. Mamie też po kawałku na wymiane .
 Okna w kuchni jeszcze musze umyć ale to raz dwa.
Jodła albo świerk srebrny jest typowany  tegoroczne ścięcie.  A i w doniczce zakwitło mi cuś o;



Tak w ogóle to mogłoby troche się zrobić zimowo a nie takie byle co . Podwórko mam zaniedbane ,nie pograbione dokładnie ,no syf trochę trzeba przyznać.A śnieżek tak ładnie sprząta......
No nic jeszcze za grabki trzeba złapać. Tyle na razie,pa

8 komentarzy:

  1. U nas pogoda piękna. Śniegu co prawda nie ma, ale wiatru też, za to słonko przygrzewa.
    Moją Mamę powoli wychowuję :) Już sama żartuje, jak chcę jej pomóc, że przecież nikt tego nie zrobi lepiej niż ona. Także światełko w tunelu widać. Gorzej, że sama mam podobne zapędy.
    A kiełbasa ze swojego indyka, to musi być coś.
    U nas ciacha już wytypowane. Moja Mama robi smaczny i prosty makowiec zawijany. Ja nie przepadam za ciastami z makiem. Lubię tylko makowiec sklepowy, ale i ten jest naprawdę smaczny.
    A taki wyjazd do Krakowa pewnie naładowałby pozytywnie Córcię. Może warto pozwolić na zostanie u przyjaciółek.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh te nasze mamy ,w pewnym momencie trzeba je zacząć wychowywać bo nam na głowę chcą wchodzić. Moja to się czasem zapędzi że tlumaczy mi jak co mam zrobić i w jaki sposób,no bo ona tak robi . Na spokojnie wysłucham wdech wydech i jej pytam : mamo ile ja mam lat? Roześmieje się wtedy i wie ze przesadziła . Córcia zostanie w Krakowie juz ustaliłam z wychowawczynią. A kiełbasa taka chudziutka i delikatna no dobra jest,trochę pracy przy tym ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to widzę, że przygotowania do Świąt idą u Was pełną parą ! Wszystko na pewno wyjdzie przepyszne - i te kiełbachy, i ciasta :) U nas zdecydowanie mniej pracowicie, ale to, co najważniejsze, już ogarnięte :) Fajnie, że Córa zostanie w Krakowie, trochę się oderwie od codziennej rutyny, spędzi czas z innymi dziewczynami - sama mam chęć na taki babski wypad, ale jakoś nikt nie proponuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda już z koleżankami,już zadowolona. Babskie wieczory są potrzebne od czasu do czasu 😊

      Usuń
  4. Typuję świerk :) Widzę, że przygotowania pełną parą i zawracanie głowy też. O tych ciastach jak czytałam, to az ślinka pociekła. Ten Pani Zyty zaintrygował mnie i capucino :) Załatwcie Córci ten kraków, będzie taka szczęsliwa, a i Ty będziesz miała potem pretekst na ploteczki z psiapsiółką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda już w Krakowie a ja dojadę jutro chociaż przyjaciółka chciala mnie juz dziś. Ciasto zyta to taki orzechowiec na cieście troche kruchym troche francuskim i takim przykryte,można tam wiśnie z syropu wrzucić pod te orzechy a nazwa ? No od pani Zyty hehe. Cappuccino to znowu dwa blaty z orzechami i jablkami w kostkę ,w środku cienki biszkopt i przełożone masą cappuccino. Jak upiekę to im zrobie zdjęcia,chyba ze przepis też,to najwyzej wrzucę

      Usuń
  5. O, no to super wyszło z tym Krakowem- tyle przyjemności na raz. Co do roweru- jeśli zapomniała, to nauczy się od nowa, tylko musisz Ją zmotywować. A może wspólne przejażdżki z mamą? Pewnie lepsze byłyby z jakąś rówieśniczką. A powiedz Iskra, Ona taki siedzi w domu, bo to taki typ? Czy coś innego jest na rzeczy? Przez te pobyty w szpitalu wypadła z życia klasowego? Może trzeba by było jakoś dziewczynie pomóc, żeby trochę wyszła do dzieci w Jej wieku?

    Ja tego makowca zawijanego bardzo lubię. Moja mama długo piekła go na każde święta, ale odkąd ja zaczęłam piec, to Ona przestała i makowca nie ma, bo ja za tego zawijanego się nie zabiorę. Boję się i już :) A święta, to nie czas na wpadki :)
    Trzymajcie się, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Rowery planujemy wlasnie wspólnie. Nie mieszka blisko koleżanek z klasy ale w szkole jest lubiana dość. Od czasu do czasu ją podrzucam do koleżanki ale to rzadko. Na Skype sie umawiają i chichoty odchodzą z pokoju no ale podobno teraz tak młodzież sie"spotyka" przez Internet. Na pewno pobyty w szpitalu mialy duzy wpływ i trochę jest z bloku ale z wychowawczynią i panią pedagog obserwujemy i nie jest źle. Było gorzej np rok temu miała nauczanie indywidualne ale na imprezę karnawałową ja zawiozłam do szkoly i kurde przed szkołą sie jakoś zablokowała ze nie wyszła mi z auta tylko się rozpłakała . Pomału żeśmy z wychowawczynią ją uspokoiły i poszła,już potem sie nawet dobrze bawiła. Trochę charakter taki zamknięty,uparta też dosyc i tak to wygląda. Może z tego wyrośnie jeszcze ,chciałabym żeby była bardziej otwarta ale pewnie przyjdzie na to czas.

    OdpowiedzUsuń