wtorek, 22 grudnia 2015

wcale nie świątecznie

Nie będzie świątecznie jeszcze bo mi do świąt daleko. Nie wyrabiam ,nie ogarniam ,okazało sie że mam cholera brudno w domu a wydawało sie że sprzątam na bieżaco . No sprzątam ale co chwile coś wynajduje i zgrzytam zębami ......
W piątek młoda została w tym krakowie,ja miałam zaproszenie też na piątek też tam  ale ja nie miałam jak no bo......kiełbasa się wędziła  a w sumie to nie chciałam młodej skrócić wypadu bo wiadomo że jakbym przyjechała w piątek zaraz po niej to gnałabym do domu w sobote przed południem .Małż pojechał po starszego bo w piątek już wieczorem mogli na święta zjechać .  W sobote myślałam że pojadę ,gdzie tam ,ból głowy już nad ranem czułam ,o 7 jedna tabletka,z godzine jeszcze pokimałam. Zakupy spożywcze (czy ja musze sama te siaty tachać wiecznie,zapytać małża najlepiej  ...doradzi że są wózki w sklepach i można nie dzwigać !)eh
Po zakupach  ,śniadaniu boł głowy czuje non stop z różnym nasileniem.druga tabletka koło 11 30. Masakra ,ciśnienie 137/ 86 ,  czuje że kawa odpada no ale mała  rozpuszczalna z mlekiem może , może....głowa napierdziela dalej ,wlazłam pod koc,zimno mi aaa do tego niedobrze mi po tej kawie.  Przyjaciółka dzwoni 40 minut rozmowy ,mówi żebym jeszcze dzis nie przyjeżdzała po młodą bo moe jutro oni ją przywiozą i posłuchają występu co to w niedziele miałam . W takim stanie jak byłam to mi nawet na ręke było ze nie musze jechać ,najwyżej w niedziele sam małż pojedzie jakby nie przyjechali. No i tak pół soboty zleciało ja w fotelu z kocem albo na sofie. Zerwałam sie o 14 30 i hurra okna dwa w kuchni machnełam ,firanki wyprane szybkie suszenie na kaloyferze,.Posprzątałam "rynek" jako tako,podarłam sie na facetów żeby coś ruszyłi w domu. Ok ...wieczorem małż ma gościa  z jakimś procentem,ja dalej z firankami na drabinie ,dobrze ze to znajomy to bez krępowania mogłam dalej na mopie latać. A  sory wcześniej ojciec z młodzieżą liście grabili . Młodzieży na podwórku tak z 4-5 sztuk koledzy młodszego. Co oni wyprawiają to ja sie nawet boje napisać ,no kaskaderka jak babcie kocham. To jest na inny post temat ale naprawde wierzcie mi że troche brak mi odwagi to opisać. może kiedyś .
No to tak ,już mi pomału wieczorem pzeszlo ,małż kazał mi sobie wypić drinka to mi przejdzie całkiem. Ok ,ten znajomy wyszedł to ja dostałam sms od koleżanki czy jestem w domu , jestem jasne .Za 5 minut podjeżdza jakieś auto ,wysiada ona . Potrzebowała sie wygadać ,małżeństwo sie jej troche sypie. Wtulona we mnie co chwile ,(a jest sie do czego przytulić  bo ja kawałek baby jestem haha, ). Dobra jedziemy dalej, już gdzieś koło 22 poszła wygadana ,wypłakana i troche znieczulona też.
Niedziela, normalka kościół,obiad ,czekam na info czy małż jedzie po młodą czy oni wpadną ,jak wpadną to by pasowało coś w zanadrzu do jedzenia przygotować. Plany są ,o 14 30 jednak info że nie przyjadą bo zasmarkana przyjaciółka,ok to mówie ty mnie na koncert zostawisz o 15 30 i jedż po młodą (do krk 120 mamy) a potem albo ja mam spotkanie gospelowe albo nie ,to mnie ktoś tu przywiezie. Pojechał ,ja spotkania nie miałam ,grzecznie do domu ,koleżanki mąż po mnie przyjechał,(tej co była w sobote, w tej samej miejscowośći mieszkamy)
No już sie sama gubie w tym co tu napisałam , z krk wrócili dopiero o 22 ,młoda za mało ciuchów miała ale dała rade,dziewczyny sie majtkami hehe podzieliły. Wróciła zadowolona to najważniejsze.
Wczoraj pojechałam z tatą o 7 do szpitala,został  na chemi ( tydzień wcześniej go nie zostawili,za słaba krew była). No to wczoraj dalej nic nie zrobiłam ,o 15 byłam w domu. Wieczorem szafki w kuchni zaczełam myć bo kurde nie widziałam wcześniej że tam troche jednak trza ogarnąć ?
Aaa mój małżonek to jest takie dobre chłopisko ,spokojne,spokojne,spokojne,spokojne aż do mojego maksymalnego wkurwa. Orzechy już dwa tygodnie miał ołupać,to wczoraj do 22 30 ołupałam ,młotek,deska i dawaj. To nic że można w trakcie filmu to zrobić,po co sobie przerywać seans . Filmy z młodszym to jest czas obejrzeć ba nawet bajki są fajne dla takich chłopców jak mój mąż . Rura wentylacyjna w kuchni już wyrczy troche wypadła po malowaniu we ....wrześniu. No to profilaktycznie co jakiś tydzień  -10 dni pytam kiedy to poprawisz ? Jutro ,niezmiennie jedna odpowiedż,jutro . Ale jest nadzieja ze na świeta to zrobi.
No to drogie panie ,właśnie małżonek rure poprawił( na jak długo?) ba gniazdko też naprawił które sie samo wyrwało troche . No i co .......no i on już może świętować !!!!!
Tak , jak co święta atmosfera iście sielska.choinka dalej rośnie w ogrodzie. Z tyłu mojej głowy czai sie panika że tak mało już czasu ,że sie nie wyrobie!
Wigilia u moich rodziców,część musze zawieść zrobionych potraw,mama chce żebym do niej przyjechała i z nią robiła ale no .....aż mi głupio ale ja z nią w jednej kuchni przez dłuższy czas to naprawde nie jest dobry pomysł, przecież wszystko żle robię ,a to nie tak ,a to tak sobie zrób, a to ja tak robie itp.i itd.
Dzisiaj mnie młoda wkurzyła,obrus miała kupić jednorazowy na wigilie klasową ,ok rano już w tym sklepie obok szkoły nie było. Mało tego szklanki i łyżeczki też zapomniała, gorący kubek kupiła, ona na lekcje a ja dawaj szukam tego obrusu, sms jeszcze od niej -opłatek- wrrr....... no kurde gdzie pomyślunek . Dobra dowioze ci tylko wyjdż po to bo ja nie mam ochoty tam wchodzić i rozdawać uśmiechy paniom.......no i bez makijażu jakby co jestem.
Tak czasu brak ale zasiadłam tu i chaotycznie spisałam  ale kawa mi sie skonczyła to spadam zarobić chociaż ciasto na piernik .  A tam ciasto  zaraz młoda bedzie wychodzić trzabędzie jechać ....
Małż sie pyta co dzisiaj będzie na obiad?    A kurde " pipro z mamrem" ooo
.Jak zdąże to jeszcze sie odezwę.
   Także nie  wszędzie jest idealnie (Martuś to o Tobie pomyślałam)a tu coś nieświątecznego ale ostatnio bardzo na czasie w życiu ,strasznie mi sie podoba ta muza.https://www.youtube.com/watch?v=KiTVO7GPsqQ
                                ......................
  mineło popołudnie ,dopisek robię .  To tak teściowa i jej rodzinka mają zajefajne poczucie humoru, no co to jest między zarabianiem ciasta na piernik a kruchy ostrzyc 4 ! głowy no cóż to jest aaaa
teściowa,teść i jej dwie siostry no wszystkie w wieku już dawno  "poprodukcyjnym że sie tak wyraże ,siedzące już na emeryturach ,rentach no nie miały kiedy biedne sie ostrzyc. wdech ,wydech .......
 No nic trza sie przebrać i do kuchni.
    A choinki dalej rosną ,rosną i rosną...

6 komentarzy:

  1. Chyba troszkę za dużo wzięłaś na swoją głowę, Iskierko :) Czasami trzeba odpuścić,bo inaczej można kręćka dostać. Ja się w tym roku nie przepracowuję zanadto i bardzo mi z tym dobrze - Tobie też polecam takie podejście i życzę jednak spokojnych Świąt oraz chociaż odrobiny odpoczynku :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! U Ciebie jak zawsze bardzo aktywnie!!
    Spokojnych swiat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Intensywny czas. Mam nadzieję, że jednak uda Ci się złapać chwilę oddechu. Dobrze, że choinki tuż za oknem, więc jest nadzieja, że w końcu stanie w domu :)
    Ja mam łatwiej, bo całe Święta jesteśmy poza domem i ze względu na Tygrysa mam taryfę ulgową, co oznacza, że gary mnie nie dotyczą tym razem. Chociaż uszka zrobiliśmy, żeby nie było.
    Spokojnych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Donoszę z frontu ze nie jest źle. Karpie mi wannę zajęły i zaczęłam luzować,do północy 3 ciasta machnęłam,dziś jeszcze dwa ( miało być mniej ale jak sie dostało skrzynkę jabłek to doszedł jabłkowy). Zdążę ze wszystkim i odpocznę też. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale kołowrotek, istne przedświąteczne szaleństwo... lubię Cię czytac, mimo wszystko zawsze piszesz z taką nutą wesołości. Życzę Ci spokoju i radości z tych Świąt, nawet jakbyś się nie wyrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję i nawzajem,wyrobię ,wyrobię nie ma innej opcji.

    OdpowiedzUsuń