piątek, 29 stycznia 2016

Jedzonko i nie tylko

Zima poszła w siną dal. A taka była jeszcze w weekend


A taki gość zawitał w niedzielne południe


Na deser był super puszysty murzynek


To takie ciacho że chyba każdy zna a u mnie często jak nie wiem co wymyślić albo mi się nie chce
 Składniki;
-margaryna palma
-4 jaja
-2 szklanki cukru (można zmniejszyć  trochę)
-1 szklanka mąki pszennej
-1/2 szklanka mąki ziemniaczanej
-3 łyżki kakao
-cukier waniliowy
-2 łyżeczki proszku
-8 łyżek wody

 Margaryne,wodę,cukier ,kakao zagotować  kilka minut na niedużym ogniu. Odlać 1/4 szklanki. 
4 jaja oddzielić ,żóltka dać do masy kakaowej,przygotować obie mąki z proszkiem,wymieszać   ,wsypać do kakaowego. Zmiksować mikserem. Białka ubić na sztywno dać cukier waniliowy. Połączyć z kakaowym łyżką,wylać na blache,upiec. Wystudzić ,polewe odlaną rozgrzać i polać murzynka. Nie podaę ile piec bo to zależy od piekarnika,mój mocno grzeje i ja piekę około 40 minut w 150 stopniach.
Był też CHRUST;
Troche na oko przepis:

-3 szklanki mąki
-5 żółtek
-2 łyżki cukru pudru
-śmietany 3/4 szklanki
-pól łyżeczki proszku
-łyżeczka octu
 Mąkę z proszkiem wysypałam na stolnicę . Do żółtek w garnuszku wlałam ocet i cukier puder,pomieszałam ,wlałam do mąki dołożyc śmietane.Posiekać nożem, jak  za mało mokre,dodać śmietany,jak za mokre -mąki. Zagnieśc ciasto.Potłuc porządnie tłuczkiem przez pare minut przewracając  na różne strony i tłuc. Potem wałkować cieniutko ciąć paski ,w pasku otwór i przełożyć jeden koniec. Smażyć na oleju lub smalcu lub pomieszane oba tłuszcze na złoto,

Wczoraj też na obiad był warkocz  francuski a w nim filet z indyka z szynką i serem żółtym i jeden z filetem i serem feta bo sobie przypomniałam że leży w lodówce

Poprzestawiały mi sie te zdjęcia;)
A jak już był piekarnik odpalony to trzeba było bułkę drożdżową upiec
 BUŁKA DROZDŻOWA;
 - 3 szklanki mąki
-2 jajka
-2,5 dkg drożdży
-1/3 szklanki cukru
-szczypta soli
-1/4 szklanka oleju
-szklanka mleka
-skórka z cytryny i rodzynki (garstka)
- KRUSZONKA- łyżka mąki,łyżka cukru,łyżeczka cukru waniliowego , łyżka masła

W garnuszku zrobić rozczyn -drożdże,łyżka mąki ,szczypta cukru i odrobina letniego mleka ,pomieszać -odstawić, przykryć spodkiem 

Do miski wsypać mąkę ,cukier,szczypta soli,skórka z połowy cytryny lub więcej,rodzynki. Pomieszać ,jak drożdże podwoją objętość dać do mąki plus olej ,mleko letnie, jajka ,(odrobine wybełtanego jajka zostawiam do posmarowania.
I to wszystko wymieszać łyżką drewnianą ,nie ma potrzeby paprać rąk ;)
 Miske z ciastem odstawić pod ściereczką na pól godziny,po tym czasie pomieszać łyzką,przełożyć do wyłożonej papierem keksówki odstawić jeszcze na trochę. Zrobić kruszonke z podanych składników (ja to mieszam palcami na talerzu )  Posmarować bułkę jajkiem i posypać kruszonką. Upiec u mnie koło 40 minut w 150 stopniach. Keksówka dosyć duża 34/10

Się rozpisałam a jeszcze jedno , próbowałam seler naciowy na ciepło,no takie ciekawe to to  ale nie zjedli by mi tego w domu ;) stąd przepis http://www.mytaste.pl/r/seler-naciowy-duszony-z-mas%C5%82em-i-czosnkiem-69302437.html



Natomiast nie wiem czy gotujecie kapustę pekińską tak jak młodą kapuste białą  na wiosne ,z koperkiem ,warzywami uduszonymi na maśle ,koperkiem,śmietaną  odrobiną kwasku ? Dla mnie pycha i szybko się gotuje,niestety zdjęcia brak :)

SMACZNEGO!

 PS. Wywiadówki były,żyję młodzież żyje,dobrze że już piątek aaaa...lubię piątki

środa, 27 stycznia 2016

Przepisy

Jedziemy z przepisami.
    Ciasto makowe z masą orzechową;
- 25 dkg maku
-5 jaj
-20 dkg cukru pudru
-łyżeczka proszku do pieczenia
- kilka kropel aromatu migdałowego( niekoniecznie)

biszkopt
-4 jajka
-pól szklanki cukru
-3/4 szklanki mąki
-cukier waniliowy
-pół łyżeczki proszku
-łyżka wody
-pól łyżeczki octu
-szczypta soli

masa orzechowa
-20 dkg mielonych orzechów
-25 dkg masła
-15 dkg cukru pudru
-1/4 szklanki mleka

Mak pogotować 45 minut odcedzić ,wystudzić zemleć 2-3 razy.Żółtka utrzeć z cukrem pudrem ,jak będą dobrze utarte stopniowo dodawać mak i proszek do pieczenia i aromat. Osobno ubić białka na sztywno i delikatnie wymieszać z makiem.Wylać na blaszkę.

4 białka z łyżką wody i szczyptą soli ubić na sztywno,dodawać cukier stopniowo i c.waniliowy. Zółtka w garnuszku wymieszać z octem,łyżeczką małą wody i proszkiem do pieczenia  to dodać do białek pomieszać ,na końcu dać mąkę i wymieszać delikatnie łyżką. Całośc wylać i rozprowadzić na surowym cieście makowym. Upiec .Ja piekłam w temp 160 45 minut,wszystko zależy od piekarnika.
 Po upieczeniu przełożyć na deseczkę biszkoptem na dół.
 Mleko zagotować w rondelku,wsypać orzechy,zaparzyć mieszając z minute. Wystudzić. Masło ucierać z cukrem pudrem ,dodawać ostudzone orzechy . Posmarować masą górę ciasta. Dowolnie ozdobić.
 Czasem piekłam osobno makowe i osobno biszkopt i mase dawałam w środek.

AMONIACZKI
1/2 k mąki
15dkg tłuszczu(margaryna +smalec)
4 żółtka
łyżeczka płaska proszku
amoniaku 2 płaskie łyżeczki
cukier waniliowy
1/3 szklanki cukru kryształu
1 cukier waniliowy
około szklanki śmietany
Składniki połączyć to znaczy do  mąki dać  proszek i tłuszcz, w garnuszku wymieszać żółtka z cukrami,do śmietany na chwile dać amoniak to spęcznieje za chwilę. Potem wszystko do mąki,posiekać ,zarobić. Wykrawać dowolne ciasteczka maczać w białku rozbełtanym( niekoniecznie) i w cukrze,można do cukru dosypać orzechy zgniecione

Mam kłopot żeby to precyzyjnie wyliczyć składniki bo niby zawsze napisane jest co i jak ale zawsze coś dosypie np mąki jak ciasto za lużne albo jak widzę że za suche będzie to dorzucam albo śmietany albo żółtko itp.
.............................................................

Placki proziaki to taki stary przepis co nasze babcie dawniej robiły.Wiadomo bieda była a kwaśne mleko i mąke ludzie mieli, To można na ciepło z masłem ja odrobin e chłodniejsze .Ja pamiętam z marmoladą babciną  i nigdy już nie znalazłam smaku takiej marmolady.Można przekroić w środek ,można na wierzch posmarować.

PROZIAKI    - (prołzioki mówiono, nawet nie wiedziałam jak powinno sie pisać)
 mąka do miski. 2 szklanki lub troszke więcej
soda 1 łyżeczka,sól szczypta lub dwie
jajko
kwaśne mleko tak żeby to sie połączyło,chyba więcej jak szklanka
 Po kawału urywać formować takie placuszki koło 1-1,5 cm i smażyć na suchej patelni,przewracać 
Warkocze ze szpinakiem taki 


Tyle na razie :)

wtorek, 26 stycznia 2016

ostra jazda bez trzymanki

Gdybym zasiadła do nowego wpisu w niedzielę to było by tu bardzo dramatycznie z wielkim wkurwem,obłędem w oczach. Teraz jest lepiej ale to co nam młody zafundował w sobote to nie zapomnę. Cały Boży dzień kręcił sie z kolegami na podwórku,mają tam "auto" którym jeżdzą do upadłego po polach. Jak to odpalają a jest z tym kłopot to na pól wsi słychać. Kombinują rozbierają ,przepinają kable ,nawet paliwo w słoiku wozili i wężykiem dolewali tak co by zapalił. Osiwieć można,nie już jestem siwa.To jest auto które stoi na małża,to jest już kupa złomu i nic więcej. U nas jest duże podwórko i dojazd z niego właśnie w pola. Szlag mnie na to trafia ,z jednej strony mają zajęcie z drugiej sie boje o smartkaczy.Ojcu grzebią w garażu a to kompresor używają a to szifierke .
Co chwile coś potrzebują i owszem czasem go pytają .

-Ale o co Ci chodzi mówię mu ,jesteś q...wa ojciec Wirgiliusz dla całej wsi i wszyscy koleżki syna są u Ciebie,dlaczego? bo im na pozwoliłeś!
Kierowca jest przeważnie jeden,reszta siedzi w środku , w bagażniku albo.....na dachu   albo kiedyś ciągnął sie młodszy na desce snowboardowej. W listopadzie jak pomagali ojcu walczyć z liśćmi to przywiązali wór i jeden jechał na tym worku z liśćmi. Po prostu ...dom wariatów!!!!!!!!!
Podwórko jak ranczo wielkie mają pole do popisu.A mi brakuje sił do walki z wiatrakami,małż swoje ,oni swoje i ja swoje. To już drugi pojazd kończą ,wcześniej mieli malucha którego sami kupili ,znaczy poskładali się w czterech chyba 300 zł,no ale mój -baran -małż-że tak powiem im wziął auto na siebie i u nas akcje sie rozgrywały . Owszem czasem to nie było złe ,chociaż nieraz sie wystraszyłam bo jak wyjdziesz matko z domu a syn leży po autem ,auto bez koła na klocku drzewa stoi to od razu widzisz jak to go przygniata. Ufff..
Malucha skończyli ale zebyście to widzieli ,maluch jeżdził ,nawet akumulator im wypadał bo już nawet klapy nie było i akumulator w biegu wkładali i jechali dalej, Bardzo mieli ochote ,widziałam to po tych wyczynach  na co? - na dachowanie-
 Nie dachowali,auto ojciec im zezłomował ,teraz czeka drugi na to.
No i napisałam dużo ale nie to miałam opisać .
Ok i w sobote tak dzień młodzież spędziła,młody nawet nie miał czasu na obiad ,po zmroku nie posłuchał tylko poszedł do kolegów. Ja miałam koleżanke z mężem . Dzwoniliśmy i kazaliśmy wracać ,chwile mu zeszło ,koło 20 wrócił. I tu zonk...młody mi się nie podoba coś . Papierosów niby nie czuć ale jakiś zapaszek sie unosi.
O ty raku mały ,czekaj.
 Poczekałam aż wyszedł do łazienki,przeszukałam szybko pokój nic nie znalazłą,.W szufladzie pudełka ,puste.Jeszcze raz pudełka ,jeszcze raz warcaby podnoszę wieko....... arsenał.....cały arsenał. Papierosy i q..wa jakieś cholerswo na e-papierosa nie wyglądało. Tu znajomi w pokoju ja rekwiruje to odkrycie,Boże co to jest ,olejek w butelce,15 cm ciężka jak cholera metalowa niby tuba obok jakieś jakby fajka wkręcana z sitkiem ,zapasowe sitka ,jakieś kółko z plastikowymi wypustkami.
 Młody wyszedł z łazienki i poszedł spać,bez jedzenia! Przymulony!
Boziu ile jeszcze ?
Znajomi poszli,my zaglądamy do gówniarza,potem usął. Wyciągamy arsenał odpalamy internet,cp to jest.po nazwach na tym badziewiu znajdujemy. Po północy idziemy spać ale....ja nie śpie ,za chiny nie zasnę . Co godzine chodze do toalety. W głowie scenariusz mi sie układ taki że jak miał paczke zwykłych papierosów to ta reszta to może dopalacze........!!!!!!!!!!!!!
Aaa...oka nie zmrużyłam,Boże przecież widziałam e-papierosy i to pewnie taki do dopalaczy,czy są ? nie wiem. Pomysł taki że rano dzwonie do znajomego policjanta niech mi powie co to jest .Potem jade do apteki szukać testów na obecność narkotyków. Męża budzę o 5 i mu mówie jaki plan,na 7 mówię pojade do kościoła bo i tak nie śpię. Tego znowu gardło boli,mówi nie jedż na 7 bo potem trzeba młodego pilnować. Ok może ze 40 minut usnełam,nie pojechałam na 7 ,Wstałam ,o normalnej dla ludzi godzinie pisze sms do tego znajomego ze musze pogadać,,on oddzwonił ,mówie mu co i jak . Troche mnie uspokoił że dopalaczy nie ma w formie olejków i jakby coś wziął mocniejszego to by sie go rano nie dobudził.Ok na razie jade szukać testów i dam mu potem znać. Żeby było tego mało to skojarzyłam że od kilku dni są głuche telefony,wio,ide spisać numery bo na stacjonarny i mi sie wyświetlały. Młody ma telefon w naprawie no to ja od razu mam teorie że to może jaki diler.............i czeka aż młody odbierze,bo jak ja podnosiłam to ktoś po drugiej stronie odkładał. Masakra   co przeżyłam. Złość,bezsilność,strach ....i miłośc do dziecka chociaż chciałoby sie naprawde w takim momencie mu wlać w tyłek i to solidnie.

Jak wróciłam młody jakby nigdy nic,świeżutki GŁODNY.normalny. Zaczynamy rozmowe,tak kupił sobie e-papierosa. Nie brał niczego innego .Pojawiły sie łzy,złość u niego że go robimy ćpunem,( Boziu myśle czy ja gram w jakimś filmie?)
Zgodził sie bez problemu na testy ,do kościoła czas sie było zbierać ,Pojechał z nami ojciec tym razem poszedł z nim ,ja w inne miejsce siedzące.
To nie koniec.
 Po kościele w tej głowie sie ubzdurało że mu kase oddamy za to .Noż  q...wa po jakiego diabła żeś to kupił. Pieniedzy mu nie dajemy,rano przed szkołą 2 zł. ale....był mikołaj w grudniu i od dziadków coś tam uzbierał z 150zł. No to o sie wyprowadza,,trzymajcie mnie ludzie,mróz na zewnątzr a ten do plecaka ładuje bluze i idzie. Ojciec mu gada prosze bardzo idż...
 Ja panika no bo jeszcze te testy nie zrobione a jak coś wziął to sobie jeszcze co zrobi! .Ubrałam ciełe skarpety i ja ide po śladach za nim,na szczęście na śniegu widać ślady. Zrobił okrążenie od domu z 150m skręcił w strone pól i znalazłam go w tym aucie co im odmówiło akurat posłuszeństwa w polu i tam sie zaszył. Normalnie spokojnie pogadałam ,popłakałam,ten wściekły,mówie chodż do domu bo zamarzniesz synu.
Cała niedziela w nerwach.Dziewczyny przyjaciólki w drodze do nas na kilka dni a tu takie jazdy. Międzyczasie a przed kościołem postawiłam na obiad,Uspokoiła sie atmosfera ,teraz czekamy aż młodemu sie będzie chciało ....siku... Ta ..no trzeba mocz zbadać.  Ludzie ,zesiwiałam chyba doszczętnie ,bo przecież myślę jak to będzie coś z narkotyków,dopalaczy to przecież musze to zgłosić i w szkole i policja.......
Testy nie wykazały amfetaminy,marihuany ani haszyszu.........Już widziałam po nim i po gadce że jest czysty.Ale ile zdrowia mnie ta akcja kosztowała to tylko ja wiem.
Zeby było ciekawiej to jak za nim szłam to wstąpiłam do koleżki i pokrzyczałam co mądrego robią? No może nie tak bardzo bo matka tamtego też wyszła ale jak  ta ci (( pierdoli  ))
 że to tylko e-papieros to ciśnienie mi wyjebało w góre.!
 No to nie wiem kto tu dotarł do końca,pełno literówek ale nie mam siły poprawiać.Młody nie śmierdzi na razie niczym.wczoraj nagadałam koleżkom i mojemubo znowu przyszli . I wiecie co oni myślą że jestem chyba straszną głupią francą no bo ich mamy takie nie są ,nie drą sie na nich ,nie łażą za nimi ...Współczują pewnie mojemu młodemu  a i jeszcze uważają że ich mamy by im kase oddały za te maszyne zarekwirowaną. Małż mówi że mu oddamy jak będzie miał 20 lat .
Jestem po tej niedzieli wypompowana,mam 4 nastolatków w domu,wczoraj grali sobie w monopoly,da się synu być normalnym? Ehh....
 Będzie kiedyś lepiej?

piątek, 22 stycznia 2016

Dobre wieści.


Pisałam w poniedziałek że zostawiłam tate na chemii w szpitalu. Zaraz jak skończyłam pisać tato zadzwonił że ....wychodzi do domu. Zakończono leczenie ,chemi nr 5 nie dostanie bo nie ma takiej potrzeby. Jakoś nam się to dziwne wydało no ale zobaczymy na miejscu. Pojechałam razem z bratem co by sie więcej dowiedzieć no i na razie wygląda to tak że węzły chłonne w brzuchu są ok.  No naprawde ten nasz tata jest " prze dżinks" .....hura no dał rady . Cieszy sie serducho ogromnie ,naprawde poczuliśmy wielką ulgę,wiemy że to nie jest gwarancją że będzie już dobrze ale na chwile obecną trzeba się cieszyć . Jest jeszcze kilka innych problemów zdrowotnych ojca ale może pomału zaradzimy i temu. Trzeba Wam wiedzieć że mój tato to już starszy pan bo ma 76 lat! W 2014 już wykryto chorobę i wtedy też pokonał raka na chwile jak sie okazało.
   Wczoraj byłam z dziećmi u nich bo dzień babci i dziadka . Trochę  wnuki porozrabiali,zwłaszcza te młodsze siostry i no miło było. Babcia druga czyli teściowa zapowiedziała że jest chora i ....trzeba kiedy indziej sie udać.

 Chyba u - Marty m2corek -( nie umiem zalinkować ?) było coś o bajce Krainie lodu i  wtedy sobie przypomniałam jak w zeszłą zime chyba mój młodszy taką piosenkę  nam serwował https://www.youtube.com/watch?v=toWlj1gbo-c(masakra ,zło wcielone ten internet) Także drogie mamy maluchów nie puście tego przy dzieciakach bo uszy więdną. U nas nie trwało to długo no ale niestety było.
W drodze do dziadków rozmawiam z młodym bo narzeka że po co szkoła jest i po co sie uczyć i gadam i gadam do niego że np po to żebyś dziecku swojemu książke umiał przeczytać to ten mi na to
-Mamo teraz są e-booki i same czytają.
 No i jasne że tak żle nie ma bo czytac przecież umie ale już wypracowania dziecku nie pomoże pisać chyba. A ja i owszem pisałam siostrze do liceum jak poszła a ja po zawodowej byłam . A to dlatego że ja dużo czytam , a moje chłopaki to niestety nie bo córcia czyta. i to mnie cieszy.
   W środę w nocy zaczęło sypać i nasypało,nasypało aż miło.  Hm miło ale jak nie muszę autem wyjeżdżać a jednak troche sie wożę .
 Miałam telefon od przyjaciółki i przyjadą do nas jej dziewczyny bo mają już ferie,to te z Krakowa.Córa sie ucieszy!
  Wczoraj mówię mojej mamie że niestety jej idol zmarł. Podawano w wiadomościach że zmarł Bogusław Kaczyński. Ależ to był mężczyzna a jak on mówił o muzyce ,taki dystyngowany no elegancki facet. Nie ma takiego drugiego i nie będzie . Moja mama zawsze go lubiła oglądać w telewizji.
   Mam w głowie tematy na wpisy takie o przyjażni,o górach  a zawsze bez planu zasiadam tu i pisze byle co . Napisze też przepisy na to co piekę .Aaaa wczoraj to takie placki regionalne zrobiłam proziaki wie kto co eto ?
Przedstawiam teraz małża ale jakby wiedział to by mi głowe urwał chyba
  Zeby nie było zachwytu nad kwiatami to od razu mówię że ich nie dostałam,ja już nie dostaję od mego "pierwszego męża " kwiatów. Tak sie ostatnio tytułujemy i przedstawiamy "mój pierwszy(a) mąż , żona ;)
 A jeszcze ....kurde starzeję sie  ....coraz więcej zmarszczek widzę:(  Ja nie chcę !
Ku pocieszeniu pooglądałam sobie na jakimś plotkarskim portalu jak wyglądają gwiazdy które w tym roku kończą 40 lat!  No ..niech sie cholera starzeją też!!!!
  A to aktualne :




wtorek, 19 stycznia 2016

Półrocze ,wypady i zmiany.

  Jestem po prawie dwóch tygodniach.
Znowu nadszedł ten czas że mój młodszy sie uczy,znaczy poprawia co musi. Nikt i nic go nie zmusi żeby to nie było tylko wtedy gdy nóż na gardle,ręce opadają.Nie mam wpływu,no nie mam i tyle. Minus z rodzicielstwa.
Trudno.
Córcia też coś poprawia,o nią sie nie martwię.
Starszy już przed świętami miał oceny na półrocze wystawione,już kolejny semestr leci z nauką.

-Synu a zadania zrobiłeś?
-No coś tam zmamziłem.
-Co zrobiłeś ??????
-No zmamziłem,napisałem coś tam.
-Aha a co z resztą ?
-A to odpisze.

 Także w nastoletnim języku nowe słowa-zmamziłem i jeszcze słyszę ostatnio-eldoo. To chyba coś na kształt nara, bo jak wychodzi to tak rzuca.


                       ................................................................................

Byłam z jedną koleżanką na tym karaoke,mój małż  nas odwiózł i nawet w nocy po nas przyjechał. Nie ma to jak porządnie prześmierdnąć w takiej knajpie. Taka ukopcona wróciłam że jak nastolatka sie czułam hehe. Pośpiewałam,pośmiałam , raz mi jakaś dziewczyna podbiegła i dała mikrofon bo się jednak przeliczyła z piosenką ,no fajnie było.
 Potem był poniedziałek,we wtorek byłam z mamą za szofera,pól dnia z głowy. Potem umowiłam się do koleżanki fryzjerki na ścięcie włosów. Moja mama tak liczyła ,tak chyba zdrowaśki klepała żebym ja te włosy ścięła na krótko bo ona patrzeć nie może na to no i pół wsi gada że mi teraz brzydko  że lepiej mi w krótkich.
  No ba....to mamusia cała, przywykłam już.
Dobra,włosów ściełam bardzo dużo bo z 15 cm mi skróciła i scieniowała a są dość gęste. No ale żebym ja nie zaszalała? a co..zgoliłam kawałek skroni, ups..mama się jeszcze nie zorientowała bo jak spuszcze wszystkie to nie widać a przy niej tak specjalnie za ucho nie zakładałam. Niech kobita będzie spokojna o swoją starą córkę ;) Zresztą słowem nie skomentowała zmiany,no bo po co ....
Potem przyszedł weekend,ciasto,sałatka spotkanie z przyjaciółmi powiązane z farbowaniem tejże przyjaciółki i przyszła niedziela. Pojechaliśmy do siosty,nawet młodszy dał się namówić (całe szczęście) bo mieliśmy go na oku. Wcześniej po drodze odwiedziliśmy rodziców. U siostry byliśmy aż do przerwy w meczu czyli prawie na 22 dotarliśmy do domu. Małego Maksia siostry ostrzygłam ,chłopak ma w czwartek występ w przedszkolu z okazji dnia babci i dziadka.
Wczoraj byłam z tatą w szpitalu i tym razem został na oddziale na chemię(tydzień wcześniej brat z nim był ale wysłali go do domu).
O i tak to leci, lekki mróz ale ze śniegiem kiepsko,oj jak oglądam na waszych blogach taki śnieżek to też bym chciała.Wprawdzie nie mam kogo już ciągnąć na sankach ale...fajnie by było jakby był.
Aaa kurcze ...zaczełam ćwiczyć w domu,ale już w niedzielę sie nie dało bo wszyscy w domu byli a wczoraj mnie długo nie było. Zaraz jak skończe pisanie to sie poruszam.
Ciasto makowe z masą orzechową ,znowu z zeszytu:

czwartek, 7 stycznia 2016

Między zupą a ciastkiem pisane.

W Nowy rok starszy syn wrócił w....południe.Telefonu nie odbierał . Wrócił cały i trzeżwy i zadowolony poopowiadał co nieco jak grał z mamą kolegi o 1 w nocy w ping-ponga . Jak spali gdzie kto znalazł miejsce,jak rano sprzątali  a i jak mama kolegi ich zgarnęła do kościoła. Uff ...odetchnełam .
W sobotę tata z młodszym po południu pojechali pierwszy raz poszusować na desce,niedaleko nieduża górka z wyciągiem,na rozgrzewkę.Ja zostałam w domu wieczorem odwiozłam starszego z kolegą na dworzec i pojechali z kolegami do większego miasta do kina,powrót koło 23 dopiero,ok mówię dzwoń. Tymczesem przed 19 dostałam telefon od koleżanki że jadą na dyskoteke i czy bym się nie wybrała z nimi..............aaa...... dylemat no jechać ,nie jechać ,co ubrać i co się ubiera na dyskoteke? wprawdzie to dyskoteka w znanym mi sprzed lat kilku miejscu i małolatów nie wpuszczają. I jeszcze miałam czas do 21 to jeszcze co tam miałam w planach to zdążyłam zrobić a robiłam zimne nóżki,mięsko ,rosół ,galaretka,żelatyna itp.. No i międzyczasem małżon wrócił ze stoku z kolegą co też z nimi był,wstąpił tamten na drinka.   Ja pojechałam do koleżanki tam zostawiłam auto a potem z powrotem inną drogą one mnie podwiozły do domu. Dyskoteka hm....no nawet nawet, trzeba więcej wychodzić to nie zdziczeję !!!
  Do syna pisałam czy będą mieć z kim wrócić po tym kinie,nie odpisuje....potem ten dzwoni po 23 ja nie słyszę  ale zauważyłam nieodebrane połączenie więc dzwonię - efekt taki że synu ja nie dam rady przyjechać . -A to gdzie mamo jesteś . - A....na dyskotece .  - gdzie???? - no na dyskotece .- O Boże.- i tyle cisza .  Poradzili sobie wrócili do domu. Rano w niedzielę póżno wstałam ,galop do kościoła na 11 potem po auto,starszy z ojcem i córką do dziadków bo już w niedzielę odjeżdżał do szkoły starszy. A ja gotuję tylko jedno danie ,o 15 miał odjeżdżać z jednym starszym kolegą no ale ojciec tamtego jednak pomyślał że może wcześniej by wyjechali.  Oczywiście syn nie spakowany bo po co wcześniej . No i w wielkim galopie między kuchnią a pokojami pakowanie .Nawet udało się nic nie zapomnieć włącznie ze swoim jaśkiem,sprzętem hokejowym który zajmuje pól pokoju,hokejka itp.
  Zleciała niedziela,poniedziałek,wtorek ,międzyczasie byłam u rodziców,byłam z córcią w mieście. W siedmiu aptekach nie znalazłam dla ojca paracetamolu bo musi być takiej a nie innej firmy,takie i inne nie ,no fakt że inne były niepowlekane tabletki. W końcu nie znalazłam,siostra im kupiła ale też inne. Moja mama wysiada chwilami przy chorym ojcu,jest zły na cały świat ,na mamie utyka ,ta do mnie płacze,za chwile jest lepiej ,na drugi dzień od nowa. Dziś np śniadanie mu podawała o 5.30 bo tak chciał,mierzy temperature 3 razy dziennie,tętno sobie mierzy też sam kilka razy dziennie. Nie wiemy co to bedzie dalej, byle biegunka i stan podgorączkowy urasta do wielkiego problemu i wszyscy jesteśmy alarmowani ,w pogotowiu. Nic to, jakoś to będzie.Musi być.
  We wtorek wieczorem wpadła do mnie koleżanka na chwile. Wczoraj miałam siostre z dziećmi i kuzynkę z rodzinką a małżon planował stok ale na planach sie skończyło bo młody nie chciał i jemu samemu sie też nie chciało.
Między pieczeniem karkówki ,robieniem surówki zarobiłam też ciasto na amoniaczki i bułke drożdżową( to już na prośbę małża) Jak wpadła siostra i kuzynka to nie wiedziałam za bardzo czym ich poczęstować ale ciasto francuskie miałam gotowe więc pyszny warkoch ze szpinakiem zrobiłam,z drugiego ciasta dla tych co nie lubią szpinaku były rurki z parówką i serem lub szynka ser,lub sam ser zółty.
   Co jeszcze?  Książki, od lat jestem zapisana w bibliotece,po świętach też byłam i parę książek czeka
no dobra i oto ja:( można chyba usunąc potem zdjęcie hehe)
Fota ma jakieś półtora roku z przodu starszy syn,
Teraz ten mój wypieki,wypieki amoniaki dupy nie urywają ,w tym to moja mama jest specjalistką a moje nawet nie wyglądły jak babcine i sie siostrzeńcy nie chwycili (niejadki okrutne )

Idę teraz kończyć zupę pomidorową na swoim przecierze(?) przecier-przecierze chyba. A jutro pierogi ruskie będą . Narka ,miłego dnia

piątek, 1 stycznia 2016

Nowy Rok

                                    Szczęśliwego Nowego Roku kochani!
                   Niech się spełnią Wasze i moje marzenia  , niech dzieci się rodzą lub odnajdują .
                        Niech te co są bedą zdrowe,Wy zdrowi, uśmiechnięci. Niech nastolatki nabierają                                     rozsądku ,niech słuchają starszych,niech w końcu zmądrzeją!!!!  
                                          ....................................................................


Jest Nowy Rok 2016!     Wczorajszy sylwester sie......kurde nie odbył. Nie zrobiłam imprezy,nie pojechałam nigdzie a mogłam do siostry. Starszy ma kolegów już dorosłych niektórych. Kurde -mamo a zrobiłabyś mi jakiegoś placka na sylwestra?  No kurcze miałam nie piec ale dobra zrobię Ci .  Tylko synu gdzie i z kim ta impreza. Pytań sto zadaję ,no ok ale............pamiętaj że nie masz jeszcze 18 lat ,żebyś mi nie ześwirował i nie pił ,proszę ..........No co ty mamo.....
Ciasto zabrał fajerwerki,kurde i nie ma synalka,śpią tam wszyscy ,nie wiem czy trzeżwy czy nie,niby rodzice mieli gdzieś tam być . Niby jest rozsądny ale..........
       Nie zrobiłam hucznego sylwestra ,myślałam że coś zrobię ale gdzieś mnie wena opuściła,małża też .Młodszy planował ....melanż ....kużwa 15,5 roku z koleżkami ,pare domów dalej . I ja nie wiem gdzie są ci rodzice ....pozwalają im na takie balety. Ja byłam cała w nerwach bo ci koleżki to mi sie nie podobają mocno, jeden patologia,drugi starszy rocznikiem ,wychowywany przez siostre i rodzeństwo. Dzwonie do tych matek co je znam ,nie odbierają. Jedna pożniej odebrała ta co u niej byli,ok dziadkowie tam zaglądali ale to jest koło domu drugi taki domek z jednym pomieszczeniem,oni opaleni na maksa...... Ja pierdziu ,my co chwile młodego wzywamy na kontrol. Ten sklamzi że tylko on tak łazi jak głupi. Noż ku..... przecież tam był z nimi 13 latek... no dziecko cholera małe. To ja sie go pytam to o tamtych sie nikt nie pytał z rodziców?  EE no nikt , no to popatrz synku jak mama cie kocha i sie martwi...... A Ty kochasz mamę ?...............Może... (ubierając buty i po 15 minutach wychodząc po raz 3 tej nocy. )
     Fajerwerki......i pies.... wścieku dupy chce dostać ,małżon przed laptopem  z pantoflem do psa .....Takaś stara a takaś głupia ,zamknij sie !!! ( to do psa ) No ku... Ty jesteś taki stary i taki głupi ,przecież to pies trzeba było mu tabletke u weterynarza kupić i dać a nie wrzeszczeć na psa.   ( to ja do małża)  
    Fajnie było u nas nie ma co ..hehe ...psa tuliłam. O północy małżon też puścił coś tam z córką wyszli przed dom. Po północy młody miał już wrócić ,ok małż go widział na dole na drodze z koleżkami. Wrócił cały ale śmierdziały mu ciuchy,chuchał mi nawet ,ok .
   Wiem że kurde nie powinien wogóle wychodzić i sie słuchać no ale kurde za mientkie ludzie jesteśmy, cholera,cholera niech to już ma 25...lat!
 Też żeśmy sie kłócili troche o to że powinien ojciec tam pójść ,eeee laptop ,gra ważniejsza była a ja znowu bym musiała sama iść,więc nie poszliśmy tylko dlatego sie musiał meldować co chwile.

  Pierwszy chyba raz nie miałam gości lub nie wychodziłam w sylwestra,może jak dzieci były małe to nie chodziliśmy ale pamiętam nawet że w ciąży a też byłam,no to właśnie z młodszym w brzuchu.
O północy telefony z koleżankami które mogły być u mnie ..no ale nie były bo nam sie nie chciało.Stwierdziłyśmy że jak emeryci kurde spędziliśmy tego sylwestra i że to ostatni taki.
                                                          .....................................................

     Hm., tak tu coś skrobię ktoś tu coś czasem czyta a ja sie waham bo tak w sumie nie wiem co zrobić  bo tak czasem mam ochote sie Wam przedstawić i wrzucić pare fotek .....no i nie wiem kurcze czy być anonimową czy nie być , oto jest pytanie.........
     
     Dziękuję za życzenia ,papa