czwartek, 7 stycznia 2016

Między zupą a ciastkiem pisane.

W Nowy rok starszy syn wrócił w....południe.Telefonu nie odbierał . Wrócił cały i trzeżwy i zadowolony poopowiadał co nieco jak grał z mamą kolegi o 1 w nocy w ping-ponga . Jak spali gdzie kto znalazł miejsce,jak rano sprzątali  a i jak mama kolegi ich zgarnęła do kościoła. Uff ...odetchnełam .
W sobotę tata z młodszym po południu pojechali pierwszy raz poszusować na desce,niedaleko nieduża górka z wyciągiem,na rozgrzewkę.Ja zostałam w domu wieczorem odwiozłam starszego z kolegą na dworzec i pojechali z kolegami do większego miasta do kina,powrót koło 23 dopiero,ok mówię dzwoń. Tymczesem przed 19 dostałam telefon od koleżanki że jadą na dyskoteke i czy bym się nie wybrała z nimi..............aaa...... dylemat no jechać ,nie jechać ,co ubrać i co się ubiera na dyskoteke? wprawdzie to dyskoteka w znanym mi sprzed lat kilku miejscu i małolatów nie wpuszczają. I jeszcze miałam czas do 21 to jeszcze co tam miałam w planach to zdążyłam zrobić a robiłam zimne nóżki,mięsko ,rosół ,galaretka,żelatyna itp.. No i międzyczasem małżon wrócił ze stoku z kolegą co też z nimi był,wstąpił tamten na drinka.   Ja pojechałam do koleżanki tam zostawiłam auto a potem z powrotem inną drogą one mnie podwiozły do domu. Dyskoteka hm....no nawet nawet, trzeba więcej wychodzić to nie zdziczeję !!!
  Do syna pisałam czy będą mieć z kim wrócić po tym kinie,nie odpisuje....potem ten dzwoni po 23 ja nie słyszę  ale zauważyłam nieodebrane połączenie więc dzwonię - efekt taki że synu ja nie dam rady przyjechać . -A to gdzie mamo jesteś . - A....na dyskotece .  - gdzie???? - no na dyskotece .- O Boże.- i tyle cisza .  Poradzili sobie wrócili do domu. Rano w niedzielę póżno wstałam ,galop do kościoła na 11 potem po auto,starszy z ojcem i córką do dziadków bo już w niedzielę odjeżdżał do szkoły starszy. A ja gotuję tylko jedno danie ,o 15 miał odjeżdżać z jednym starszym kolegą no ale ojciec tamtego jednak pomyślał że może wcześniej by wyjechali.  Oczywiście syn nie spakowany bo po co wcześniej . No i w wielkim galopie między kuchnią a pokojami pakowanie .Nawet udało się nic nie zapomnieć włącznie ze swoim jaśkiem,sprzętem hokejowym który zajmuje pól pokoju,hokejka itp.
  Zleciała niedziela,poniedziałek,wtorek ,międzyczasie byłam u rodziców,byłam z córcią w mieście. W siedmiu aptekach nie znalazłam dla ojca paracetamolu bo musi być takiej a nie innej firmy,takie i inne nie ,no fakt że inne były niepowlekane tabletki. W końcu nie znalazłam,siostra im kupiła ale też inne. Moja mama wysiada chwilami przy chorym ojcu,jest zły na cały świat ,na mamie utyka ,ta do mnie płacze,za chwile jest lepiej ,na drugi dzień od nowa. Dziś np śniadanie mu podawała o 5.30 bo tak chciał,mierzy temperature 3 razy dziennie,tętno sobie mierzy też sam kilka razy dziennie. Nie wiemy co to bedzie dalej, byle biegunka i stan podgorączkowy urasta do wielkiego problemu i wszyscy jesteśmy alarmowani ,w pogotowiu. Nic to, jakoś to będzie.Musi być.
  We wtorek wieczorem wpadła do mnie koleżanka na chwile. Wczoraj miałam siostre z dziećmi i kuzynkę z rodzinką a małżon planował stok ale na planach sie skończyło bo młody nie chciał i jemu samemu sie też nie chciało.
Między pieczeniem karkówki ,robieniem surówki zarobiłam też ciasto na amoniaczki i bułke drożdżową( to już na prośbę małża) Jak wpadła siostra i kuzynka to nie wiedziałam za bardzo czym ich poczęstować ale ciasto francuskie miałam gotowe więc pyszny warkoch ze szpinakiem zrobiłam,z drugiego ciasta dla tych co nie lubią szpinaku były rurki z parówką i serem lub szynka ser,lub sam ser zółty.
   Co jeszcze?  Książki, od lat jestem zapisana w bibliotece,po świętach też byłam i parę książek czeka
no dobra i oto ja:( można chyba usunąc potem zdjęcie hehe)
Fota ma jakieś półtora roku z przodu starszy syn,
Teraz ten mój wypieki,wypieki amoniaki dupy nie urywają ,w tym to moja mama jest specjalistką a moje nawet nie wyglądły jak babcine i sie siostrzeńcy nie chwycili (niejadki okrutne )

Idę teraz kończyć zupę pomidorową na swoim przecierze(?) przecier-przecierze chyba. A jutro pierogi ruskie będą . Narka ,miłego dnia

10 komentarzy:

  1. Fajna z Ciebie babka ;) Ale mieliscie imprezowo! Szczesliwego Nowego Roku zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło Cię poznać. Zupełnie nie wyglądasz na tego starszego Syna :) I myślę, że te półtora roku nic tu nie zmieniło.
    A jaka energiczna kobitka z Ciebie. Jak zwykle w ruchu.
    Uściski
    PS. A może instrukcja krok po kroku na ten warkocz ze szpinakiem dla takiego beztalencia, jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No w końcu się na Iskra pokazała :) Super!
    O rany, to intensywny czas miałaś ostatnio chyba :) I fajnie, niech się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Iskierko :) Ja przysiegam, myślałam, że zupełnie poważniej wyglądasz, a tu taka miła niespodzianka, super ze się pokazałas, ja tak lubię :) W ogóle bardzo szybko zaskarbiłas sobie moją sympatię, bardzo lubię tu do Ciebie, do Was w asadzie zagladać. Jest tak domowo, tak enrgicznie, tak ciekawie, choc to tylko życim pisane :) Fajnie to wszystko opowiadasz!! I w ogóle podziwam Twoją energię, tu zupa, tu ciasto, tu szpital, zakupy, w między czasie dyskoteka i w tym wszystkim baczne oko na dzieci - super :)
    Współczuje Wam tej choroby Taty i jemu samemu również, ciągle w strachu, żalu do losu.. nowotwór to paskudna choroba :(

    Ja się przyłączam do apelu, abyś tu dorzucała przepisy tych swoich pyszności, ja już sobie Martusiowe dzieła kompletuję, chętnie dorzuce i Twoje, bo brzmią pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... widzisz, ja prówbowałam Twoim expresem pisac, i litery pozjadałam..

      Usuń
  5. Iskra, ale z Ciebie laska! Poważnie! Jak Ty masz najstarszego syna jeszcze w szkole, to kiedy go urodziłaś - jak miałaś 10 lat? ;) No bo wyglądasz na trzydziestkę najwyżej ! :)

    Intensywnie i imprezowo, a Ty masz jeszcze czas te wszystkie pyszności piec i pichcić! Szacun, wielki szacun!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz ten Twoj Nik pasuje do Ciebie jak ulal- Iskra- tak szybka, plonaca, aktywna- cala Ty! Fajnie widziec z kim sie wirtualnie "gada" :)
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  7. No no dziewczyny nie przesadzajcie hehe,syna urodziłam już jak miałam 24 lata ,mam też dużą nadwagę-niestety ale całe życie trochę ją miałam ;(
    Z przepisami to u mnie jest tak że troche z zeszytów troche z internetu podglądam ale nieraz jest tak że nie umiem koleżance powtórzyć bo takie poskładane to tu to tam po trochu. Akurat ten warkocz to pierwszy raz robiłam ale podpatrzyłam go tu http://jemcoumiem.pl/ciasto-francuskie-prosto-i-efektownie/,są zdjęcia jak to złożyć. Inne przepisy to raczej z zeszytu ale pewnie można znaleść w necie pod innymi nazwami. Tak energii to mi podobno nie brakuje ,koleżaka mi raz mówiła że kurde Ty w domu siedzisz a jakbyś na 3 etatach była. Mój nick to w sumie bez zastanowienia kiedyś tam wpisałam choć mógłby być i "wulkan"hehe bo czasem też wybucham ,oj wybucham :)
    A wiecie że ja całe prawie moje życie miałam krótkie włosy ,bardzo krótkie nawet na jeża- kolorów przeróżnych,najczęściej jasne i byłam już nazywana nawet Dorotą Wellman hehe. Na tych starych fotach jednak to wygladam jaj ja za 30 lat dosłownie. Wy mi mówicie że u mnie tak intensywnie a mnie się wydaje że tak nudno ostatnio i mało imprez hehe.
    Luxusowa chyba widziałam że Ty spod znaku barana ,no bo ja właśnie też baran .
    Właśnie zostałam z córcią sama bo małżon z młodym pojechali na snowboard i wrócą w nocy,mój małż odkrył deske pare lat temu też mając brzusio hehe ale daje rady i dobrze bo młodego chociaż tyle od koleżków oderwie. Pierogów ruskich narobiłam ze 140 i na jutro jeszcze coś będzie , z reszty ciasta jeszcze 16 sztuk z jabłkiem pierożków wyszło. Teraz kawa i książka ,potem posprzątam w kuchni,nie uciekną przecież te gary.
    A blog no tak życiowy normalny,takie jak i Wasze które lubię też bardzo,pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  8. Baranku- to stuknijmy sie rogami :)))

    OdpowiedzUsuń