wtorek, 26 stycznia 2016

ostra jazda bez trzymanki

Gdybym zasiadła do nowego wpisu w niedzielę to było by tu bardzo dramatycznie z wielkim wkurwem,obłędem w oczach. Teraz jest lepiej ale to co nam młody zafundował w sobote to nie zapomnę. Cały Boży dzień kręcił sie z kolegami na podwórku,mają tam "auto" którym jeżdzą do upadłego po polach. Jak to odpalają a jest z tym kłopot to na pól wsi słychać. Kombinują rozbierają ,przepinają kable ,nawet paliwo w słoiku wozili i wężykiem dolewali tak co by zapalił. Osiwieć można,nie już jestem siwa.To jest auto które stoi na małża,to jest już kupa złomu i nic więcej. U nas jest duże podwórko i dojazd z niego właśnie w pola. Szlag mnie na to trafia ,z jednej strony mają zajęcie z drugiej sie boje o smartkaczy.Ojcu grzebią w garażu a to kompresor używają a to szifierke .
Co chwile coś potrzebują i owszem czasem go pytają .

-Ale o co Ci chodzi mówię mu ,jesteś q...wa ojciec Wirgiliusz dla całej wsi i wszyscy koleżki syna są u Ciebie,dlaczego? bo im na pozwoliłeś!
Kierowca jest przeważnie jeden,reszta siedzi w środku , w bagażniku albo.....na dachu   albo kiedyś ciągnął sie młodszy na desce snowboardowej. W listopadzie jak pomagali ojcu walczyć z liśćmi to przywiązali wór i jeden jechał na tym worku z liśćmi. Po prostu ...dom wariatów!!!!!!!!!
Podwórko jak ranczo wielkie mają pole do popisu.A mi brakuje sił do walki z wiatrakami,małż swoje ,oni swoje i ja swoje. To już drugi pojazd kończą ,wcześniej mieli malucha którego sami kupili ,znaczy poskładali się w czterech chyba 300 zł,no ale mój -baran -małż-że tak powiem im wziął auto na siebie i u nas akcje sie rozgrywały . Owszem czasem to nie było złe ,chociaż nieraz sie wystraszyłam bo jak wyjdziesz matko z domu a syn leży po autem ,auto bez koła na klocku drzewa stoi to od razu widzisz jak to go przygniata. Ufff..
Malucha skończyli ale zebyście to widzieli ,maluch jeżdził ,nawet akumulator im wypadał bo już nawet klapy nie było i akumulator w biegu wkładali i jechali dalej, Bardzo mieli ochote ,widziałam to po tych wyczynach  na co? - na dachowanie-
 Nie dachowali,auto ojciec im zezłomował ,teraz czeka drugi na to.
No i napisałam dużo ale nie to miałam opisać .
Ok i w sobote tak dzień młodzież spędziła,młody nawet nie miał czasu na obiad ,po zmroku nie posłuchał tylko poszedł do kolegów. Ja miałam koleżanke z mężem . Dzwoniliśmy i kazaliśmy wracać ,chwile mu zeszło ,koło 20 wrócił. I tu zonk...młody mi się nie podoba coś . Papierosów niby nie czuć ale jakiś zapaszek sie unosi.
O ty raku mały ,czekaj.
 Poczekałam aż wyszedł do łazienki,przeszukałam szybko pokój nic nie znalazłą,.W szufladzie pudełka ,puste.Jeszcze raz pudełka ,jeszcze raz warcaby podnoszę wieko....... arsenał.....cały arsenał. Papierosy i q..wa jakieś cholerswo na e-papierosa nie wyglądało. Tu znajomi w pokoju ja rekwiruje to odkrycie,Boże co to jest ,olejek w butelce,15 cm ciężka jak cholera metalowa niby tuba obok jakieś jakby fajka wkręcana z sitkiem ,zapasowe sitka ,jakieś kółko z plastikowymi wypustkami.
 Młody wyszedł z łazienki i poszedł spać,bez jedzenia! Przymulony!
Boziu ile jeszcze ?
Znajomi poszli,my zaglądamy do gówniarza,potem usął. Wyciągamy arsenał odpalamy internet,cp to jest.po nazwach na tym badziewiu znajdujemy. Po północy idziemy spać ale....ja nie śpie ,za chiny nie zasnę . Co godzine chodze do toalety. W głowie scenariusz mi sie układ taki że jak miał paczke zwykłych papierosów to ta reszta to może dopalacze........!!!!!!!!!!!!!
Aaa...oka nie zmrużyłam,Boże przecież widziałam e-papierosy i to pewnie taki do dopalaczy,czy są ? nie wiem. Pomysł taki że rano dzwonie do znajomego policjanta niech mi powie co to jest .Potem jade do apteki szukać testów na obecność narkotyków. Męża budzę o 5 i mu mówie jaki plan,na 7 mówię pojade do kościoła bo i tak nie śpię. Tego znowu gardło boli,mówi nie jedż na 7 bo potem trzeba młodego pilnować. Ok może ze 40 minut usnełam,nie pojechałam na 7 ,Wstałam ,o normalnej dla ludzi godzinie pisze sms do tego znajomego ze musze pogadać,,on oddzwonił ,mówie mu co i jak . Troche mnie uspokoił że dopalaczy nie ma w formie olejków i jakby coś wziął mocniejszego to by sie go rano nie dobudził.Ok na razie jade szukać testów i dam mu potem znać. Żeby było tego mało to skojarzyłam że od kilku dni są głuche telefony,wio,ide spisać numery bo na stacjonarny i mi sie wyświetlały. Młody ma telefon w naprawie no to ja od razu mam teorie że to może jaki diler.............i czeka aż młody odbierze,bo jak ja podnosiłam to ktoś po drugiej stronie odkładał. Masakra   co przeżyłam. Złość,bezsilność,strach ....i miłośc do dziecka chociaż chciałoby sie naprawde w takim momencie mu wlać w tyłek i to solidnie.

Jak wróciłam młody jakby nigdy nic,świeżutki GŁODNY.normalny. Zaczynamy rozmowe,tak kupił sobie e-papierosa. Nie brał niczego innego .Pojawiły sie łzy,złość u niego że go robimy ćpunem,( Boziu myśle czy ja gram w jakimś filmie?)
Zgodził sie bez problemu na testy ,do kościoła czas sie było zbierać ,Pojechał z nami ojciec tym razem poszedł z nim ,ja w inne miejsce siedzące.
To nie koniec.
 Po kościele w tej głowie sie ubzdurało że mu kase oddamy za to .Noż  q...wa po jakiego diabła żeś to kupił. Pieniedzy mu nie dajemy,rano przed szkołą 2 zł. ale....był mikołaj w grudniu i od dziadków coś tam uzbierał z 150zł. No to o sie wyprowadza,,trzymajcie mnie ludzie,mróz na zewnątzr a ten do plecaka ładuje bluze i idzie. Ojciec mu gada prosze bardzo idż...
 Ja panika no bo jeszcze te testy nie zrobione a jak coś wziął to sobie jeszcze co zrobi! .Ubrałam ciełe skarpety i ja ide po śladach za nim,na szczęście na śniegu widać ślady. Zrobił okrążenie od domu z 150m skręcił w strone pól i znalazłam go w tym aucie co im odmówiło akurat posłuszeństwa w polu i tam sie zaszył. Normalnie spokojnie pogadałam ,popłakałam,ten wściekły,mówie chodż do domu bo zamarzniesz synu.
Cała niedziela w nerwach.Dziewczyny przyjaciólki w drodze do nas na kilka dni a tu takie jazdy. Międzyczasie a przed kościołem postawiłam na obiad,Uspokoiła sie atmosfera ,teraz czekamy aż młodemu sie będzie chciało ....siku... Ta ..no trzeba mocz zbadać.  Ludzie ,zesiwiałam chyba doszczętnie ,bo przecież myślę jak to będzie coś z narkotyków,dopalaczy to przecież musze to zgłosić i w szkole i policja.......
Testy nie wykazały amfetaminy,marihuany ani haszyszu.........Już widziałam po nim i po gadce że jest czysty.Ale ile zdrowia mnie ta akcja kosztowała to tylko ja wiem.
Zeby było ciekawiej to jak za nim szłam to wstąpiłam do koleżki i pokrzyczałam co mądrego robią? No może nie tak bardzo bo matka tamtego też wyszła ale jak  ta ci (( pierdoli  ))
 że to tylko e-papieros to ciśnienie mi wyjebało w góre.!
 No to nie wiem kto tu dotarł do końca,pełno literówek ale nie mam siły poprawiać.Młody nie śmierdzi na razie niczym.wczoraj nagadałam koleżkom i mojemubo znowu przyszli . I wiecie co oni myślą że jestem chyba straszną głupią francą no bo ich mamy takie nie są ,nie drą sie na nich ,nie łażą za nimi ...Współczują pewnie mojemu młodemu  a i jeszcze uważają że ich mamy by im kase oddały za te maszyne zarekwirowaną. Małż mówi że mu oddamy jak będzie miał 20 lat .
Jestem po tej niedzieli wypompowana,mam 4 nastolatków w domu,wczoraj grali sobie w monopoly,da się synu być normalnym? Ehh....
 Będzie kiedyś lepiej?

10 komentarzy:

  1. Dotrwałam kochana Iskierko, dotrwałam i wiem co czujesz w związku z papierosami. Ja podobne emocje miałam 1 listopada, kiedy mój gówniarz ( chociaż jemu się wydaje chyba, ze dorosły jest , bo ma 183 cm wzrostu i na matkę z góry patrzy) wpadł. Również znalazłam kilka butelek z olejkiem, papierosy prawdziwe, a e- papierosa oddał pod groźbą powiadomienia wychowawczyni. Ja ciemna nie miałam pojęcia, że jest coś takiego w ogóle. E-papierosa i cały ten sprzęt zarekwirowałam , potem do śmieci wyrzuciłam. Ja w swej naiwności myślałam, ze mój syn nigdy nie sięgnie po takie świństwo, ponieważ napatrzył się na ojca który palił po 3 paczki dziennie( na szczęście nie w domu, tylko na dworzu lub w piwnicy) i miał już w czasie snu bezdech, co spowodowało, że 3 lata temu rzucił, bo tak to nie wiem co by było.Moje dziecię nauczyło się palić na koloniach od chłopca idealnego można by rzec, ucznia katolickiego gimnazjum,prymusa o wyglądzie niewiniątka, który miał 14 lat. Dopiero jak zaczęłam wszystko sobie w głowie układać , to nie mogłam sama sobie się nadziwić, że taka głupa naiwniaczka byłam i tylko dzięki córce został nakryty. Ciągle pachniał miętowo lub owocowo( zapach olejków do e-papierosa), albo chodził mega wypsiukany. Zrobiłam mu całkowity szlaban na kasę, dopiero niedawno wrócił do łask.Ciągle sprawdzam, obwąchuje. W dodatku jedzie na zimowiska z tymi samymi kolegami co na kolonie. Niech tylko coś wywinie, to na zawał chyba zejdę. Niby zarzeka się, obiecuje poprawę, ale wiadomo , że młode to i głupie. Iskro z tymi eksperymentami samochodowymi to też ci nie zazdroszczę. Nerwowo bym nie wyrobiła ze strachu. Może twój syn ma pasję samochodową i zaprocentuje to w przyszłości:). Pozdrawiam- Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwonko ,tyle narobili nasi synowie ze boimy sie im zaufać. Ja przynajmniej nie zaufam mu do końca. Wczoraj i dziś jest w porządku ale jak długo. Mój nie wyjeżdża nigdzie ,w szkole takich ma kolegów i inne matki nie widzą problemu. Co do samochodów to owszem coś by może w tym kierunku zawód zdobył. Musi jak najszybciej sie usamodzielnić skoro uważa że jest taki dorosły. Też mnie dużo przerósł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Iskro, Iskro... Kurczę, jak ja Ci nie zazdroszczę wrażeń :( Mogę sobie tylko próbować co przeżyłaś. Bycie matką współczesnego nastolatka, to jest jakiś hardcore w najcięższym wydaniu chyba...
    Rozumiem Twoje obawy, lęki i nerwy- moja mama swego czasu miała akcje z moim bratem, który palił marihuanę. Oj też niewesoło było. Do tego ojciec Jej w ogóle nie pomagał, bo bał się wstydu, że jak to syn narkoman. Jak sobie to wszystko przypomnę, te awantury, łzy mamy, szantaże, straszenie... A dziś mój brat to... najspokojniejszy i najnormalniejszy facet, ojciec i partner pod słońcem.

    Z tym autem, to też żeby młodzież na narobiła sobie kłopotów... Różnie bywa. Oj Mamo, Mamo!Siły Ci życzę. Gości macie? Koleżanki dojechały? Odsapnij, odstresuj się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbuje odsapnąć, tak mam dodatkowe dwie nastolatki do jutra bo już mają ferie. A młody mam nadzieję ze zmądrzeje i będzie fajnym partnerem i ojcem kiedyś . W końcu geny na fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, przerabialam... prawie wszystko... papieroski i takie tam... male klamstewka i te wieksze.. fochy, rzucanie i kopanie - ale powiem jedno warto trzymac reke na pulsie, wysluchac, porozmawiac, umowic sie na jakies uklady- i nie zostawiac dziecka.
    To z wiekiem wszystko mija- widze po Mlodej- latwo nie bylo a teraz? Cudo corka!! Mamuska- trzymam kciuki za Was i gratuluje milosci do dziecka- nie kazdy mial by takie czujne oko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja póki co zmagam się od trzech dni ze (za przeproszeniem) z biegunką, ale zdaję sobie sprawę z tego, że z wiekiem będą pojawiały się inne problemy. Wychowanie jest ważne, ale dużo też zależy od charakteru, podatności na wpływy. Rodzice ze mną nie mieli żadnych problemów. Nigdy nie paliłam (na studiach raz się zaciągnęłam i to mi wystarczyło), nie upijałam. Mogli mi zaufać. Ale moja siostra dałam im się we znaki. Palić zaczęła w gimnazjum. Problemy w szkole. Kłamstwa. Dziś jest w miarę poukładana, ale ma roszczeniowe podejście do życia. Także rozumiem, że sporo nerwów kosztują Cię wybryki Młodego. Oby to jak najszybciej minęło. A pasja samochodowa przełożyła się w przyszłości na coś konkretniejszego.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny Tygrysek,pamiętam jak to męczące i dla dziecka i dla mamy,oby przeszło szybko.
      Młody niestety taki podatny na wpływ kolegów,no i ciągnie go do tego co złe. Ja też byłam spokojna,małż też w miare ale pasja samochodowa i ta kaskaderka to po ojcu .No nic czekamy aż przejdzie i pilnujemy,dzięki :)

      Usuń
  7. No to już mniej więcej wiem, czego mogę się w przyszłości, za jakieś kilkanaście lat spodziewać - choć oczywiście naiwnie wierzę, że nasz Bąbel to będzie właśnie taki typ, który całymi dniami gra w Monopoly ;) Myślę, że młodzież po prostu musi się czasami wyszumieć, żeby potem zmądrzeć i nauczyć się czegoś na własnych błędach - co oczywiście w niczym nie umniejsza matczynych stresów i nerwów...Kontrolujcie go co jakiś czas (dyskretnie lub zupełnie wprost) i trzymajcie rękę na pulsie, ale moim zdaniem mimo wszystko macie w domu rozsądnego chłopaka, który niczego głupiego nie wywinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś nie musiała tego co ja przechodzić ,chociaż normalne że muszą troche dać w kość.To przecież i hormony w tym młodym organizmie szaleją . Trzymamy rękę na pulsie ,wiadomo w domu go nie zamknę bo to nic nie da a jeszcze gorzej. No i wierzę w niego że jest dobry tylko na razie błądzi i eksperymentuje. Czekamy :)

      Usuń