wtorek, 19 stycznia 2016

Półrocze ,wypady i zmiany.

  Jestem po prawie dwóch tygodniach.
Znowu nadszedł ten czas że mój młodszy sie uczy,znaczy poprawia co musi. Nikt i nic go nie zmusi żeby to nie było tylko wtedy gdy nóż na gardle,ręce opadają.Nie mam wpływu,no nie mam i tyle. Minus z rodzicielstwa.
Trudno.
Córcia też coś poprawia,o nią sie nie martwię.
Starszy już przed świętami miał oceny na półrocze wystawione,już kolejny semestr leci z nauką.

-Synu a zadania zrobiłeś?
-No coś tam zmamziłem.
-Co zrobiłeś ??????
-No zmamziłem,napisałem coś tam.
-Aha a co z resztą ?
-A to odpisze.

 Także w nastoletnim języku nowe słowa-zmamziłem i jeszcze słyszę ostatnio-eldoo. To chyba coś na kształt nara, bo jak wychodzi to tak rzuca.


                       ................................................................................

Byłam z jedną koleżanką na tym karaoke,mój małż  nas odwiózł i nawet w nocy po nas przyjechał. Nie ma to jak porządnie prześmierdnąć w takiej knajpie. Taka ukopcona wróciłam że jak nastolatka sie czułam hehe. Pośpiewałam,pośmiałam , raz mi jakaś dziewczyna podbiegła i dała mikrofon bo się jednak przeliczyła z piosenką ,no fajnie było.
 Potem był poniedziałek,we wtorek byłam z mamą za szofera,pól dnia z głowy. Potem umowiłam się do koleżanki fryzjerki na ścięcie włosów. Moja mama tak liczyła ,tak chyba zdrowaśki klepała żebym ja te włosy ścięła na krótko bo ona patrzeć nie może na to no i pół wsi gada że mi teraz brzydko  że lepiej mi w krótkich.
  No ba....to mamusia cała, przywykłam już.
Dobra,włosów ściełam bardzo dużo bo z 15 cm mi skróciła i scieniowała a są dość gęste. No ale żebym ja nie zaszalała? a co..zgoliłam kawałek skroni, ups..mama się jeszcze nie zorientowała bo jak spuszcze wszystkie to nie widać a przy niej tak specjalnie za ucho nie zakładałam. Niech kobita będzie spokojna o swoją starą córkę ;) Zresztą słowem nie skomentowała zmiany,no bo po co ....
Potem przyszedł weekend,ciasto,sałatka spotkanie z przyjaciółmi powiązane z farbowaniem tejże przyjaciółki i przyszła niedziela. Pojechaliśmy do siosty,nawet młodszy dał się namówić (całe szczęście) bo mieliśmy go na oku. Wcześniej po drodze odwiedziliśmy rodziców. U siostry byliśmy aż do przerwy w meczu czyli prawie na 22 dotarliśmy do domu. Małego Maksia siostry ostrzygłam ,chłopak ma w czwartek występ w przedszkolu z okazji dnia babci i dziadka.
Wczoraj byłam z tatą w szpitalu i tym razem został na oddziale na chemię(tydzień wcześniej brat z nim był ale wysłali go do domu).
O i tak to leci, lekki mróz ale ze śniegiem kiepsko,oj jak oglądam na waszych blogach taki śnieżek to też bym chciała.Wprawdzie nie mam kogo już ciągnąć na sankach ale...fajnie by było jakby był.
Aaa kurcze ...zaczełam ćwiczyć w domu,ale już w niedzielę sie nie dało bo wszyscy w domu byli a wczoraj mnie długo nie było. Zaraz jak skończe pisanie to sie poruszam.
Ciasto makowe z masą orzechową ,znowu z zeszytu:

12 komentarzy:

  1. O, dzięki Twojemu blogowi nauczę się paru nowych, modnych słówek ;) Chyba mocno do tyłu jestem , bo tego "zmamziłem" to jeszcze jak żyję nie słyszałam ;) A odnośnie nowej fryzury - ja mam charakter taki, że całą wsią bym się w ogóle nie przejmowała - jeszcze bym sobie różowego irokeza zafundowała, żeby ich wszystkich w szok wprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Toż właśnie dlatego sobie zgoliłam kawałek i nosze dlugie czy sie to komuś podoba czy nie. Tak słówka to są nie powiem. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to, jak mama. Ja przed weselem siostry niemal instrukcje dostałam czego mam nie robić. Dobrze, że nie odwrotnie :)
    Wyobrażam sobie, że dla rodziców półrocze to niełatwy moment. Ale dobrze, że nie musisz biegać za nauczycielami.
    Fajny ten Twój zeszyt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Instrukcje od mamy to non stop dostaję,często się wstrzymuję żeby nie huknąć a czasem by pasowało potrząsnąć ale wiem ze wtedy jest obraza majestatu.
    Za nauczycielami przestałam już latać no bo ileż można świecić oczami. Skoro sie nie uczy to niech się sam później wykaraska z kłopotów . Przepis napisze tylko muszę się zabrać za to.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie napisany tekst o codziennym życiu. Uwielbiam. Zostaje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj to teraz czekam na aktualne zdjecie!!
    Ja z Niemcowa to juz kompletnie nie mam pojecia jak rozmawia teraz mlodziez- normalnie siara :)
    Ale przynajmniej Ty jestes na topie i modnie!
    Ciastkiem kusisz- a ja tu staram sie cwiczyc i spalac- tylko zakwasy mam a reszta bez zmian!

    OdpowiedzUsuń
  7. haha, teksty młodych pokazują nam jakie to my już "stare" jesteśmy ;) U Ciebie jak zwykle churagan i smacznie. Niech tato szybko wraca do sił i do domu. Mama hahaha dobra jest, ja tak miałam x lat temu z tatuażem, byłam już stara dupa, a i tak niechętnie chciałam jej się chwalić swoim dziełem ;) ale i tak dopatrzyła..
    no to eldoo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iskro Twój drugi syn wypisz, wymaluj mój łobuziak( rocznik 2002). Córa jest w wieku twojego starszego i nigdy nie podniosła mi adrenaliny jak syn. Wczoraj odkryłam twój blog i od razu nadrobiłam zaległości. Mój syn również w wakacje nauczył się palić, a nakryty został dopiero 1 listopada. Też miałam mu ochotę kupić cała paczkę,żeby wypalił, ale obawiałam sie tak jak ty, że wyląduje z zatruciem w szpitalu. Również prosił mnie o kupno bluzy z konopiami i roznegliżowanymi paniami. W podstawówce byłam stałym gościem w szkole, że względu na rozkoszne poczucie mego syna na lekcjach. Posłuchał moich błagań o zmianę zachowania w gimnazjum i tylko raz byłam wezwana przez matematyczkę.Do nauki też nie potrafię go zmobilizować. Opinie nauczycieli od dawna to "zdolny leń". Zalezy mu tylko na zdaniu. Prowadzę takie same rozmowy jak ty o przyszłości, pracy. Wrażenia to na synku nie robi żadnego.Pozdrawiam

      Usuń
    2. No widzisz przechlapane mamy ,my mamy...A takie to to było rozkoszne maluśkie.Ehh to Twój jeszcze młodszy mój 2000 rocznik. Musimy być silne i nie dawać sie im!! Trzymaj się.

      Usuń