niedziela, 7 lutego 2016

Miniony tydzień

Poprzedni weekend był dosyć intensywny -spontaniczny wyjazd z siostrą i jej rodzinką do cioteczki gdzie niedaleko małż z synem i siostrzeńcem poszusowali na deskach,nartach. Powrót o północy ,wycieczka udana wesoła w jednym aucie 7osobowym się zmieściliśmy aczkolwiek w tamtą stronę myślałam że nie dojadę bo mi deski palce u stóp ucinały i tak ponad godzinę jazdy wytrzymałam :)
To była sobota,córcia została w domu,w niedzielę znowu po obiedzie wypad z siostrą do większego miasta ,dzieciaki do kina a my w galerię. A to ja z córą byłam ,panowie zostali w domu bo sobie nie poszli rano do kościoła.I tu powiem że nie kumam  co ludzie robią w niedzielę w galeriach? Owszem też tam byłam ale to naprawde raz chyba na rok sie zdarza bo siostra kiecke szukała no i pochodziłam z nią.Po dwóch godzinach uciekaliśmy stamtąd pieronem .

Tydzień zleciał szybko i dosyć pracowicie bo zmusiłam małża do wymalowania jednego pomieszczenia takiego pierdolnika troche ale to pomieszczenie czasem mi służy, no nie powiem do czego ale lustro tam jest na ścianie,sie domyślicie co tam robię.Żeby chłop sie zabrał do roboty to wiecie trzeba kilka miesięcy wcześniej podanie składać ,tu wyjątkiem są sąsiadki które tylko powiedzą że mają z czymś problem i nie ma  czekania.........od razu pójdzie i zrobi ,zajrzy w rury ,wymieni gniazdko itp.
No dobra lecimy z malowaniem które od pażdziernika obiecał . Hm 10 sztuk płytek leżało nie wiem czemu x lat wcześniej nie doklejone  no więc ja przyklejam te płytki a on maluje. Brudno było tam bardzo ,kolory jakie nam zostały a szkoda wyrzucać i kupować nowe to te zostały zużyte. Nie obeszło się bez mojej nerwy i krzyku na małża bo ten to jest luzik a ja np czekam 3 godziny na silikon który miał przynieść.
Pączki były zaczęłam robić w środę wieczorem ,najpierw odwiozłam córke do kościoła bo to pierwsza środa miesiąca i obowiązkowe spotkania na mszy św.
No i tak jak musiałam już wszystkie składniki łączyć to telefon od przyjaciółki miałam i w końcu drewnianą łyżką to mieszałam ,telefon  trzymając uchem i ramieniem. No i bach wyślizgnęła mi sie w te paciare ta słuchawka. :) Nie upaprała sie bardzo rozmowa dalej szła i nawet z tym tel do auta wsiadłam po młodą pod kościół pojechać.Pączków wyszło ekhm....68 ale małych zgrabnych ,do piątku były i troche rozdałam sąsiadce,mamie.Pyszne były


Przez kolejne dni było dalej malowanie i sprzątanie bo trzeba było kilka razy,wczoraj malowanie też włosów bo cholernie sie świeciły odrosty na srebro ;)
Teraz zostałam z córcią w domu a chłopaki pojechali na stok .Po południu mam parę gości,przyjaciół. Wczoraj sie nie udało spotkać bo pracowali i dzisiaj wpadną.Małż dojedzie na popołudnie .Sałatkę zrobiłam taką
w sałatce jest-

- seler naciowy nasolony odsączony 
-pierś z kurczaka pokrojona przyprawiona wegetą ,usmażona
-żurawina sparzona odsączona
-kukurydza
-jogurt naturalny,majonez ,pieprz biały
Proporcje to według uznania  jest PYSZNA
No i też w lodówce mam dużo białek ,hm szkoda zmarnować i pewnie będą bezy ale chyba nie dzisiaj .Dzisiaj za chwile zarobie ciasto na oponki ,no wiem ze to niezdrowe ale jeszcze ten tłuszcz wygląda na niezły z pączków a ja nie lubie marnować .
 Młody z koleżkami rozbierają auto,żal patrzyć na ten pojazd naprawde. Kręcą sie koło niego godzinami.Pyta ojca co jakiś czas o to czy o tamto . Tam już szyb nie ma i nic nie ma ,że tak powiem wnętrzności ma na wierzchu. Młody popala dalej bo czuję ale gówniarz sie wypiera i gdzie? on ? co Ty mamo?????
Starszy w szkole,mało rozmawiamy ostatnio,dzisiaj musimy nadrobić bo mi tęskno.W rodzinie pytają co u niego.Jeszcze tydzień szkoły i ferie ,bardzo bym chciała zimy z powrotem na te dwa tygodnie chociaż .Byłabym spokojniejsza bo młodego by sie udało odciągnąć od koleżków.
Idę już do kuchni bo rosół woła jarzyny wrzucaj !!!!!!!
Przepisu na pączki to nie wiem czy chcecie bo jest pełno ,jak chcecie dajcie znać ;)
 I jeszcze chyrlam dosyć i małż też.

11 komentarzy:

  1. Iskierko, czytajac Twoje wpisy naprawde dostaje zadyszki :) Kobieto, Ty to masz power!! A jedzonko- paczusie pierwsza klasa- mniammmmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz że i tak nie wszystko opisałam ;)

      Usuń
  2. Mój M dzisiaj zrobił to, co obiecał już dawno temu. W szoku jestem. A trwało to od miesięcy... Sama nie wiem ilu. Tak to już jest z tymi naszymi Panami.
    U Ciebie jak zwykle intensywnie. Pączki wyglądają apetycznie :) Donoszę, że warkocz jest pyszny. Już dwa razy w tym tygodniu serwowałam. Dzięki za namiary.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale u Was się dzieje, w szoku jestem ! Za każdym razem kiedy tu zaglądam mam przed oczami kolejny długaśny post, a w nim tyyyyle atrakcji :) Czasami aż zazdroszczę, że takie intensywne życie wiedziesz - u nas wciąż to samo, każdy dzień do siebie bardzo podobny. No ale tak to już chyba jest przy małym berbeciu. Zdrówka życzę Wam wszystkim, żeby żadne choróbsko poważniejsze się nie przyplątało !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mówisz że atrakcyjnie u mnie ? Miło mi a przy maluszku to wiadomo -spokojniej :)

      Usuń
  4. O matko, u Ciebie jak zawsze niczym w ulu :) Wesoło u Was i smacznie :) Fajną masz rodzinkę, fajnie to wszystko ogarniasz i pielęgnujesz :)
    Sałatka musi być pyszna, bezą bym nie pogardziła ;) Paczki uwielbiam, ale z lukrem, puder tylko do faworków, taka moja mała fanaberia ;)

    Zdrówka i niech zgadnę, co Ty tam z tym lustrem wyczyniasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko bo rzadko ale wyczyniam jak mam z kim;)dzięki

      Usuń
  5. Niesamowite ile u Ciebie się dzieje. Wesoło i jak widze bardzo smacznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajniutka ta sałatka, lubię takie smaczki. A weekend rzeczywiście intensywny! My też galerie omijamy szerokim łukiem w weekendy, od wielkiego dzwonu można nas tam spotkać w takie dni. Pączki domowe- lubię to!

    OdpowiedzUsuń