czwartek, 25 lutego 2016

Po kontroli i powrót codzienności

Pamiętnik mi się tu tworzy pomału. No nic niech będzie i tak.
 Więc w niedzielę wrócili na łono rodziny małż i córcia,młodszy został jeszcze u siostry .Naprawde się ucieszyłam że chciał z młodszymi kuzynami zostać. Koledzy nie byli chyba zadowoleni bo wydzwaniali i przychodzili się pytać kiedy wróci?
A nie wiem chłopcy ...( z dziką satysfakcją odpowiadałam)

A ja głupia zamiast leżeć i sie byczyć to w niedzielę obrałam z 5 kg jabłek upiekłam ciasto z tego przepisu http://www.garnek.pl/eva45/9791522/ciasto-z-jablkami
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym od siebie tam nie dodała coś ,a dodałam oleju odrobine i mąki krupczatki,no i z dwóch porcji zrobiłam na dużą tortownice.

Resztę jabłek zesmażyłam do słoików. Upiekłam jeszcze chleb ale nie mam zdjęcia,w każdym razie smakował.
Tak więc córcia z ojcem wrócili już na noc koło 22.  Ja przez ten czas zobaczyłam 4 filmy ,dwa w kinie i dwa w necie,dużo jak na mnie.
We wtorek rano jednak młodszy już wrócił do domu .Ja z córcią pojechałyśmy do Zakopanego . W sumie 6 godzin za kierownicą,w tamtą strone ok ale powrotna droga to deszcz ,mgły,ciemność i non stop lało a zaczęło gdzieś 20 km od zakopca. No ale dojechałam . Kontrola córci ok,wszystko się trzyma w kręgosłupie na swoim miejscu,jest dobrze. Doktorka było miło zobaczyć jak zawsze....milusi jest hehe...i młody i nawet wyjątkowo szybko żeśmy były po wizycie bo w dwie godziny to naprawdę nigdy tak krótko się nie udało. Jest tylko jedno ale.. doktorowi się pomyliło i już w grudniu nam ustalił termin ale jak sie zorientował to czemu nam nie zmienił,hm i dał młodej jeszcze zwolnienie z wf do czerwca a kurde już by mogła ćwiczyć. Może już wszystko robić oprócz fikołków i uważać żeby sie nie wywracać na rowerze,na deskorolce,na łyżwach bo też pytałam o to i na trampolinie może skakać. W razie czegoś nie daj Boże przyjeżdżać bez terminu.
Potem podjechałyśmy pod skocznię ale mnie troche zaskoczył ruch no bo zawsze jak byłyśmy to w sezonie takim spokojnym a tu ferie jeszcze. Pan chciał za parkowanie 15 zł ale się mu stawiałam że dlaczego tyle?? A no bo to całodzienny bilet,o to ja dziękuję ja chce na pół godziny tylko. Łaskawie mi kazał przejechać dalej i nie płaciłam nic.  Potem podjechałam pod krupówki i tam ledwie znalazłam miejsce ale sie udało,nie mam teraz inwalidki za szybą bo po tych zmianach nie stawałyśmy z córcią na komisje,wcześniej się jej należało i to było duże udogodnienie ale trudno ,aż tak chora nie jest ,niech inne chore osoby korzystają.
 Chwila na krupówkach w tłoku,oscypki kupione do domu i zjedzone na ciepło też .
 Jakieś jedzonko i wracamy. Pogoda tam taka sobie,gór chwilami nie było widać i zaczęło kropić ale ciepło. 
 No i już czwartek,wczoraj obudziłam się a na zewnątrz biało i temperatura spadła . Młodszy już z kolegami ale pod kontrolą. Dla odmiany córcia teraz u siostry matkuje młodszym kuzynom,siostra z małżem pracują. 
Wczoraj też odwiedziłam rodziców,wzięłam jajka od maminych kurek. Tata po kontroli onkologicznej w porządku,następna w kwietniu i wcześniej tomograf. Rodzicielka zauważyła moje zgolenie no ale nawet nie gadała wiele.
Te kilka płytek które przykleiłam były niezafugowane więc wczoraj wieczorem to uczyniłam.Książkę skończyłam więc za kilka godzin zacznę nową. 
Co chwile znajduję na swojej drodze części garderoby małża i syna i nawet buty snowboardowe no bo sie suszyły.  Aaa.. a tak było posprzątane

12 komentarzy:

  1. To bardzo dobrze,że wyniki córci są dobre, że udało ci się nieco zrelaksować jak miałaś wolną chatę :). Napisałaś,że syn pod kontrolą, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam się jak przypomniałam sobie jak mi się wydawało, że mojego syna w sobotni wieczór miałam pod kontrolą. Otóż mój 14- latek wyprawiał w sobotę urodziny. Przyjechało czterech kolegów. Chłopcy mieli do dyspozycji swojej dwa pokoje, mieli też nocować. Koledzy bardzo grzeczni, dwóch to nauczycielskie dzieci, wiec byłam spokojna. Nie pokazałam się ani razu, syn samoobsługowy bardzo, odgrzewał co było na ciepło do jedzenia. W niedzielę był bardzo zadowolony, a jakże. Ja się zdziwiłam, że nawet żadna cola nie została ruszona, ani sok, tylko woda niegazowana, co za skromne wymagania miała młodzież.Zapomniałam dodać, że koledzy rano nawet pomogli posprzątać, syn przyniósł szklanki na tacy i zaczął nawet płukać, zdziwiłam się, przecież miałam zaraz włożyć do zmywarki. W poniedziałek rano znalazłam jakieś podłużne pudełko, wyobraźnia zaczęła działać, pomyślałam,że może ktoś mu e- papierosa zafundował. Zaczęłam przeszukiwać pokój. W SZUFLADZIE BIURKA W PUDEŁKU NA PRZYBORY DO WĘDKOWANIA ZNALAZŁAM 16 kapsli z napisem "Strowbary", nic mi to nie mówiło, ale kapsle na piwne wyglądały. Sprawdziłam w necie i oczywiście, ze to piwo owocowe, myślałam, że na zawał zejdę. Mąż w noc urodzinową słyszał jak ktoś w łazience wymiotował, ale powiedział mi po tym znalezisku dopiero. Załamałam się całkiem. Syn dostał szlaban na neta, nie pozwolę więcej na imprezy( sylwestra też robił), do koleżków nie pozwolę jeździć, innymi słowy areszt domowy. Ja wszystko rozumię, ale on jest dzieciakiem, a wydaje mu się, że dorósł do piwka, papierosów. Tłumaczę, on przeprasza, przymila się, ale kolejny raz zawiódł moje zaufanie. Pozdrawiam i nie życzę takich "przyjemności". Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh Iwonko ,ja znalazłam kiedyś jak ich właśnie nie było paragon ze sklepu na którym wyczytałam wino za 5 zł 0,7 litra . Masakra jakaś,potem jeszcze znalazłam jego dowód tymczasowy który mu zabrałam jakieś pół roku temu. No myślałam że mnie szlag trafi. Nie sprawdzałam chwile czy ten dowód mam i masz... A na takim dowodzie nie pisze tymczasowy to pewnie za to kupowali. No myślałam ze pozabijam . Tyle że go za rękę nie złapałam a kilku ich tu bylo i nie mam pewności który akurat kupił. Nie wyczułam alkoholu ale byli razem. Już nie pisałam o tym wyżej bo mi wypadło z głowy .
      Nie uwiąże go w domu bo jeszcze gorzej,wtedy agresja sie jeszcze włącza i byc tu mądry. Nauczycielskie dzieci,no widzisz,a rozmawiałaś z tamtymi rodzicami? No ale tak.powiedzą że nie pilnowałaś smarkaczy i samemu się można wkopac w kłopoty. Przerąbane.
      U mnie będzie walka jak będzie chciał spać u kolegi bo starszemu pozwalaliśmy ale tamten nie robił mi takich akcji . Trzymaj się Iwonko

      Usuń
  2. Ja czuję się odpowiedzialna za tę sytuację, ponieważ młodzież miała 100% swobody i prywatności. Nikt z dorosłych tam nie zaglądał, żeby synowi "siary" nie robić. Pozwoliłam,żeby poszli po czwartego kolegę który był na wyjazdowym meczu (3 km w jedną stronę, syn absolutnie nie chciał, żeby ich podwieźć, wiec uznałam,że trochę ruchu sprzed komputera dobrze im zrobi). W drodze powrotnej, poprosili jakiegoś dorosłego "na podwójnym gazie" o zakup piwa, dając mu na najtańsze wino za przysługę. Weszli do domu drugim wejściem i po sprawie. Syn przyznał się i opowiedział wszystko, ale żadne nazwisko nie padło, on żadnych peniędzy nie miał. Ale zawsze krył kolegów, w szkole też niejednokrotnie wysłuchiwałam skarg , że coś zrobił, a on nie zaprzeczał i nie wydawał kolegów. Mąż jest surowszy, ze mnie matka, która zawsze wybacza i daję szansę. W czerwcu jadą ze szkoły na 4-dniową wycieczkę i mąż strzelił na mnie focha, że pozwalam mu za to jechać, ale ja wierzę, że to cielęcy wiek,rwie się do dorosłości, ale ma dobre serce i zrozumie, że dorosłość to nie nałogi .Pozdrawiam - Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój też sie zaprze i nic nie powie bo on nie jest kabel. Myślę że na wycieczce sobie nie pozwoli ale licho wie. Też w czerwcu będzie wycieczka na 3 dni na koniec gimnazjum ale mój na razie na wycieczkach był do rany przyłóż. Tylko że nie chce jechać i cała grupa nie chce jechać a wolałabym żeby pojechał bo tam wiele nie podskoczą. Do domu też nie wniosą puki co bo na ich nieszczescie dom mamy jednopoziomowy bez dodatkowych wejść ktorymi by coś przeniósł. Wiem jak się czujesz z tym,chciałaś im przecież dobrze więc nie zaglądaliście a tu masz. Ja mojemu też nie zaufam i boje sie jak cholera co będzie jak pójdzie z naszej malej szkoly do miasta. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa, znam ten stan krótkotrwałego porządku. Brr, jak mnie to wkurza! Najlepiej to by było ich do domu nie wpuszczać, i porządek by się od razu dłużej utrzymał :) Ciasto pięknie się prezentuje, oj zjadłabym! A widoku gór, nawet przez chwilę- zazdroszczę. 15zł za parking- oj tak, już oni wiedzą, jak tam szybko i łatwo zarabiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś góry nawet na chwilke jak się zobaczy to rzeczywiście wystarczy na jakiś czas zwłaszcza że już z wędrówkami słabiej. Ciasto było szybkie ale smaczne. :)

      Usuń
  5. Matko kochana, ile Twoja doba ma godzin? :)

    Cieszę się, że badania Córci i Taty ok i już niech tak będzie zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja doba Iwonko niestety jest za krótka ale podejrzewam że i Twoja też :) Dzięki.

      Usuń
  6. 5 kg jabłek. Wcale mnie to nie dziwi. Mam podobnie nie mogę usiedzieć w miejscu. A nawet jak siedzę to muszę mieć czymś zajęte ręce.
    Cieszę się, że odetchnęłaś i z dobrych wyników Córci i Taty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych jabłek to jeszcze mam trochę ,mogę sie podzielić, dzięki :)

      Usuń
  7. Bardzo się cieszę, że obie kontrole - i ta Córy, i Taty - wypadły dobrze. Wycieczki do Zakopanego zazdroszczę - nawet takiej przelotem i w celach medycznych, bo nie byłam tam całe wieki i trochę mi się już tęskni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pakujcie Bąbla i w góry..!!

      Usuń