środa, 10 lutego 2016

Przedpołudniowo + dopisek ;) !!

Zemściłam się!!!!
Zemściłam się na starej myszce do komputera ależ miło było mi jak zgrzytnęła pod butem aaaaaaaaaaaaaa......
No nie słuchała mnie ...
Nic mnie dzisiaj nie słucha,drukarka ma gdzieś moje polecenia...
Może by ją tak z góry o beton walnąć?
Potrzebuje wudrukować z tamtego roku dokument wpłat  bankowych . Nosz cholera dlaczego sie za wcześnie urodziłam. Nie było komputerów ,nic nie było. Guma do skakania była!!! Sie skakało ;)
Sama sie ucze w tym skomplikowanym świecie i nawet mi szło ale dzisiaj sie wszystko buntuje!

Uf.
Wdech -wydech.
W niedziele pisałam,w niedziele nie odpoczęłam nic .Jeszcze szafke malowałam ale cicho sza bo w niedziele nie pasuje takich głupot robić. To szybciutko poszło. W piecu musiałam zapalić i sie ukurzyć troche ale ciepło lubię w domu no to mus zapalić.Potem gości miałam i fajnie było. Za to w poniedziałek rano zawiesiliśmy z małżem te szafkę i troche miałam luzu.Troche leniuchowałam.
Wczoraj już w ruchu,w mieście,w bibliotece,starą znajomą spotkałam. Z synem rozmawiałam starszym . A dzisiaj sie wkurzyłam jak widać powyżej . Nie wiem co popołudnie przyniesie bo syn dzisiaj zjedzie na ferie tylko go trzeba odebrać . I nie wiem czy nie pojade z małżem bo mecz grają o 17 30 z Czechami i chciałabym tam być. No nie wiem nie wiem bo to sie wiąże z tym że by nas nie było z 7 godzin w domu a ja zaczynam schizować z pilnowaniem młodszego. A nie chce jechać z nami.....
No nic,zobaczymy.
Kaszlę jak cholera,syrop z cebuli sobie zrobiłam .
Skroń sobie podgoliłam odświeżyłam,lubię to podgolenie.
Przeszłam się po podwórku szukać wiosny i na razie krokusów nie widać tylko szafirki chyba wyłażą i to w bałaganie troche
Za to na oknie zakwitły storczyki

Muszę spadać ogarnąć pokój starszego bo sobie troche pozwoliłam tam i hm...pranie sie tam suszyło i jeszcze go troche leży :)
Chyba od tego kaszlu mnie mięśnie brzucha bolą . 
Wczoraj kupiłam też donicę,chciałabym taką ceramiczną ale no ludzie  jakie ceny............masakra ! Duża donica plastikowa taka co widziałabym ją przed wejściem do domu kosztuje 147 zł!Ludzie ,szaleństwo ,mi sie w głowie nie mieszczą te ceny. No kupiłam donice duża bo beniamin woła już większą ale zwykły plastik ,tyle że go przemaluję pewnie bo nie podoba mi się.

Dzisiaj mało gotowania bo środa popielcowa,niech poszczą ;) Barszcz biały się ukisił i czeka w lodówce,więc tyle będzie . I jaja i może ziemniaki.
Jeszcze tylko 2 dni i ferie,tylko czy mi matce będzie lżej ? wątpię.

..................................

Dopisuję jeszcze ciąg dalszy :

To tak.
 Plany planami....
Miałam jechać na mecz ale jednak nie pojechałam .Małż miał robote od 10 go nie było.Koło 13 pomyślałam że czas zapalić w piecu co by koło 15 wyjechać na spokojnie ze świadomością że będzie po powrocie ciepło w domu i ciepła woda będzie :) Tak żeby była ciepła woda to trzeba se zapalić w piecu.
Poszłam,piec wyczyściłam  znaczy wybrałam ten popiół i zaczynam od nowa,drewienka ,troche gazet (te kolorowe sie nie palą ) Troche mało gazet i śmieci ale takie papierowe palimy na rozpałke. No nic,czekam obok ,wentylator hula.Węgiel czeka na dosypanie .Czekam ,hm 19 ,20,19,20 stopni noż co jest......cholera...?Dorzuciłam pare węgielek,wyszłam z piwnicy,kaloryfery sztuk 5 zakręciłam (taką instrukcje dostałam od małża -najpierw zakręcać potem stopniowo kontrolować temperature i odkręcać co by nie rozpieprzyło rur)
Kużwa zeszłam do piwnicy ni hu hu ,zgasło
aaaaaaaa....... 
Rozpalam od nowa,stare podręczniki poszły w piec,kilka kartek,czekam ,dymi,18.19,20,21,temparatura nie chce iść w góre. Tak mi zeszło 50 minut. Poddaje sie ,dzwonie do małża coraz bardziej wkurzona bo nie wiem czy on wogóle pojedzie bo on te robote to na ...koparce miał. I może sie okazać że sama będe jechać a już po 14 jest.
No....nie odbiera aa...
W końcu córke przywiozłam ze szkoły i ona by pojechała z ojcem a Ty mamo sobie zostań w domu,odpoczniesz sobie...No nie wiem miałam ochote jechać. 
Młodszemu przypominam od rana że środa popielcowa i pasuje do kościoła. Nawet sie wybrał,czy był pewności nie mam.
Dzwonił małż idzie już do domu tylko do gospodarstwa zajrzy (taa do zwierząt ;)
On jak zwykle luzik spoko zdąży sie,podałam mu obiad,w piecu zapalił PEWNIE że zapalił z butlą z gazem i palnikiem zapalił!!
Ja sie dalej miotam,pojechałabym kurde .Z drugiej strony to może bym jednak odpoczeła. No dobra zostane,ten piec,woda,młody.. Zostałam. A ten stary samochód to chodzi? sie pytam .
No zapali,zapewnia małż .
A to ok to pojadę na 17 do kościoła.
Piec upilnowałam .o 16 30 pójde sprawdzić to auto ...No i ? Domyślcie sie.   
NIE ZAPALIŁ -AKUMULATOR ZDECHŁ
Dobra nie denerwuje sie,Nie pojechałam.Młodszemu sie ta msza wydłużyła konkretnie od 15 dopiero przed 18 wrócił,przemoczony na amen bo deszcz zaczął padać.
I tak spoko doniczke pomalowałam jeden raz .Na spokojnie poczytałam a i potem film w tv mnie wciągnął co rzadkość u mnie bo mało oglądam . No i co myślicie ? Film długi już 22 minęła ,Małż z dziećmi w drodze,młodszy co 15 minut łazi pyta gdzie oni są. 
Jadą synu.Jadą tylko może warunki kiepskie może.
No i tak 15 minut do końca filmu szlag go trafił i sie zaciął .Telewizje naziemną tylko mamy ,niedużo programów,wystarczy.No to nie widziałam do końca bo nie ma ,aa
"Kod dostępu" to był film ,no i zajarzył tvn jak napisy leciały. :)
Czekam na małża już troche wystraszona ale nie dzwonie bo wiem że jadą i jak nie dzwonią to wsio ok.
Wrócili tuż przed północą,małż jeszcze do zwierząt podjechał. Śnieżyca ,na autostradzie koleiny ,za tirem jechali 60/h. I zamiast 2 godzin jechali 3,5 godziny.
No i wreszcie można sie położyć do łóżka koło 00 30 Lampka nocna pyk zgasła,prądu niet!
Czekamy czy przyjdzie prąd z powrotem czy nie,jak nie to małż musi z powrotem do zwierząt iśc właczyć agragat prądotwórczy. Po 20 minutach jest prąd.Dom uśpiony bo starszy już zrezygnował z czekania na prąd. 

Teraz siedzę a za mną na podłodze starszy wysypał zawartość torbyyy ze sprzętem hokejowym bo musi to mamo wyschnąć na jutro. No i czuję to czuję, mokre przepocone po meczu .ZAPASZEK ZAJEBISTY.śmierdzi niemiłosiernie :)

11 komentarzy:

  1. U nas jeszcze tylko kilka dni wolności i od poniedziałku szkoła, a syn w niedzielę wieczorem wraca z zimowisk.Wyrodna matka ze mnie, ale rozkoszuję się spokojem w domu.Córka tęskni za bratem, a jak są razem w domu to "grzmijcie narody" jak się zejdą. Wielokrotnie im powtarzam, że jakbyśmy mieszkali w bloku, to sąsiedzi nagminnie by wzywali policję, bo taki raban robią.Chcę wierzyć, że nie próbował popalać, oczywiście wszystkie ubrania przed praniem obwącham.Ściągnęłam od ciebie pomysł na surówkę z selera naciowego i dziś mam , tylko bez kurczaka z dodatkiem kapusty włoskiej.Wierzę, że ogromną frajdę sprawiło ci unicestwienie myszki, no cóż złośliwość rzeczy martwych. Ja ostatnio wyrzuciłam z hukiem do kosza .....książkę, mimo,iż uwielbiam czytać. Nie po to czytałam do 2.20, mimo iż miałam wstać o 5.30, żeby główny bohater poddał się na ostatniej stronie książki - eutanazji. Pozdrawiam i życzę wygranego meczu . Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. O to podobnie jak u nas ,raban,krzyki bitwy chłopaków.A że starszy gościem w domu to będzie wesoło. Na blokach nie ma szans. Jakby było Malo dzisiaj złości to jeszcze w piecu mi się nie chce rozpalić no szlag mnie trafia a i małż telefonu nie odbiera. Wrrrr...
    Obwąchaj obwąchaj,nie zaszkodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak, jakże i ja czasami mam takie sadystyczne myśli wobec jakichś upartych przedmiotów ;)
    Śmieszna jesteś Iskierko, uśmiałam sie z tej inwigilacji syna, ale daleko nie muszę szukac, sama kiedyś tak schizowałam przy starszej ;) Opłaciło się jak widać :)
    Czym malujesz te szafki, donice? Ja noszę się z podobnym zamiarem, ale nie wiem co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam takie dni, kiedy żaden sprzęt nie chce ze mną współpracować - a jak mąż dosłownie kilka minut później przy tym zasiądzie, to wszystko mu idzie jak po maśle ;)

    Oby Cię żadne poważne choróbsko nie dopadło, żebyście mogli sobie razem rodzinnie z tych ferii skorzystać (czy to już nie ten wiek i raczej się z rodzicami nigdzie nie pokazują? ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak no jasne wszystko działa jak należy jak małż próbuje;)
      Na ferie niestety nie jeździmy bo nas nie stać . A pojedyncze wypady takie jednodniowe to też już nie chcą. Starszy to tylko do poniedziałku bo potem wyjeżdża na zawody juniora młodszego i tyle z ferii ma .

      Usuń
  5. Nie ma to jak złośliwość rzeczy martwych. I to w najmniej odpowiednim momencie.
    Mam nadzieję, że syrop pomoże i będziesz mogła cieszyć się Swoją gromadką. Pewnie będzie się działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie :)ale starszy tylko kilka dni z nami będzie,więc krótko

      Usuń
  6. ooooo czyli złośliwości rzeczy martwych ciąg dalszy :) uśmiałam się, choć wiem, jak Tobie daleko do śmiechu w tym wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ciekawie było wczoraj. Oczywiście zapomniałam napisać że mecz z czeską drużyną WYGRALI 6-0 :)
      A farba którą pomalowałam rok temu meble kuchenne całe ale najpierw zdarłam okleine bo odłaziła to firmy Beckers -designer Universal . I tak mi jej coś zostało i macham teraz doniczkę,kolor cappuccino,bardzo jasny :)

      Usuń
  7. Dzialo sie, dzieje i pewnie bedzie- aktion pur!!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas już po feriach.. i leci pomału..

    Jedno planujemy inne rzeczy robimy 😊

    OdpowiedzUsuń