środa, 17 lutego 2016

W kuchni i na lodzie :)

 Nie wiem od czego zacząć no ale chyba trzeba od początku.. To tak .Starszy przyjechał w środe w nocy. We czwartek odstawiłam go na lodowisko z całym tym  sprzętem hokejowym na 16tą. Ja pojechałam do rodziców i z nimi do lekarza,znaczy z tatą ale mama z nami. Nieważne,nie o tym chciałam. Koło 19 byłam w domu a syn miał mieć trening już drugi tego dnia koło 19. No nic niech ćwiczy,koło 21 spodziewałam sie tel typu" mamo przyjedż po mnie" Nie dzwonił, nie odbierał,nieosiągalny... Wszystko by było ok gdyby nie to że jak go odwoziłam to mi powiedział że jeden kolega ma dzisiaj urodziny 18.. No to mi wyobrażnia zaczęła pracować.. Koło 23 już wysłałam sms do kolegi jedynego którego miałam nr i chłopak mi sie dowiedział że syn został na treningu  trzecim( !!) tego dnia z oldbojami czyli z tymi najstarszymi hokeistami i że wróci z kimś tam.
 
 Tak więc synuś drodzy pańswto był w domu do poniedziałku i się przez to nie wyspałam bo albo czekałam na niego w nocy albo odwoziłam o 6 30 rano. W piątek dwa treningi ,powrót znowu o północy,w sobote trening jeden o 7 rano a drugi o 22 w nocy ,w niedziele tak samo o 7 rano i drugi o 22 .Tyle że w niedziele pojechał z kolegą skuterem.
 Ledwie go zdążyłam ostrzyc,bo nie było czasu a po treningu to wykąpany to nie chce ...o i tak. W końcu w niedzielę go strzygłam przed odwiedzinami u dziadków ,(znaczy z mojej strony) teściowie sie tak ani nie zainteresują nim za bardzo- to tak w obie strony działa ;)

 Skoro synek był to chciałam mu dogodzić w kuchni. Jak się rozszalałam to w sobotę piekarnik hulał chyba z 7 godzin głównie za sprawą bez. A no i mam dużo jabłek bo sołtys rozprowadzał ,gmina czy tam kto więc był jabłecznik ale jakoś mi nie smakował,za mało jabłek dałam
Było ciasto cappuccino


Były gołąbki :)
 Było przesadzanie beniamina do nowej pomalowanej donicy


W sobotę małż pojechał ze znajomym na stok ,młodszy smartkacz nie chciał i został. Na moją udrękę został ,koleżki i tak dalej. 
Potem  poniedziałek i rano małż tym razem z synem młodszym pojechali znowu na stok pożegnani moim fochem... bo kużwa nie stać nas na takie atrakcje jak nawet jednodniowy wypad,no ale małż ma inne zdanie....no coments..
Zostałam więc z córcią i starszym  aaaa...zapomniałam dodać że od niedzielnego popołudnia mnie głowa nie tak że bolała tylko napierdalała...i w ten poniedziałkowy ranek też ,więc foch dodatkowo może być usprawiedliwiony...
Starszego w południe odwiozłam na trening z torbą spakowaną już bo od razu pojechali autokarem na Mistrzostwa Polski Juniora młodszego. Tak szczerze to oni nie powinni się tam znaleść ale pan prezes ich wystawił a wiadomo było że dostaną bardzo w d....e   bo przeciwnicy mocni i większość się uczy w SMS ( szkoła mistrzostwa sportowego) A w naszej drużynie tylko mój biedny syn chodzi do takiej szkoły i co on sam mógł jak reszta licho gra ,a i mój wybitny nie jest aż tak. 
Wczoraj pojechałam ze znajomymi to zobaczyć to naprawdę szkoda chłopaków.Ale cóż ,a to matka z synem:
 We czwartek pojedzie małż na mecz a potem syna trzeba odstawić do szkoły od razu ,chyba żeby cudem wygrali to zostają na finały w sobotę i niedziele. Ja już nie pojadę bo zostanę młodszego pilnować.
 Co do młodszego to dostaję pomału obłędu,i tak myślę że jakbym może mniej zwracała uwagę na to co on robi,mniej obwąchiwała to by sie chłopak wyszumiał i bym o tym nie wiedziała?  On już sie czuje troche osaczony i twierdzi że sie wyprowadzi  . Ja mu gadam że sieE martwię po prostu to ten mi że ok ale że PRZESADZAM.!
No i być tu matko mądra, zresztą z małżem sie o to wychowanie kłócimy bo " ja we wte a on we wte"

 Z okna dolatuje oszałamiający zapach hiacynta
....................................................................
Córka pojechała ze szkołą na jakieś trampoliny,w sumie to trochę truchleje jak ona tam skacze z tymi prętami w plecach ale zaufałam swojej wiedzy że po 16 miesiącach po operacji nic sie stać nie powinno. We wtorek jedziemy do kontroli to zobaczymy czy śruby na swoim miejscu siedzą, myślę że tak będzie.
  Ps. Pisać przepis na ciasto czy może znacie,w końcu to u mnie takie proste przepisy raczej królują ?

6 komentarzy:

  1. O nie, bezy z tym capuccino, no zabiję!! Pisz mi tu natychmiast, ja teraz mam zaległy dzień babci i dziadka w przedszkolu, to chyba zrobię do kawy :)
    Jezu i te gołąbki, jak tu sie człowiek ma odchudzać, jak jedna przez drugą takie cuda pichci :)

    Nie obwąchuj, daj mu żyć, ale kontroluj i tak, tak wiesz, niezauważalnie. Najlepiej przypomnnij sobie jak byłą s wjego wieku i co czułaś jak rodzice Cię tak pilnowali :) Wiem, że nie łatwo zaufać, ale czasami można tą nadgorliwością gorzej zrobić. Trzymam kciuki :)

    Za córcię też, będzie dobrze!! A jak Tata?
    Fajny ten Twój hokeista, fiu fiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, ja chcę na cappucino przepis, bo takie ciasta z akcentem kawowym to moje smaki! Ostatnio piekłam sernik kawowy (był na zdjęciach), ale Marcin orzekł, że za słodki.

      Iskierko, a resztę skomentuję później.

      Ps. No i widzisz Iwonka, ja Ci o bezach, a bezy tutaj :)

      Usuń
    2. Dziewczynki zaraz będzie przepis. Mnie Iwonko to chyba rodzice nie pilnowali ,zresztą ja dosyć grzeczna byłam,papierosy podbierałam jednak też. A tata ma w piątek wizyte kontrolną u onkologa,jednak stwierdzamy że to hipochondryk bo już objechał laryngologa,chirurga a i bada puls sobie sam co chwilę i on MUSI do swojej kardiolog w przyszłym tygodniu i żeby go na oddział położyła koniecznie... i porobiła badania. No przesadza tak że mamy dość,zamiast sie cieszyć każdym dniem to szuka. A w szpitalu to tylko by grype złapał taki osłabiony organizm,i jeszcze świńską.

      Usuń
  2. Iskierko bardzo ładnie prezentujesz się ze starszym synem, musisz być z niego dumna. Jeśli chodzi o młodszego, to bardzo przypomina mi mojego urwisa. Podoba mi się, że mąż chętnie spędza z nim czas i jestem pewna, że to procentuje. Chłopak, który ma dobre relacje z ojcem, nie może źle skończyć, skoro ma dobry wzór do naśladowania. Ja w wieku mojego syna też popalałam z koleżankami, a kiedy mi się to zaczęło podobać, dałam sobie spokój, bo pamiętałam, jak mnie mama przestrzegała przed szkodliwością papierosów dla zdrowia. Ja dużo tłumaczę, tak jak ty mówię, że się martwię. Wcześniej myślałam, że on jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza i jakież było moje zdziwienie kiedy pierwszy raz zaczął mnie naśladować i odtwarzać moje "kazania". Codziennie modlę się, żeby nie palił i nie popadł w inne nałogi oraz wyrósł na dobrego człowieka i wierzę, że będę wysłuchana. Nie jestem w stanie tak go kontrolować, chcę przemówić do jego serca, przecież kilka godzin dziennie jest poza domem i go nie upilnuję. Jak na razie nie czuję podejrzanych zapachów. Iskierko jeżeli chodzi o relacje dzieci z twoimi teściami, to wiem o czym piszesz, tylko, że u mnie bardziej kiepskie relacje mają z moją mamą. No cóż prawdziwe jest zdanie, że dziecko jest jak walizka, ile w nią włożymy, to tyle kiedyś wyjmiemy. To od dorosłych zależą relacje z dziećmi, jeżeli dystans jest od zawsze, to dzieci potem też trzymają rezerwę.Bardzo ci współczuję bólu głowy, ja mam to szczęście, że nawet raz nie miałam tej "przyjemności" i oby tak zostało. Ja planuję gołąbki w sobotę i też z kapusty włoskiej, a takie ciacha też piekę, tylko moje capuczino wygląda inaczej, ale ile kucharek, tyle przepisów. Życzę dobrych wyników kontrolnych u córci. Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz pisz:) Fajnie tak czytac o tej pasji twojego starszego syna i o tym, jakwy w tym jego sportowym zyciu uczestniczycie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tradycyjnie aktywnosc u Ciebie az "bije" od ekranu! Slodkosci wygladaja bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń