czwartek, 5 maja 2016

O inżynierach w mokrych portkach i znowu podwórko.

Co jakiś czas moim uczniom giną smycze z kluczami do szafek ,w zimie to i czapka zginie i rękawiczki . I to oczywiście rano przed szkołą. No przecież............Nerwówka latanie po domu ,mój święty spokój szlag trafia wtedy, przecież tu to coś było.....
 No i wczoraj czyli nie rano jak zwykle tylko wcześniej zaginął młodemu zeszyt do religi. Ludzie ,trzymajcie mnie bo nie wytrzymam... każdy kąt przeszukany ,szafki i te salonowe bo ostatnio w dzień bierzmowania go tu przeglądał młody. No nie ma...... u młodej w pokoju byłam 3 razy szukać ,ta zła ,wściekła jak diabli ....u mnie nie ma.....
 Święty Antoni na pomoc wezwany,młody odpuścił ,tatuś sobie gra na laptopie ,mnie oczywiście nerw wychodzi uszami i za to że ten też nie szuka z nami zwłaszcza ,no bo to nie jego problem....
 Rano, młody widzę przejęty odrobine tym że go nie znalazł no bo ksiądz bierze zeszyty do oceny dzisiaj ! Analizuje od nowa gdzie ten pieprzony zeszyt może być  , no ide jeszcze raz do córki,na stoliku obok łóżka leży zeszyt który wieczorem dotknełam ręką ale młoda sie udarła że to jej .....biore go do RĄK a to kużwa młodego!!!!!!!!!!!!

O  matko.....

Tak to fajnie u nas.
Coś Wam pokaże zaraz . Na naszym podwórku u "ojca Wirgiliusza " znaczy małża mego w porywach posiadającego synów pożyczanych ze wsi nawet i sześciu,w garażu , na trawniku , na betonie(kostki brak )  , synowie owi takie coś skonstruowali:
 takie detale jak kawałek sitka od podlewaczki
 zakrętka z tymbarku też potrzebna
 ojca Wirgiliusza końcówka rury pcv
 A ja grzebie w ogródku,wreszcie chyba wszystko posiałam ,
Potem weszłam w pokrzywy,tfu w maliny na które troche póżno przycinać no ale nie było kiedy
Pomidory na oknach jeszcze strasznie mnie już denerwują bo trzy parapety zawalone mam  ale jeszcze za wcześnie do ogródka 
Troche małe ale z własnoręcznie zbieranego ziarna i wiem że nadgonią.

Moje podwórko hm to takie ranczo no bo to jest w kupie blisko hektar. Jeszcze nie wszystko widzieliście ,jeszcze mam miejsce na ognisko a nawet na większe ogniska .I tak w poniedziałek będzie ognisko klasowe córki. Córcia jak nigdy troche chora ,znaczy ona jak choruje to choruje z grubej rury ale teraz ma gardło chore i chyrla. Do poniedziałku powinno jej przejść . Takie ogniska już u nas bywały ,dzieciaki szalały  jeszcze jest za tym naszym lasem łąka którą przeznaczyliśmy dla wsi dla młodych na orlik  ,no i mogą w piłe pograć . Troche nie wymiarowe jak na boisko ale jest. Kilka lat temu "ojciec Wirgiliusz" zbudował też domek na drzewie w lesie ale to już nie dotrwało ,rozebrany jest.
 Teraz z ogrodnictwa, wsadziłam takie maleńkie kulki od cebul mieczyków co wykopałam w jesieni, to chyba mi sie uda rozmnożyć  ,na razie to takie coś ,poprzesadzam to i może kiedyś dorosną na takie duże bulwy mieczyków,nie wiem ,uda sie albo sie nie uda
Bzy zakwitają 
w tle jeszcze łysy kasztan jadalny
i przepięknie pachnący w okresie kwitnienia oliwnik ,cudo,jak zakwitnie to Wam cały pokaże
Co jeszcze? Jeszce jest drzew dużo ,jeszcze katalpa łysa,jarzębinna,grab,klony,lipy,orzechy,brzóz z 50!, Generalnie to mój małż zrobił prawie park narodowy tyle wszystkiego nasadził . Ostatnio drzewka owocowe posadził a z 16 i krzewy borówki amerykańskiej i potem jeszcze ja dosadziłamporzeczki bo dostaliśmy od pana potem jeszcze ze 40! róznych owocowych.

Moj balot drugi raz mi dał grzyby boczniaki ,tym razem niedużo bo 80 dkg ,ale mam też drugi balot bo z sąsiadem żeśmy zamawiali i też tam już rosną . Była zupa i tradycyjnie na masełku
Jeszcze ciasto z jabłkami bo gmina znowu rozdawała i tak to już drugie ciasto upieczone 3 maja ,tak na majówki to my nie jeżdzimy,chyba przez 9 lat z rzędu mieliśmy komunie w pierwsze niedziele zawsze wiec nic z tego a teraz jak nie mamy to mamy taką działalność że małż musi być na miejscu ...
Jak dzieciaki miałam małe to często z chłopakami zwłaszcza bywało tak że nie rozpoznawałam ich ciuchów po całym dniu,tak potrafili sie zmasakrować a mówię to dlatego że jeszcze nie wiecie co mam we wsi - stawy  jeden duży ,nad nim autostrada a4 leci i drugi właśnie mi zalali nawprost nas. W tym stawie moi kochani chłopcy malutcy nieraz sie skąpali ,karmili łabędzie . Na razie łabedzie są na tym większym koło nas ich nie widziałam. Do czego zmierzam ,ano do tego że moi teraz synowie duzi ,no sory jeden młodszy ,jakąś "tratwe ekhm no dla mnie to jak drzwi ze steropianem w środku wygląda.  no i  pływali na tym. Majtki spodenki skarpety w łazience wieczorem kiedyś to tak mówię mu : synku malutki byłeśi takie same portki brudne miałeś ,dziecko co ty wyprawiasz....

Wesoło jest,starszy odstawiony do szkoły 4 maja , oby do wakacji ale wakacje pod znakiem wielkim zapytania,oj wielkim....
 Ale sie rozpisałam,miłego weekendu i pięknej pogody dla nas wszystkich !!! Ja mam mnóstwo roboty na zewnątrz więc musi być .

Aa o mrówkach zapomniałam ,mrówki atakują ,ciasta kawałek został w kuchni rano był czarny,nienawidze ich ,nienawidzę ,posypałam ,obsypałam dom wkoło ,masakra a że herbata u mnie na okrągło w dzbanku stoi to sobie wyobrazcie. Ale już( bo to dwa dni temu była inwazja) jest mniej ich . uff

26 komentarzy:

  1. Iskro, wiesz fajnie, ze zaczelas pisac bloga! Pomysl jaka fajna pamiatka i wspomnienia :) a Twoje wiejskie opowiastki to dla takiego mieszczucha jak ja normalnie bajka!
    Piekna ta Twoja posiadlosc, ogrod i raj dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też zauważyłam że mi pamiętnik powstaje . Moje opowiastki to i tak nie całkiem wsiowe bo o zwierzętach nic bo nie mam obory ,stajni hehe.

      Usuń
  2. Iskierko, jak mi czegoś takiego w dzieciństwie brakowało. Zawsze marzyłam o babci, cioci itd które na wsi mieszkaja, byłam raz w życiu w wieku 6 lat na wakacjach na takiej prawdziwej wsi - jedne z piękniejszych wakacji :)
    Ja tak jak luxusowa, mieszczuch, ale z tęsknotą w sercu do natury, stąd od prawie 9 lat mieszkamy na własnym kawałku ziemi wśród pól i lasów, choć z panorama miasta w tle, ale to też ma swoje dobre strony. Dwa w jednym ;)

    Katalpa u sąsiadów co rok piękniejsza. Fajny macie ten ogród botaniczny, w dodatku własny :) Kochana, pamiętam też z dzieciństwa te pomidorki na parapetach u dziadziusia mojego, miał swoją działeczkę, tam sobie sadził potem. Te same zapędy do natury jak ja i moi rodzice, więc wiem po kim to mam :)
    A z tymi brudnymi ciuchami synowymi to żeś mnie nastraszyła - mój syn też wraca z dworu czarny jak święta ziemia. Najpierw wkładam go do wanny, a potem dopiero schodzi na kolację ;) Ale myślałam, że to z wiekiem mija..
    Pojazd fantastyczny!! Mój tato kiedyś podobny nam skonstruował, napędzany był akumulatorem z malucha hahaha czad, całe osiedle na nim jeździło ;)

    Lubię tu do Ciebie wpadać, taka odskocznia fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadaj Iwonko ,widzisz ja to na wsi wychowana więc dla mnie atrakcją była nocka już nawet nie pamiętam u kogo w ...bloku hehe
      Ach te dziadziusie ,mojego już nie ma z nami 14 lat ale wspomnienia są piękne. Chłopaki sie brudzą zawsze ! Pojazd im już coś szwankuje ale przez chwile mieli zajęcie.

      Usuń
  3. Pieknie tam u Ciebie na wsi jest! Teskno mi sie teraz do takiego domu z ogrodem zrobilo, wiesz? U nas same male domy z malenkimi ogrodkami a jak juz sa wieksze to ceny nie dla ludzi... Moja babcia miala 1,5 hektara ziemii-sad i ogdod. Cale dziecinstwo u niej spedzilam, to latanie po drzewach, swoboda i przestrzen to najpiekniejsze moje wspomnienia:)
    konstrukcja dzieciakow fenomenalna! Moj brat ( niby starszy od twoich chlopakow ale ciagle pewnie na tym etapie ;)) budowal w zeszlym roku z kolegami tratwe z plastikowych butelek:D
    Lece jeszcze raz poogladac te Twje piekne zdjecia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no jak masz wspomnienia z babcinym ogrodem to wierzę Ci że zatęskniłaś tu przy moim . Ale głowa do góry ,dobrze że maleńki masz.
      Tratwa z butelek ,no fajna musiała być ale nie,nie podsunę im pomysłu;)

      Usuń
  4. Haha, uśmiałam się przy tym parku narodowym :) Oj, hektar- to faktycznie- miejsca macie pod dostatkiem. Ej, Dziewczyny- czytałyście? Iskierka ma miejsce na ognisko :)
    Drzewka o którym piszecie z Iwosią, że takie ładne, nie znam w ogóle.
    Konstrukcja pierwsza klasa, pomysłowe chłopaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, co knujesz?? hmmmm, kiedy?? :)

      Usuń
    2. No tak mi się marzą takie babskie pogaduchy przy tym Iskierkowym ognisku. Tylko kiedy właśnie?? Za rok nawiedzamy Agatę w Krakowie, to pozostaje nam chyba czekać na ten 2018 :) Bo wtedy będziesz Ewa w Polsce na dłużej??

      Usuń
    3. Planuje 3 tygodnie tylko w Polsce i objazdowy urlop. W tym roku jestem w Pl od 17.07 około 10 dni....?

      Usuń
    4. Haha wpadajcie,ja małża pomału przygotuje a to mi sie uda,gorzej jak będe musiała mu sie przyznać do bloga haha. Może i to udzwignie ,bo gości na pewno!
      Marta ,od Krakowa to "tylko 120 km" ;)

      Usuń
    5. No coś Ty nie musisz się zdradzać z blogiem :) Powiesz, że z jakiegoś forum działkowego jesteśmy, czy coś takiego :) W końcu każda z nas coś tam o kwiatkach wie :D
      Marcin ma urlop w drugiej połowie lipca... Ej, Dziewczyny, czyżby mogło się to w tym roku już udać???

      Usuń
    6. Mówisz-masz :)
      Lokalizacja jest istotna- Iskro podaj jakieś namiary, choć kierunek?

      Usuń
    7. No no może sie uda,nic nie wiadomo haha ,kierunek między Tarnowem a Rzeszowem :) ))

      Usuń
    8. O ja pierniczę Iskra, dalej nie mogłaś :)

      Usuń
    9. Ach....tak daleko :O
      No to zdecydowanie dopiero 2018....

      Usuń
    10. No dziewczynki sorry :)
      Też mam daleko nad morze np ! w tamtym roku zrobiliśmy dokładnie 888 km !!!!!!!!! Ale jakbyście już w Krakowie np były to autostrade mam pod nosem i w godzine jesteście u mnie hehe :))

      Usuń
    11. O, to dobra wiadomość z tą autostradą. Będę pamiętać na przyszłość. Ale Ewa ma rację- chyba czekamy na ten 2018. A Ty jak będziesz nad morze, to pisz śmiało, chętnie się spotkam.

      Usuń
  5. Chłopaki naprawdę posiadają talenty inżynierskie, super maszyna. Potrafią zrobić coś z niczego. Fajnie, że chłopaki coś razem robią, czego efekty widać, lepiej jak mieliby siedzieć przed kompem cały czas. Do mojego syna jak przyjdą koledzy, to potrafią kilka godzin od komputera nie odchodzić. Chyba wszystkie mamy przeszły przeprawy z zagubionymi przedmiotami, nic przyjemnego, szczególnie rano ;). Zazdroszczę drzewek owocowych. Mój mąż powycinał wszystkie jakie jeszcze jego ojciec posadził , bo potrzebne było mu miejsce na baloty z sianokiszonką dla krów. Ale ogólnie jest zdania, że wszystko można teraz kupić, a ja doceniam wszystko co samemu sie wyhoduje, nawet kury już mu przeszkadzają, bo przecież jajka w sklepie są. Ja nie po to na wsi mieszkam, żebym wszystko kupowała. A twój mąż ma na szczęście inne zapatrywania. Szarlotka ze zdjęcia jest mi znana:), z pianą z białek i kisielem ?. Oj teraz jest co robić, zielsko prześciga warzywa, też mam z czym walczyć motyką. Pozdrawiam. Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja ,krowy masz? 14 lat temu wprowadzilismy sie do nowego domu i wtedy kupowałam mleko od krowy i to dosyć dużo tak że nawet masło robiłam bo tyle śmietany zostawało. Ja nie mam niestety ani własnych kur ale mama ma ,teściowa ma. Dostęp mam do róznych ptaków i może jak sie uda bo w planach jest budowa większego garażu to też kurnik choćby na odrobine ptactwa będzie.
      Drzewka owocowe jeszcze młode,kilka jest starszych i coś tam owocują.
      Chłopakom maszyna już odmówiła posłuszeństwa ale przed komputerem to więcej w zimie i to raczej każdy przed swoim . Tak to chyba najbardziej znany placek z jabłkami ale mój mąż woli tylko kruchym przykryte więc w niedzielne południe piekłam taką zwykłą szarlotkę no z jego pomocą .

      Usuń
    2. Mam kochana, całe 33 sztuki + 20 jałówek. Na dodatek już niedługo całe stadko będzie w nowej wolnostanowiskowej oborze. Aż się boję tej zmiany, ale ile pracy mi ubędzie ręcznej( mycie chłodni, kładzenie kukurydzy na specjany wózek, rozdawanie ręczne), który będę mogła przeznaczyć na ukochane kwiatki, jak to mawia mój chłop "małpi gaj". Ja tojestem prawdziwa wieśniaczka, choć z gospodarstwa wiejskiego się nie wywodzę, tylko się wżeniłam :)))).

      Usuń
    3. A no to się rozumie,roboty nie zazdroszczę,ja tak raczej kolo domu ale tez mamy parę tysięcy..indyków:))

      Usuń
  6. Ja też niby ze wsi, ale tak wesoło i swojsko jak u Was to nigdy tutaj nie było, bo ludzie bardziej jak miastowi żyją, ogródków już prawie nie mają, a zwierząt gospodarskich to już w ogóle ze świecą szukać. Maszyna niczego sobie - sama chętnie bym się taką przejechała i szpanu zadała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszyna juz padła :) U nas na wsi jeszcze zwierzęta są ,niektóre to nawet czuć czasem jak wiatr dmuchnie od sąsiadów :)
      A wesoło zawsze jest!

      Usuń
  7. Tym Ojcem Wergiliuszem mnie rozbawiłaś :) Ale ekipa pod jego kierunkiem się spisała. Niezłe cacko.
    A mieczyki - moje ukochane. Mam nadzieję, że się rozbujają i pokażesz je w całej krasie.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zdolne syny Wirgiliusza haha.pojazd jednak poległ już. Mieczyki wyszły ,będą zdjęcia jak zakwitną. Ściskam

      Usuń