środa, 11 maja 2016

Po ognisku no i chwalę się,ups.

 Chciałam pogodę  sobotę to miałam. Do 21 zapierdzielałam na hektarach walczyłam z pokrzywami bo i takie były.Pod każdym krzakiem,rośliną na kolanach wyrywałam to co niepotrzebne. Młodszy z kolegą kosili trawe na dwie kosiarki(kolega zabrał swoją,znaczy no rodziców) . Jak już mniej więcej nam nogi w tyłek wchodziły to małż mówi : patrz ale mamy ładnie.....
 No ładnie ,niech będzie....
 ( ale "ale" to ja mam jeszcze trochę)
Jak ja Wam tu wszystko naraz pokaże to co za rok będę to samo pokazywać? Pewnie tak.

 Żeby nie było że tak tylko w domu siedzimy to w niedziele po obiedzie i upieczeniu jabłkowca wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy do cioci .Z 80 km jeszcze bardziej na południe Polski ale ładne widoki po drodze. Imieniny ich były bo to Stasiowie oboje hehe.Fotki z auta :

 Wróciliśmy w nocy po 23. 
Poniedziałek to ognisko stanęło pod znakiem zapytania bo rano lało masakrycznie i krzty nieba nie było widać. Ale do 14 sie rozpogodziło i z wychowaczynią żeśmy jednak ustaliły że będzie ognisko. To ja znowu sprzątam w altanie ,dobra wrzucam dzieło mojego małża i jego brata:

duży ruszt nad ogniskiem to robota małża ,no troche dumna jestem (nie wierzę że się przyznałam ;))
Jedzenia nie brakło,młodzież zadowolona ,piłki ze sobą mieli i na "orliku" łąkowym grali. O 19 był koniec imprezy ale mieli ochote dłużej. 

Jeszcze foty,taki kącik ze skrzynek po jabłkach zrobiłam:
A z roślin to jedyne niezapominajki jakie się uchowały

orliki

bzy oczywiście też są
konwalii się namnożyło dużo ale dopiero zaczynają kwitnąć to wrzucę następnym razem.
W rabatach boje się ruszyć motyką bo powtykałam tam mieczyki które wyszły ale jeszcze kany i te za czorta nie pamiętam gdzie wsadziłam a nie chce ich uszkodzić.
Boczniaki obrodziły ,znowu koło 3 kg było .Dzisiaj zrobiłam z nich flaczki i do pizzy zamiast pieczarek dałam . Fotek nie robiłam tym razem.

Jutro nieszczęsny dentysta na mnie czeka,ojoj jak nie lubię.:(
Kawę nr dwa dziś już spijam. Z rodzeństwem jestem na telefonach. Z tatą niestety nie za dobrze. Nowe guzy w zastraszającym tempie rosną,a to na brzuchu a to na podudziu, tomograf następny w trybie pilnym musi mieć i nie wiadomo co dalej.Słaby jest trochę. Mamie kupiłam książkę ks Jana bo zobaczyła u mnie i chciała. Trudne to ale trzeba się godzić z nieuniknionym. Rodzice nawzajem sie nakręcają,mama ręce załamuje i jeszcze go dobija. Ja jej tłumaczę że mamo to jest dopiero początek najgorszego a ona już nie daje rady. Strasznie słabą ma psychike. Co to będzie dalej? jak ona już wysiada,trzeba ojcu pomóc przejść przez to wszystko godnie ...
Mama ma w niedzielę imieniny,więc ktoś może wpaść  nawet żeby ojca odwiedzić . Coś z siostrą jej pomożemy i przygotujemy.

 Zadałam kiedyś małżowi pytanie co by było jakby np jego pierwsza żona czyli ja, chciała się z kimś spotkać gdzieś w Polsce przejazdem np w czasie wakacji.  Nie uzyskałam odpowiedzi hehe. Znowu potem sie go pytam że może do nas by moje internetowe koleżanki wpadły na ognisko? 
A same? -odpowiedział. Nie no z rodzinami hehe mu mówię . Od razu pytanie kiedy?
No nie wiem ,mówię. Ale to jest główny grillowy kucharz więc podoła hehe. dziewczynki.

11 komentarzy:

  1. Iskierko, masz prawo sie chwalic bo jest naprawde pieknie u Was!!Poklep Meza po plecach- odwali kawal dobrej roboty :)
    Ja dzis mojego Menzona tez delikatnie poinformowalam.. nie mowil, ze "Nie!" delikatny usmiech zagoscil na jego twarzy... pozyjemy zobaczymy - tylko sprawdz na googlu ile km to jest z Gliwic do Ciebie? tak ot z ciekawosci :)
    Przykro mi z powodu Taty... mowi sie, ze na najgorsze mozna sie przygotowac... jakos sobie tego nie wyobrazam... zawsze boje sie cierpienia bliskich, ich bolu a mojej bezradnosci...
    Milego siwetowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luxusowa z Gliwic to nie tak daleko jakieś 230 km :)))

      Usuń
    2. ach to rzut beretem ;)
      w Niemcowie serio krotka podroz...ale w Polsce moze to juz byc wyprawa na caly dzien ;)

      Usuń
    3. Powiem Ci że nie ma tragedii,wskakujesz na autostradę i w dwie godziny z hakiem jesteś. O ile coś na autostradzie się nie stanie;)

      Usuń
    4. ok, czyli znowu cos na "TAK" :)

      Usuń
  2. Iskra, Iskra! Ale nie powiedział "nie", no i wiadomo, że pyta kiedy i czy same, bo jak kucharz, to się musi na tą naszą inwazję przygotować :) Ja deklaruję pomoc wrobieniu sałatek na grilla :)
    Oswajaj Go, oswajaj, to zobaczysz, że w tym 2018 nie będzie mógł się chłop doczekać naszego przyjazdu haha.

    Macie tam tak pięknie. Sielsko po prostu. A robota małża i brata- pierwsza klasa. No chwal się, chwal- bo masz czym.

    Co do Taty- bardzo mi przykro. Masz rację, trzeba oswajać tę myśl, że to już bliżej, jak dalej. Mamie się jednak trochę nie dziwię. Każdy z nas ma inną odporność, nerwy, siły psychiczne. Mnie tak przeczołgała choroba Elizy, że odkryłam, że "miętki" wafel ze mnie. To znaczy- działałam, szukałam lekarzy, diagnozy, pilnowałam wszystkiego, ale w środku- rozsypka totalna.
    Dobrze, że rodzice mają Was.
    Trzymajcie się, buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedział "nie" tak jak mu zacznę nawijać od teraz to sie rzeczywiście nie będzie mógł doczekać!

      Usuń
  3. Aga, nie napiszę nic nowego - pięknie tam u ciebie. Altana "chata Agi" cudna. Oj czuję, że ty dbasz, żeby męża nie rozpuścić i za mocno go nie chwalisz, a należy mu się ;). Ja również wykorzystałam skrzynkę po jabłkach i wysadziłam w niej bratki. Mam fioła na punkcie starych rzeczy, dlatego wykorzystuję kamionki teściowej do kwiatów, nawet w ubiegłym roku surfinie miałam w parniku, teraz też go wykorzystam :). Współczuję sytuacji z tatą, życzę ci dużo siły, bo przecież dla ciebie jest to bardzo trudne, a musisz też mamę podnosić na duchu. Mi książka bardzo się podobała. Super ksiądz był z księdza Jana, a ja dopiero o nim usłyszałam jak zmarł.Dziś córka ma mi kupić jego książkę :"Życie na pełnej petardzie". Aga trzymaj się ciepło :). Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję że u Ciebie też jest pięknie :) Kwiaty w parniku to musi być ciekawie.
      Książke pomału kończę ,słyszałam wcześniej o księdzu Janie ale dopiero teraz czytam.dzięki

      Usuń
  4. Fantastyczna ta wasza chata! Moje marzenie:) No i ruszt nad ogniskiem jaki pomyslowy!
    bardzo mi przykro z powodu taty. No i ta Twoja mama biedna w tym wszystkim... Dobrze,ze rodice maja w tobie wsparcie, napewno teraz go bardzo potrzebuja.

    Ja bym tam na ognicho chetnie przyjechala ,wiesz? Tylko jak przyjezdzam do Polski to mnie rodzina nie chce puscic. mam wyliczona kazda godzine doslownie. A jeszcze teraz cos mi sie z tesciowa nie uklada, az sie boje tych wakacji , wcale mnie tak nie ciesza:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chata ładnie sie prezentuje chociaż troche niedopracowana,nie pomalowana ,naturalna tylko że robakom może smakować...
      Wcale sie rodzinie nie dziwię że Cię nie chcą puścić ,to jednak rozłąka.
      Z teściową może sie uda poukładać ,trzymam kciuki.

      Usuń