środa, 18 maja 2016

To i owo

   
    Zimno jest jak diabli,sobota z deszczem cała. Niedziela lepsza trochę. W sobote byliśmy u przyjaciół.W niedzielę u rodziców na Zofii ,ciasta dwa upiekłam i sałatke jarzynową tradycyjną zrobiłam bo starsi ją lubią. Siostra zrobiła jeszcze ze trzy inne.
  Na grządkach trawa przywaliła mi warzywa ale wczoraj byłam z tatą na badaniach i nie plewiłam nic,zresztą potem lało i zimno dalej.
 Ze znajomymi byłam w poniedziałek na pogrzebie . Nie mogę przestać myśleć o tym co się stało . Młody jeszcze mężczyzna udręczony odebrał sobie życie. Szok,niedowierzanie jak mogło do tego dojść. Niestety teraz można gdybać . Wszyscy niestety obwiniają żonę i dzieci .Nie mnie osadzać. Nie był to mój bliski znajomy ale znaliśmy się . Mało tego teraz sie okazało że go znałam jako dziecko bo moi rodzice znali się z jego i te zakładowe dawniej "choinki" spotkania to ja już wtedy z nim ganiałam. Już mu tego nie opowiem a dobrze nam się zawsze gadało ;(
  
 W ogrodzie zakwitły azalie ,tylko dwie mam jedna duża

i mała

i teraz drzewko oliwnik,cudownie pachnące miodem ,dwie sztuki mam takie 
i z bliska maleńkie kwiatuszki o niesamowitym zapachu
konwalie
 i sosna ale jaki gatunek? małe to to jest:)

 W sobotę niespodziewanie starszy przyjechał ze szkoły ,z kolegami mieli plany wyjazdu nad jezioro . Na nieszczęście  ich padało . Nie powiem wolę jak nie wyjeżdża bo to sami 18-19-20 latki a to wiadomo rózne głupoty w głowie. 
No ale za to był z nami na imieninach babci :) Moi rodzice mogli nas mieć już dośc wieczorem bo była zabawa w głuchy telefon hehe i potem kalambury z pokazywaniem . Najlepszy był mój siostrzeniec jak pokazywał zawód strażaka ale nikt nie zgadł że strażak był ZAWODOWY haha ,padliśmy ze śmiechu kilka razy .

Tata w poniedziałek będzie miał tomograf a we wtorek idzie na oddział onkologiczny .Jeszcze ma szwy po wycięciu guza .Konsultacja kardiologiczna wypadła dobrze,może jeszcze chemie wziąść . Jest jednak słaby a guzy dosłownie co dwa dni ma kolejne ,czyli non stop rosną :(

 Dzisiaj też trochę pada i zimno,obiad gotuję ,no znaczy muszę iść gotować bo sam to sie nie chce ugotować. Na pocztę musze skoczyć bo kurcze nie zaglądałam na e-maila z 5 dni i sie okazało że pismo ze szkoły starszego jest. Zgodę na badania instytutu sportu -instytutu badawczego trzeba podpisać i odesłać.A kurde był i mógł zabrać ,wrr...

-----
Przyjaciel wpadł ,40 minut przerwy miałam. Idę ,papa

7 komentarzy:

  1. Zapach konwalii i bzów bezcenny. Mam oba w kuchni i co chwila się zaciągam :). Aga okazałe to miodowe dzrzewko, azalie również w niczym mu urodą nie ustępują :). U mnie zielsko też rośnie w zastraszającym tempie i chciałabym z nim więcej walczyć, ale zawsze jest coś. Palpitacji serca dostaję jak patrze na wyluzowanego syna, niczym się nieprzejmującego, kiedy ma tyle jedynek do poprawiania. Czekam do wakacji, by chwilę odetchnąć od szkolnego(mojego) stresu. Przykra sprawa ze śmiercią znajomego, niestety często się zdarza, że problemy rodzinne są przyczyną takich tragedii, a podobno mężczyźni są mniej odporni na stres. Jeżeli chodzi o tatę, to czy lekarze dają nadzieję na poprawę?. Pozdrawiam ciepło. Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak kiedyś będzie mi dane urządzać ogród, będę wiedziała do kogo wrócić :)
    Bardzo mi przykro z powodu Znajomego. Niestety do załamania niewiele trzeba. Granica jest bardzo cienka.
    Wesoła z Was Rodzinka :) Brakuje mi takich chwil. U nas wszystko się posypało. Choroba Babci była sprawdzianem, którego nie przeszliśmy. Dołączę się do pytania Iwony - jak rokowania Taty?
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna historia z tym Twoim znajomym . Szkoda czlowieka, a obwiniac nie ma co, po co to komu?
    Tez sie o tate dopytuje? Jakie wiesci?
    Acha, i dziekuje za zdjecie konwalii. Jest to jedna z nielicznych rzeczy, ktorej mi brakuje na obczyznie a co roku w maju szczegolnie do nich wzdycham i wspominam- moje ukochane kwiaty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbiorowo Wam odpowiem :) Iwonko też niucham bez w salonie a konwalie w kuchni . To najpiękniejsze zapachy.
    Co do taty to jest tak że jeszcze we wrześniu powiedzieli że po prostu moze tej chemii nie przeżyć. Zdecydował że weźmie i trzy silne dawki po 4 dni non stop wziął. To trwalo co kilka tygodni do grudnia w szpitalu. Wtedy po tomografii wyszlo ze sie zmiany cofnęły i w styczniu już mu nie dali. Raptem 3 miesiące bylo bez nawrotów. No i jest z powrotem ,rozsiewają sie guzy na udzie,pachwinowe węzły chłonne,na brzuchu,jeszcze nie wiemy co w środku,6 tygodni temu nie bylo .
    Nie wiem czy zrozumiale to opisałam bo od półtorej godziny sklejam ten komentarz na raty i na komórce. Normalka czasu brak .,ściskam.

    Haniu a moze przywieź sobie konwalie i gdzieś w tym malym ogródeczku się zmieszczą 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przykre, ze tak młodzi ludzie odchodzą, i to wskutek własnej (być może nie do końca przemyślanej) decyzji :/ W rodzinie mojego M. była sytuacja, w której powiesił się 20-letni chłopak, bo jakaś głupia siksa zostawiła go dla innego :/Do tej pory trudno się z tym pogodzić...

    Ogród przepiękny - i wszystko kwitnie jakby na przekór tej kiepskiej pogodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Iskierko, pospacerowalam po Twym ogrodzie- bardzo mi sie podoba!
    nasze miodowe drzewko ogrodnik tak zalatwil, ze z ziemi wystaje tylko konar i jedna galazka- Brrrrrr!!!
    :(
    Spokojniejszych dni Ci zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, tak mi przykro, że u taty to tak szybko postępuje.

    Piękne masz te azalie. U nas też trzech ogrodników dość zimnych było, ale teraz gorąco, że ho ho. Tylko codzienne podlewanie się zaczęło ;)
    Buziaki i miłego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń