wtorek, 21 czerwca 2016

Nastoletni wybryk,rocznica i kwiaty.

Od czego zacząć?
Od młodzieży pewnie. Jak jeszcze trzy miesiące temu,a gdzie tam trzy ,jeszcze dwa chyba młodszy zapuszczał włosy na dredy ,tak w niedzielę coby matka może na zawał zeszła synuś ogolił sobie głowę do golusieńka. Coś przebąkiwał po południu że by się zgolił ,wyraziłam swoje zdanie ,popukałam w czoło i pojechałam z małżem rowerami na piknik rodzinny który sie odbywał koło szkoły . No i tam synu mi zademonstrował przechodząc tak akurat co by go wszyscy ludzie widzieli na wzniesieniu przed trybunami gołą głowę podnosząc czapkę z daszkiem do góry..........
Nie mógł wytrzymać te kilka dni jak świadectwo weżmie do ręki?....No widocznie nie.
Wdech-wydech.
    Na tym pikniku też dostałam do rąk gazetke szkolną i tam artykuły o synach ojca Wirgiliusza w tym o moim.

Tata wrócił ze szpitala w piątek. Postawili go na nogi a w ten piątek znowu pójdzie na oddział na chemie kolejną.

Jutro-uwaga mamy 20 - słownie-dwudziestą rocznice ślubu-
Rano po raz kolejny spytałam małża kiedy zacznie to ogrodzenie robić i po raz kolejny,kolejny........kolejny.........,setny ........,tysięczny usłyszałam że no jutro ,w tym tygodniu , pojutrze itp...Wymiana zdań jest ostatnio głośna i mu powiedziałam że powinnam 10 000 zł rocznie dostać odszkodowania za to że tyle muszę wysłuchiwać tych samych zdań,obietnic bez pokrycia!
 Mam naprawde chwilami dość,nawet nie chwilami,tylko cały czas,tego jak jest ospały jak nie chodzi do normalnej pracy tylko musze go poganiać żeby zrobił coś koło domu bo może zrobić choćby te murki pod ogrodzenie bo potrafi i ma mu kto pomóc. Dlatego postawiłam sprawe na ostrzu noża i nie pojedzie na wakacje dopóki nie ogrodzimy się.
W ostateczności sama zacznę te murki robić i już nie będzie miał wyjścia. Ja mam naprawde dośc tego obsranego przez psy i olanego podwórka i domu.Poszłam na kompromis i zgodziłam się tak jak chciał grodzić tylko człowieku ZACZNIJ bo materiału troche jest i rąk do pracy też.
Uff..
 Ale jakby nie patrzeć dwadzieścia lat wytrzymałam ,msza św nawet była z tej okazji :)

Dalej.
W niedzielę od rana byłam u teściowej za kucharkę. No może nie całkiem bo ja tam tylko robiłam co kazała,nic swojego nie wniosłam w menu bo ona mądrzejsza i wie lepiej . Teścia brat ksiądz przyjechał starszy mocno bo z 85 lat i tam zawsze wtedy jest zjazd rodzeństwa a było ich dziesięcioro.dwoje już nie żyje. Więc to kółko wzajemnej adoracji zjada sobie obiad który ja kończyłam bo wszyscy byli na mszy w kościele.Z pięciu synowych oczywiście do roboty to tylko ja jedna,reszta jakoś nie zaproszona do roboty. Moja teściowa to tak w ogóle to taki dziwny typ bo no np ja na obiedzie jeszcze nie byłam niedzielnym ,może raz sie zdarzyło przez 20 lat i to też nie z jej inicjatywy tylko tak sie małż wprosił.  A imieniny tylko jak robi to zaprasza a i to czasem sobie o niektórych synach zapomni( zdarzyło sie tak ) Bez komentarza.
A... no i jadą jaj co roku we troje nad morze ,znaczy teść ,teściowa i ksiądz z nimi .Jadą z kempingiem i bedą siedzieć tam blisko trzy tygodnie. Ja mam oczywiście zająć sie jajkami ,zbierać i sprzedawać stałym odbiorcom. Zostaje jeszcze najmłodszy brat małża w domu i na ten czas dziewczyna  do niego przyjedzie. Będą niezłe libacje i do rana imprezy.
No dobra bo ładnie ich dzisiaj obgadałam ,ehh..

Zaczynają się przetwory,truskawki coś zamroziłam,odrobine dżemów i wczoraj soki zrobiłam . Wszystko ok tylko jak nie cierpię szukać tych słoików,butelek i najbardziej zakrętek.... No nie kupuje cały czas nowych tylko jak sie nadają używane to nie wyrzucam bo po co kupować nowe jak pełno w spiżarce. I tak sie szuka i albo za małe albo za duże albo jakieś nietypowe słoiki,osz...ale sie wkurzam przy tym.....

Dobra lecimy ze zdjęciami ,katalpa na początek,już kwitnie więc i z daleka i bliska pokażę

maki ozdobne rozsiewają się w grządkach ,jak przekwitną to wyrywam ,ze dwa zostawiam na ziarno

Fuksja ,no co za kwiat normalnie jak sztuczne wyglądają ,zobaczcie same/i

Wysiałam między jarzynami nasturcje,czasu mi brakło i troche już za duże na przesadzanie ale kombinuje jak mogę i może nie padną ,tu przesadziłam w doniczke po bratkach
Na rabatach troche pusto ale coś poradzę ,jeszcze mam tytoń wysiany to poprzenosze,śmierduchy i te nasturcje i takie coś jeszcze kwitnie.
Jak już wszystkie kwiatki pokażę to przejdziemy do warzyw hehe
i gazetka

11 komentarzy:

  1. Usmialam sie z tej synowskiej lysiny :) Spokojnie- to tylko wlosy, w koncu odrosna ;) A moj brat za to przerabial juz dlugie, krotkie wlosy, irokera a od ladnych 8-miu lat ma na glowie dredy. Do tylka mu siegaja. Swietnie wyglada! ( Powiem Ci szczerze,ze sama bym dredy chciala ale by mnie maz zamordowal.. ;) )
    Tesciowa-temat rzeka, no nie ? ;) Cos czuje,ze pod niektorymi wzgledami nasze tesciowe sa podobne :D
    A fuksje jakie cudne! Jakby byly ze wstazki uplecione :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha! Zapomnialam;) Wszystkiego najlepszego z okazji tej rocznicy! Cudownych kolejnych lat Wam zycze!
      Ps. Podziele sie z Toba patentem mojej mamy. Miala z moim tata to samo. Czekala na skrecenie szafki do lazienki prawie 10 lat. W koncu ktoregos dnia przy obiedzie powiedziala magiczne zdanie:
      ''zadzwonilam po stolarza, przyjdzie jutro skrecic ta szafke''.
      Tego samego dnia szafka byla skrecona. Bez wypowiedzenia jednego zdania ;)

      Usuń
    2. Wow takie długie dredy to na pewno robią wrażenie.Do synowskiej łysiny już przywykłam. Patent Twojej mamy obawiam się że by cudów nie zdziałał ,pewnie by sie ucieszył że ktoś za niego by zrobił i tyle.
      Dzięki za życzenia.

      Usuń
  2. Aga zacznę od tego, ze twoja teściowa na pewno tylko ciebie z synowych prosi o pomoc, bo jest pewna twoich umiejętności kulinarnych i nie obawia się, że coś przypalisz ;))). Jeżeli chodzi o fryzurę syna, to mój też prawie łysy, zostawił tylko grzywkę i wyglada niczym prawdziwy szlachcic z "Potopu", chociaż przebąkuje, że chciałby na "zero". Za 3 tygodnie mamy wesele i zabroniłam kolejnej wizyty u fryzjera, żeby trochę tych włosów jednak miał. Wszystkiego co najlepsze Aga z okazji rocznicy ślubu, ja będę taką miała za rok. Myślę, że spokojny temperament twojego męża powoduje,że ma bezstresowe podejście do życia i chyba naprawdę musisz mu organizować pracę i nadzorować. Pewnie, że to nic przyjemnego, ale może twój mąż tego inaczej nie przeskoczy. Kwiatki piękne, to coś różowe na prawie ostatnim zdjęciu to firletka, też mam. Pozdrawiam.Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam dodać, że świetna pamiątka z gazetki szkolnej, ale to pewnie początek motoryzacyjnej kariery Młodszego, jeszcze jest tyle fachowych pism w których ma szanse zaistnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz firletka te kwiatki no nie wiedziałam jak to sie nazywa.Za zyczenia dzięki ,męża już chyba nie zmienie-znaczy jego charakteru-bo na inny model to w dzisiejszych czasach nie miałabym problemu;) tylko po co ? :)

      Usuń
  4. No to synek zaszalał. Ta młodzieńcza impulsywność, kto by tam czekał te kilka dni- w tym wieku to wieczność. Oj nie jest mi do śmiechu, bo nawet nie myślę, co mi Eliza zafunduje, za atrakcje...
    Teściową przemilczę, bo dla mnie to naprawdę mógłby być temat rzeka, a po co się wkur... wkurzać, no!

    Fuksje są niesamowite. Jakie fajne połączenie kolorów.

    Miałam firletkę, ale zimy nie przetrwała, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa temat teściowych lepiej omijać..Ale że ta firletka nie przezimowała to nie dziwne? bo u mnie one w trawniku chyba też są tylko że regularnie koszone hm...

      Usuń
  5. Gdy poczytalam o synu przypomniala mi sie Mloda, ktora to na 18 zafundowala soebie kolczyk w pepku :O - ot, tak bo juz jest dorosla!
    Ach, te dzieci... pocieszam sie, ze same kiedys beda rodzicami i... karma powraca :)
    Tesciowa- no moze to forma wyroznienia- bo Ty jestes ta swojska, zaufana i wie, ze moze na Ciebie liczyc...
    Pozdrawiam serdecznie- gazetke zachowaj, fajna pamiatka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego sie właśnie trzymam że karma powraca;) a teściowa no tak docenia mnie kobita ,hehe

      Usuń
  6. To syn sławny, skoro i w gazetkach o nim piszą :) A włosy odrosną przecież - i taka "fryzura" przy aktualnych upałach na pewno będzie wygodniejsza i bardziej praktyczna niż dredy ;)

    Fuksje faktycznie jak sztuczne, można się pomylić. A kolory piękne mają, jeszcze takich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń