wtorek, 19 lipca 2016

Osiemnaste urodziny, mieczyki i full pracy.

Jak ja nie mam ostatnio czasu ,no normalnie masakra jakaś.
Dom z zewnątrz sie remontuje,małż z bratem kończą to co powinno być już dawno zrobione. Ja gruntowałam ściany tylne dzisiaj.
Chybię się na drabinie oklejam taśmami,już frontowa ściana prawie gotowa,bardzo jasny kolor wybrałam.
 Wczoraj byłam z tatą do kontroli,dopiero w czwartek zeszły wrócił do domu,jak będzie w piątek dobry wynik krwi to idzie na kolejną chemię.
 Póltora tygodnia leżał,przeżył dodatkową traumę na oddziale,zmarł przy nim młodziutki dwudziestoletni chłopak. Tata miał po tym psychologa,bardzo to nim wstrząsnęło.

Chaotycznie będzie ,uprzedzam hehe...

 Grill był międzyczasie ,gości z Krakowa miałam ale to już półtora tygodnia temu w sobotę.Córcie mi odwiezli,byli z czwórką nastolatków ,więc wesoło było.

Najważniejsze na ten tydzień- syn skończył w niedzielę OSIEMNAŚCIE lat!
Z tej okazji teściowa mszę św załatwiła bo jest teraz brat teścia 86 -letni wujek mojego małża. Wujek trzyma się swietnie,samochodem jezdzi,z Wrocławia autostradą.....
Że to była niedziela-ta msza to teściowa zaprosiała "SIĘ" z nimi na obiad do nas...
No cóż szczęśliwa nie byłam ale dałam radę obiad pyszny zrobić . Skoro już tak to trzeba było tort jakiś upichcić i po obiedzie zaserwować. A no i brat mój też się załapał bo akurat bratowa była w pracy a bratanica na melanżu gdzieś się zawieruszyła;)to już 23-latka-śliczna dziewczyna moja chrześnica .
Deszczu dolewa ,już wszystko zarosło,ziemniaki w trawie,truskawek nie widać.Ogórków już więcej nie robię ,ze 40 słoików to już dość.Jeszcze teściowa mi oferuje porzeczki czerwone,pewnie kompoty z nich zrobię.
Do mojej przyjaciółki w ciąży może pojadę w niedzielę . Już sie cieszę na to spotkanie choć łzy sie pewnie poleją nam obu.
Mieczyki mi zakwitły zostawiam Wam zdjęcia



pierworodny:)



a tu młodszy ,tak tak dom wariatów:
 buraczki,dynia i cukinia żółta
jeszcze dzisiejsza cukinia faszerowana

Uff coś zdążyłam naskrobać,papa :)

środa, 6 lipca 2016

No weż się matka i nie ...zdenerwuj....

Jak dać upust strasznej złości?
Ktoś mi podbiera pieniądze z portfela nosz kurwa .... Nie ma takiego, za ręke nikogo nie złapałam. Mam też skleroze to może sie mylę?

Ja pi....ę
 Boże....
 Nie wytrzymam .
Zyczę tylko synalkowi takiech dzieci jak on jest dla mnie. Kocham i chwilami chciałabym gnoja rozszarpać......

Napisałam na lodówce kartke z informacją że jest w domu złodziej i żeby mu ręka uschła i pytanie za co jutro kupię bułki ?

eh..
Skoro już zaczęłam pisać a nie tak jak chciałam to lece dalej ,może mi nerwa minie.

Dzieci.
 Starszy zaczął prawo jazdy ,dopiero po jednej lekcji .
Zanim do tego doszło to badania,profil kandydata w urzędach.Oczywiście jak chłopa wyślecie to za jednym razem nie da sie zrobić wszystkiego a zawsze proszę  :jak jesteś już w mieście to sie dowiedz co i gdzie trzeba załatwić. Nie, wiec jade w kolejnym dniu ja-matka -z synem i co? i musi być też ojciec wyrazić zgodę na papierze bo młody jeszcze nie ma 18 lat (dopiero za 2 tygodnie). Wkurw ..telefon do małża że nosz cholera czemu tu wczoraj nie byłeś ? Nie był bo czekali na zdjęcie ,bez zdjęcia nie załatwią no ale by wiedział że musi być albo wystarczyło wziąć to orzeczenie czy jak sie zwie. Jeszcze żeby znał swój pesel na pamięć byłabym to jakoś przemyciła podpisała no ale pan nie umie na pamięć.....

Młodszy,no to jego podejrzewam o KRADZIEŻ kużwa,ten sie zapiera jak osioł heeeee.
Ognisko klasowe było nie u nas,nawet nie był długo bo po moim telefonie do znajomego co niedaleko tego miejsca mieszka i w razie czego miał mi meldować jakby sie co działo- przyszedł po 22.
Kaszle , chyrla już ponad tydzień. Nawet sie nie szlaja długo,raczej wieczory spędza w domu. Tylko kużwa te pieniądze mi zniknęły. Dawniej to przecież taki nastolatek by dostał pucuwe od ojca raz i drugi i by wiedział co wolno a co nie. A teraz co? nagadasz sie matka ,naprosisz i anie nie uderzysz bo zaraz ci z domu ucieka a dwa to a nuż by oddał .....
Zle mi dzisiaj .

Córcia, zawiozłam do Krakowa do przyjaciółki w niedzielę . Może przyjadą w tą niedziele i ją odwiozą ale się zobaczy. Leniuch też do potęgi . Nie chce się ubrać,kupiłam parę szmatek jej to ubzdura sobie jedne portki i już się naciągnęły ze wyglądają okropnie a ( H M) niby o  dupe je rozbić......

 Tata .Przywieziony po chemii w tamtą środę ,w poniedziałek wylądował na oddziale z powrotem . Bardzo kiepskie wyniki krwi,odporność zerowa,reżim sanitarny w sali z maseczkami. Już odrobinę lepiej ale ile jeszcze wytrzyma? nie wiadomo .Jeszcze jedną chemie pasuje żeby wytrwał jego organizm.

 Wielki szok i niedowierzanie i zmartwienie ma moja przyjaciółka -jedna z czarownic czyli nie ta z krakowa. Milczała dosyć długo wymijające smsy odpisywała aż bomba wybuchła w tamtym tygodniu przycisnęłam ją . Jest w fatalnym stanie psychicznym a to w związku z....nieplanowaną ciążą po 40... Wszystko by jako tako było tylko podejrzenie wad dziecka i jest po amniopunkcji i nie powiodło sie badanie. Ona nawet nie da rady ze mną rozmawiać,no totalnie rozsypana ,ja chciałam od razu jechać do niej ale mi zabroniła i prosiłą żeby sie wstrzymać. Dzisiaj obiecała że już będzie dzwonić. Szok normalnie i dla mnie ,Boże żeby tylko zdrowe dziecko było to przecież da rady!
Tamtej drugiej czarownicy nie wolno mi nic powiedzieć i tak sobie jestem między młotem a kowadłem ....
I to niestety często w moim życiu.

Były też wesołe chwile u mnie ,były fajne potańcówki wprawdzie na betonie ale co tam....
Jest też sprawa postawiona ostro i w tej chwili małż pojechał po steropian i kleje i siatke do sklepu. Bo mamy tak niedokończony ten dom(nie ma nic gorszego) i ja sie wściekłam już i chce to dokończyć i na nowo pomalować Ale jak ja mu mówię że trzeba zagruntować to ten mi że nie...
No trzymajcie mnie ludzie.....
tak że w tych dniach może będe bobem budowniczym,nie sama bo małżowi pomoże brat . Podbitka nie wszędzie skończona,nie wiem jak on to robił wtedy 14 lat temu.To jest niedużo i ze strychu takie trójkąty no ale są.  Mnie  wtedy zajmowały małe dzieci i nie pamiętam ,na szczęście że kominy kazałam zatynkować bo by sie już rozwaliły .I tu mi małż przyznał rację .
 Na odstresowanie zdjęcia
to wyżej to kasztan jadalny,jak będą owoce to pokażę

kiszenie czas zacząć




Kwiaty na oknach mi zdychają ,nie kwitną :( tak jak kwitły ,jedynie pelargonie niezawodne i to z tamtego roku dają radę.

Ciast ostatnio mniej piekę ,ale taki sprzed paru tygodni wrzucam ,masa jest "serek wymuszany" jak chcecie wrzuce przepis w wolnej chwili. To bardzo stary przepis jeszcze moja babcia to często robiła. Smietane się gotuje z jajkami na mleku,coś Wam to może mówi ;)

Do następnego,papa...