wtorek, 9 sierpnia 2016

Zmęczenie materiału latem;)

  Jestem .
Co by Wam tu napisać? Pomału szczerze mam dość lata. Nigdzie nie wyjechaliśmy i nie pojedziemy . A to za sprawą finansów ale i młodzieży. Bo oto młodzież ze starymi jechać nie zamierza. Jeszcze starszy by może pojechał ale młodszy nie ma zamiaru. I w ten oto sposób musimy być na straży w domu. Wykańczają mnie stopniowo grupy młodzieży którzy u nas zrobili sobie spęd, przesiadują w altance, nieraz ide na kontrol, albo krzyknę z dala bo np słyszę jak przeklinają ,drą się albo za głośno słuchają muzykę. Ta ''muzyka'' to  rap a w tym troche wulgaryzmów. Ręce opadają .
Zeby było mało to jeżdża  skuterami,i bywa tak że w ciągu pół godziny potrafią mi z 10 razy przejechać pod oknami. Maluch w tym tygodniu im coś szwankuje i odstawiony u kolegi w garażu(kolegi synalka) My nie mamy ogrodzenia i inna grupa kolesi im kiedyś pod ich nieobecność porysowała.
Biedny maluch...;)
Ale ale nie tylko maluch i skutery bo jeszcze któryś tam kolega ma gokarda ale takiego co też jak przejeżdżają to mi szklanki w szafce drżą. A ja z nimi bo jeden kieruje a drugi kuca na tym czymś zwłaszcza mój młody i garują dosyć szybko...

Poza tym dołączyły do chłopaków dziewczyny.....Powstały dwie pary...tak tak,mój prowadzi za rękę blondynkę a jego kolega brunetkę. Dziewczątka teraz mają zrobione paznokcie,brwi i cholera wie co jeszcze. Kolejne dwie przyplątały się z miasta ale te troche mi sie nie podobają. No nic obserwuje to to i czasem coś kąśliwego powiem. Np drogie panie w ogródku mi sie wala biały na szczęście rozwleczony ...tampon...
 Masakra, zwróciłam uwagę na co zatrzepotały rzęsami dlaczego wszystko na nie musi być...No sorry winnetou to chłopaków???? się ich pytam.

I tak nam leci ,a no zołza jestem może ale i tak im pozwalamy na dużo bo inni rodzice nie pozwoliliby tak siedzieć na własnym podwórku. Czasem z nimi dyskutuję o tym to tłumaczą że nie mają gdzie. Jak wzięli kiedyś koce pod pachę i poszli na łąki to już moja głupia wyobrażnia stwierdziła że może lepiej jak ich miałam na oku. Cholera to wie tą dzisiejszą młodzież .
Palą papierosy nadal,chociaż myślą że nie widzimy a ja poczuję jak palą z daleka. Przeważnie w sobotę proszę ich że w niedziele ma ich tu nie być.  Nie ma intymności ,jak dawniej rozebrana z bluzki chodziłam na upale w biustonoszu lub jakiejś górze od stroju tak tera się nie da bo mnie krępuje ich obecność.
 Starszego wożę a to do dentysty bo musi naprawić zęby na wakacjach,a to na jazdy podrzucać a to w nocy mamo przyjedż. Zęby miał dosyć zdrowe ale jak jest w roku szkolnym tylko na weekendach i to raz na dwa miesiące to nie było kiedy w paszcze młodzianowi zaglądnąć i tu zonk  zęby troche dziurawe. Więc nasza pani stomatolog poszła nam na rękę i rozpisała wizyty tak żeby zdążyć przed wrześniem ze wszystkim.

U przyjaciółki byłam,przytuliłam ,pogłaskałam po brzuszku twardziutkim ciążowym. Trzyma się jakoś ale najlepiej żeby ją teleportować albo uśpić na trzy miesiące jeszcze i niech to będzie już. Strach duży.

Grille,imprezy od czasu do czasu . Gotowanie,sprzątanie,normalka. Cukinie,leczo-moje smaki latem. Ciast mniej ale i owszem są ,np takie w niedziele było z tego przepisu//itisaboutbaking.com/2015/12/14/ciasto-z-kajmakiem-karmelkowy-raj/

Miałam tez siostrzeńców w tamtym tygodniu od poniedziałku do piątku. Ile się nakombinowałam żeby cokolwiek zjedli to masakra . Nie miałam takich niejadków.....
Aaa....no dom odmalowaliśmy pięknie z małżem samodzielnie i powiem Wam że jest pięknie. Domek jest niski dworkowaty ale te tralki to mnie do szewskiej pasji chciały doprowadzić przy malowaniu. Jeszcze je kończę i pomału mam dość. 

 --------
 Jestem po 5 godzinnej przerwie. Pojechałam z mamą do miasta. Tata w szpitalu,już nie dam rady opisać kiedy w domu a kiedy w szpitalu. Najdłużej między chemiami to w domu był tydzień.Teraz już tydzień jest w szpitalu bo znowu chemia go zmasakrowała. Korzystając z tego to mama chciała na zakupy. Kupiła sobie czarny kostium elegancki klasyczny. Nie wiadomo kiedy i na jaką okazję ale chce mieć w zanadrzu czarne ubranie.A że to czarne to przecież nie tylko na żałobę może górę założyć do czegoś innego a i spódniczka się jej przyda.
Tak niestety pomału sie myśli i o śmierci. 
a w ogrodzie trochę nuda,czasem bociek zawita
tak moja magnolia ma parę kwiatów w lecie
jeżyny
kasztan

Pierwsze pomidory już zjedliśmy,trawa rośnie jak głupia po tych deszczach. Chyba tyle na dzisiaj,lece do ogródka pomidory podwiązać i może wyrwać ogórki zżółkłe, do dyni zaglądnę bo jest ich tam parę. 
Do Was zaglądam ale coś pewnie mało komentuję. Generalnie już jestem zmęczona tym latem bo za dużo tych robót ,często o godzinie 21 schodziłam z drabiny i po kąpieli padałam .Uściski dla zaglądających do mnie!  


11 komentarzy:

  1. Iskro, fajnie, ze jednak napisalas :)
    Rozumie Twoje troski, wspolczuje tego zabiegania i ogarniania wszystkiego oraz gratuluje wykonczenia domu :)
    Ja juz smuce sie koncem lata....ale u mnie wlasnie za chwileczke zacznie sie intensywny czas- dlatego te wakacje celebruje...
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nasz dom to chyba nigdy nie będzie całkowicie na ukończeniu hehe
      pozdrawiam !

      Usuń
  2. Aga, zaglądam codziennie i dziś się doczekałam wpisu. Wyobrażam sobie jak cie męczy brak prywatności, ale przynajmniej masz na towarzystwo oko. Mój syn wytrwale testuje moją cierpliwość i wyrozumiałość, a ja już naprawdę jestem zmęczona jego zachowaniem i na chwilę obecną dostał szlaban na wyjścia,po tym jak go dziś jeździłam i szukałam po 5 godzinnej nieobecności( potłukł mu sie telefon) i znalazłam po 21 w pobliskim miasteczku w parku z kolegą. Pojechałam po dojeniu, tak jak stałam w roboczej "kreacji" i przy koledze obwieściłam mu szlaban do końca wakacji. Przez naszą miejscowość przebiega ruchliwa droga krajowa, a syn bez odblasków, latarki. Pisać, aż mi się nie chce, czuję się taka zmęczona, a ciągle ponoszę porażki na polu wychowawczym, ale nie poddaję się. Pozdrawiam serdecznie i pisz kochana, bo fajnie ci to wychodzi . Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko dopiero dzis odpowiadam :) Wierzę Ci że jesteś już zmęczona bo ja też. A powiedz jak z konsekwencją zakazów ,bo jakoś nie wyobrażam sobie że Ci sie to udaje. Do końca wakacji to prawie cały miesiąc od tego zdarzenia i czy on was słucha ? i faktycznie jak szlaban to szlaban? U nas z tym jest kiepsko,może z kilka dni by sie udało,reszte czasu to by mi truł że nie mam prawa mu zabraniać że on nie jest dzieckiem i że jak tak to on ucieknie.......oo i tak w kołko ,w końcu mu pozwolimy ale na jakichś zasadach . Już sie pogubiłam ile Twój syn młodszy od mojego ,chyba rok? Też bym szukała ,jezdziła jak Ty. Ech mi też sie wydaje że kompletnie zawiodłam jako może nie matka bo przecież ich kocham ale jako wychowawca właśnie. Ja już mam dośc. Za chwile spróbuję opisać moją dzisiejsza noc...matki nastolatków...

      Usuń
    2. Mój syn jest dwa lata młodszy, a daje mi popalić, że hej. No właśnie konsekwencja i ja nie bardzo idziemy w parze :(. Jak się zdenerwuje to zabraniam, potem jak się z tym prześpię i minie kilka dni to mi mija i daję kolejną, milionową szansę.

      Usuń
  3. Iskierko kochana, ja też rzadko zaglądam gdziekolwiek i na nic nie mam czasu - tylko z powodów trochę innych, niż u Ciebie. Powiem Ci szczerze, że Cię podziwiam za tę Twoją otwartość na młodzież - bo sama chyba bym się nie zgodził, żeby mi takie towarzystwo non-stop na podwórku przesiadywało. Ale z drugiej strony świetnie rozumiem, że wolisz mieć ich wszystkich na widoku ;) Jak to dobrze, że u nas takie dylematy zaczną się dopiero za kilkanaście lat ;)

    Mnie samej do końca lata się nie spieszy - bo jak się zamknie Bąbla w czterech ścianach ze względu na paskudną pogodę to już chyba całkowicie mieszkanie mi rozniesie i w proch obróci ;) Na razie tyle dobrze, że możemy całe dnie spędzać na dworze i ze w ten sposób udaje mi się czymś go zająć i zainteresować.

    Z powodu Twojego Taty bardzo mi smutno i przykro :/ Dużo ostatnio chorób wokół nas, więc domyślam się, że to dla Was bardzo trudny czas...Chciałabym Cię jakoś pocieszyć - ale wiem, że to bezcelowe, bo i tak odpowiednich słów nie znajdę. Trzymajcie się cieplutko! Życzę wytrwałości i chwili spokoju :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak z maluchami to faktycznie nie ma jak lato w pełni i jeszcze bez deszczowe za bardzo ,chociaż kałuże są super;)
      Co do młodzieży to troche pogoniliśmy towarzystwo ;)

      Usuń
  4. No Kochana. Kuchnia, ogród, dozór nad młodzieżą, a do tego jeszcze drabina. Jesteś multifunkcyjna, a do tego nie tracisz pogody ducha. Ale może czas na chwilę odpoczynku? Chwilę dla Ciebie, choć wyobrażam sobie, że przy licznych obowiązkach, trudno o nią.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz właśnie jest ta chwila ale już z tyłu głowy sie tłucze co mam dzisiaj do wykonania....Sciskam :)

      Usuń
  5. Czytam drugi raz i znowu nie mam czasu skomentować, taki urok lata, pracy... Młodość ma swoje prawa ale czytam z lekkim przerażeniem. Oj stalowych nerwów Ci trzeba. Przykro mi z tata. U nas tez leczo często, ciasta rzadziej. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta hm...ja też tak ostatnio czytam a na komentowanie brak czasu,zaraz sie poprawiam i biegnę do Ciebie .Buziaki.

      Usuń