środa, 28 września 2016

Troski są,przetwory jednak też.

  Tak długiej przerwy to u mnie dawno nie było. Czym to jest spowodowane?
A no trochę brakiem czasu ale trochę brakiem weny. Niestety też troskami. Jak ostatnio się cieszyłam że z tatą lepiej to teraz jest dużo gorzej. Jest po prostu żle.Tydzień po chemii wylądował w kiepskim stanie w najbliższym szpitalu  ponieważ lekarka mi nie pozwoliła go przewieść na onkologię tam gdzie zawsze bo po prostu mógłby nie dojechać. To była sobota i dlatego ta onkologia była niedostępna wtedy...
No nic po mojej interwencji żeby się zechcieli skonsultować z kliniką onkologii podali mu płytki krwi wprawdzie "niespecjalnie świeże" jak siostrze powiedzieli...tak właśnie....i myśl człowieku co to może znaczyć? Trzy jednostki krwi też mu dali i postawili na nogi jako tako. Po tygodniu wyszedł do domu z jeszcze antybiotykiem w tabletkach. Eh...za równy tydzień od wyjścia znowu żle i to bardzo...ksiądz wezwany bo tata chciał ,po księdzu pogotowie i na sorze 9 ! godzin. Wprawdzie pod kroplówkami ponieważ tata miał ostrą biegunkę. Chcieli go do domu odesłać po nawodnieniu i sprawdzeniu parametrów. No tylko że na nasze szczęście i taty jednak go zostawili i leży biedny pokłuty ,osłabiony i gasnący w oczach. Biegunke zatrzymali ,we czwartek miał na onkologie jechać ale znowu nic z tego. Ta ostatnia chemia tak go wyczerpała ,my sie nawet już nie zgodzimy na następną,zresztą chyba już mu nie będą proponować. Tata popłakuje , żegna się z nami po kolei,tak to odbieramy,jego rodzeństwo też bo ma młodszą siostrę i z nią rozmawiałam ,tak to odebrała. Smutne to wszystko ,może jeszcze odrobine w spokoju i oby BEZ BÓLU z nami będzie,kto to wie?

Starszego syna małż przywiezie w piątek wieczorem ze szkoły na egzamin w sobotę na prawo jazdy. Musi jeszcze z instruktorem ze trzy godziny pojeżdzić przed egzaminem ,o 12 30 zdaje. I tu będzie hardcor niezły bo egzamin w Rzeszowie a o 17 30 musi byc na Śląsku na meczu.........masakra ale powinien zdążyć. Pewnie pojedziemy na ten mecz kibicować.

 Przetworów w tym roku to trochę narobiłam,w tej chwili gotuje się sos pomidorowo jarzynowy. będzie aromatyczna baza do spaghetti albo do pizzy. Papryki,sos paprykowy,ananasy z cukini,dżem z dyni z pomarańczową nutą no i to nawet dosyć smaczne choć to bardziej taki mus .
sos paprykowy

moje letnie śniadanie jajecznica z cukinią i pomidorem-pychota


z jarmużu zrobiłam czipsy ,dobre ale sama zjadłam :) bo nie wszystkim podeszły
dżem z dyni

ananasy z cukini


A tu kochani dostałam zielone światło od przyjaciółki na zakupy na szmateksie dla maleńkiej calineczki,och jak mi się gęba śmiała jak to kupowałam a jak prasowałam to aż małż sie ze mnie śmiał.
Dwa tygodnie temu była u mnie kochana czarownica,niestety teraz leży w szpitalu,maleństwo za małe i własnie wczoraj zamilkła na głucho a że to charakterna kobitka to chcę to uszanować ale ciężko mi. Druga czarownica mieszka blisko szpitala i ją odwiedzała i też jej unika,eh....

A w ogrodzie resztki kwiatów


i jeszcze taki bukiet warzywno-cyniowy ;)

Co jeszcze?
Młodszy zaopatrzony w strój roboczy na warsztaty. Widzimy że mu sie podoba taka robota. Na pierwsze zebranie zmuszony był iść małż gdyż akurat zeszło się to w czasie planowej wizyty u dentysty z młodszym a że i mojej mamie sie coś plomba ruszała to wyjścia nie miał-albo zebranie w szkole albo bierzesz teściową i syna i do dentysty,wiadomo co wybrał...:)
A ja z młodszym i moją mamą od 15 do 19 nawet z nami wytrzymał ,bo kilka spraw było jeszcze do załatwienia jak wizyta w szpitalu ,galerii ale nie ględził,także może idzie ku lepszemu.
Chociaż dalej czasem wyczuje papierosy....eh...

Za dużo sie nazbierało mi w głowie żeby to spisać,no ale .....

Przed chwilą tata mój zadzwonił do mnie i jest lepiej kapkę ,więc się cieszę .
Pozdrawiam czytelników (jak są, bo coś licho ostatnio:) )
Ja chyba też mało sie udzielam choć czytam regularnie i do następnego

poniedziałek, 5 września 2016

Trochę zwierząt ,trochę kuchni .Życie też

  Jestem. Pogoda dziś barowa to mogę coś napisać

 Ostatniego sierpnia starszy zdawał testy na prawo jazdy ,zdał na szczęście. Teraz musi się zorientować w szkole kiedy da rade przyjechać na egzamin praktyczny. Nie wyrobił z całością na wakacjach ale tak czułam że nie uda się. Nie lubie jak wyjeżdża ,tego pakowania ,dokupowania różnych rzeczy a to gatek mało a to proszk do prania a to to a to łyżwy nowe trzeba ( bagatela 1500 zł) najtańsze !
 Młodszy w nowej szkole zawodowej,mój strach żeby w jakie towarzystwo nie wpadł. Mam znajomą w sekretariacie ale i tak myślę. Spęd w tej szkole,elementów różnych bardzo dużo .Ja go proszę żeby nie zadzierał z nikim to mi co odpowiedział?  "łokieć,pięta,nie ma klienta"

  No i trzeba się martwić,a jakże...

Moja przyjaciółka kochana była u mnie w jedną sobotę. Ściągnęłam też tą drugą czarownicę nie zdradzając tajemnicy tej pierwszej,znaczy tej ciąży. Uzgodniłam to oczywiście z nią. Ależ był szok jak ją zobaczyła ,się popłakałyśmy aż. Wszystko wypadło dobrze,spotkanie miłe,małż przy grillu,a potem w domu bo komary nas zaczęły jeść.

Cukinie,pomidory,papryki,maliny ,jeżyny -to wszystko przerabiam do słoików,choć nie wszyscy to potem będą jeść hehe :)

Ojciec mój miał dłuższą przerwę po chemii i nawet przyszedł do siebie tak że raz sie autem przejechał z mamą do banku,wprawdzie nie daleko ale i to go cieszyło. Jest po tomografii i wyniki są niezłe,pani dr zaproponowała mu jeszcze chemię i teraz właśnie ją kończy . Ta chemia ma być słabsza więc jest nadzieja że go tak nie zwali z nóg. Nawet by jutro wyszedł do domu no ale zgłosił "lużny stolec" a to taki typ że wszystko zgłasza i jest bardzo skrupulatny jak to nam nawet określiła jedna lekarka z oddziału.  ;)

 Inne zmartwienia w rodzinie są , niestety. Kuzynki mąż z którą utrzymujemy kontakty ma hobby...bardzo jednak niebezpieczne bo lata na paralotni . No i dwa tygodnie minęło w piątek jak runął na ziemię bo zawadził o druty po tym jak wpadł w chmure dymu bo ktoś wypalał ściernisko.
 Biedny połamana miednica i udo...i tu uwaga,uwaga ....dzisiaj go operują.......tak,ponad dwa tygodnie leży plackiem,do tego ma cukrzycę .
 No trudno,stało się i sie nie odstanie . Żeby chociaż wyszedł z tego bo naprawde szkoda chłopaka. Żeby chodził,ehh......
 
Takiego gościa miałam przed oknami,już wiem że to sójka ,piękna jest
cukinia gigant
a potem keczup z cukini
pomidory
przecier,papryki marynowane
jest też jarmuż 
i pakowanie starszego
 i spacer u mnie we wsi takie widoki,pływają kaczki a łabędzie się ulokowały w tym roku za wysepką i nie doszłam do nich
a tam widzicie autostradę na słupach
maliny,jeżyny
i tu już w parowniku na sok się szykują
 no i ciasto niedzielne
a jeszcze z przymrużeniem oka to takich pasażerów kiedyś mieliśmy ;) i jeden koniecznie chciał poznać trasę

Jeszcze się pochwalę że byliśmy na swojskiej imprezce,rocznicy ślubu kuzyna małża .Impreza z orkiestrą pod wiatą z orkiestrą i podłogą pod gołym niebem. Tuż przed imprezą oczywiście sie nie chciało małżowi i gadał że aa..do 22 będziemy.....taaa mówię dobra jak chcesz.....szczerze w to wątpiąc .  No i zgadnijcie o której  byliśmy w domu?      O 4 40   a to było 400 metrów od domu.  O i tak zabalowaliśmy. pa pa !