czwartek, 13 października 2016

Czy nie może być spokojniej?

  Już po tytule widać że spokoju nie ma.
Umawianie wizyt u lekarzy różnych specjalności to dla mnie chleb powszedni. Jak nie tata do onkologa to z bólem głowy do neurologa właśnie na dzisiaj ,też z nim.
 Siostrzeniec wylądował w szpitalu z zapaleniem opon mózgowych -na szczęście wirusowym. Co z tego jak z 6 latka jeżdżacego na rolkach,deskorolkach,rowerze,nartach i co jeszcze jeżdzić może...okulał z dnia ma dzień....Wszystko było trzymane w tajemnicy przed rodzicami coby ich nie dobijać no ale w końcu im powiedzieliśmy.
Z małym lekarze nie wiedzą co zrobić,już mu robili usg bioder,rezonans i nic złego nie widać. Chcą zwalić że mu sie zaczyna tak jak ojcu-szwagrowi mojemu bo właśnie w dziecinstwie biodra mu wysiadły . Teraz to już po kilku operacjach i jest ok.
Na moje i nasze oko to on ma to w głowie i ja bym dziecko wypisała do domu ,a już opony wyleczone bo to już drugi tydzień trwa i zobaczyłabym w domu czy nie ozdrowieje. Tak też zaczynają podejrzewać lekarze bo mały skubaniec na nic sie nie skarży a utyka..
Nam to wygląda ewidentnie na powikłania po punkcji no ale nie dadzą sobie tego powiedzieć lekarze,nie i nie twierdzą....
Z drugim siostrzeńcem byłam na odczulaniu bo nie miał kto i tu logistyka jest u nas na wysokim poziomie, brat był gdzieś tam w promieniu 20 km to miał za zadanie go podrzucić pod ośrodek gdzie ja już w kolejce czekałam na niego.

Z córcią byłam też na dwóch wizytach u endokrynologa i neurologa. Mamy zlecony tomograf głowy w listopadzie i jednodniowy pobyt na oddziale endokrynologi w marcu. Czekamy.


 To wszystko w Krakowie,młodą podwiozłam do czarownicy a tamta mnie podrzuciła do naszej Calineczki i mamusi w innym szpitalu. Oczywiście nie byłabym sobą gdyby mi się nie udało zerknąć w inkubator. Mała jest śliczna,jest karmiona sondą przez ten rozszczep podniebienia ale rehabilitantka z nią pracuje z butelką,kilka razy mała złapała ten smoczek. No i krew pobrali na różne badania genetyczne,coś tam niestety podejrzewają. Czas pokaże.
Kilka godzin spędziłyśmy z naszą kochaną przyjaciółką już w komplecie czyli we trzy. Obolała po tej cesarce jest okrutnie ,psychicznie dla niej to bardzo trudne wszystko no i dalej ta niepewność czy dziecko będzie zdrowe?  To jest wszystko bardzo trudne i jednak jak się ma te dwadzieścia lat to człowiek jest zielony,wydaje mu sie że a co tam choroba.....Po prostu świadomość w wieku czterdziestu lat jest dużo większa i człowiek już dużo w życiu widział i bardziej zdaje sobie sprawe że różnie może być. Ciężko było ją zostawić w tym szpitalu jeszcze jak wracała do pokoju to nas doszedł jej szloch...biedna...wróciłyśmy z powrotem uspokoić....eh....

 Tak stojąc na korytarzu z drugą czarownicą i czekając na mamusie co była przy Calineczce żeśmy kalkulowały tak: mojego siostrzeńca trzeba umówić do tego x ortopedy albo nie,może najpierw do tego Y aha..a potem może do tego niech go zobaczy.... a może reumatolog potrzebny ?....... A Calineczkę do kogo? Hm pewnie do tego x bo trzeba sprawdzić to i to i to....
Czy nasza przyjaciółka musi dołączyć do nas dwóch które już mamy chore dzieci? bardziej lub mniej? czy to jakaś klątwa do czorta? I znowu kolejna będzie w ślad za nami do tych samych prawie lekarzy chodzić?    NIE, NIE zgadzamy sie na to....

Syn starszy egzamin na prawo jazdy zdał skubany za pierwszym razem,testy z pierwszym i jzade też. No zdolny hehe albo miał szczęście. Jechaliśmy z nim prosto prawie z egzaminu z kotletem w bułce bo nie było czasu żeby zjadł normalny obiad. Mecz o 18 był ,to już zostaliśmy ,no i wygrali też . Szczęsliwy dzień był . A już ten egzamin to był miód na serce dziadka ,mojego taty :)

 No i zamiast myć okno,sprzątać, malować szafkę to telefon od mamy mnie skłonił żeby tu się wyżalić i dalej ani jarzyn nie wykopię bo do neurologa prywatnie po południu z ojcem. Pojedziemy we dwoje brat i ja. Już wysiadamy czasem bo tata jest trudnym pacjentem,mama od rana dzisiaj już miała zadanie trzy ulotki od leków na głos mu czytać . I sami diagnozy stawiają....a to że po tym mu płytki spadną ,a to że ma nadciśnienie bo ma 136/70 a nie 100/55 jak zawsze........

A to stolec lużny..............
Ocho ..biegunka sie zaczyna.......
A to za dwa dni..."stolca jeszcze ni ma"....

Się wygadałam ;))
narka,ello.....jak to młodszy gada........


16 komentarzy:

  1. '' Oby zdrowie bylo ''. Z calego serca zycze i sciskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Iskierko, tak to już chyba jest, że jak się zaczyna walić, to wszystko na raz :/ My też chorzy wszyscy, ale nie ma co porównywać, bo to tylko zwykłe grypsko jakieś...Oby wszyscy u Was doszli do siebie, ozdrowieli i już nigdy więcej nie musieli odwiedzać ani lekarzy, ani szpitali, ani generalnie żadnych przybytków związanych ze służbą zdrowia ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nieszczęścia chodzą parami..dzięki:)

      Usuń
  3. Aga, współczuję ci bardzo tego latania po lekarzach. Zdrowie to bezcenny skarb, często jak jest to się nie docenia. Dla matki to straszne patrzeć jak cierpi dziecko. Z całego serca życzę zdrowia Calineczce. Gratuluję udanych egzaminów, zawsze to jeden kierowca więcej do dyspozycji( oczywiście wtedy jak zawita na dłużej do domu). Niewykopanymi warzywami się nie stresuj, ja też nawet nie zaczęłam i strasznie mi się nie chce, zacznę po niedzieli. Trzymaj się ciepło. Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko tak długo milczałaś że już sie zaczęłam martwić,jak młody? Jak nie chcesz tu to pisz mi maila ! (adres gdzies z boku jest)
      Warzywa już pomału ogarniam ;) dzięki

      Usuń
    2. Ja w tym roku szkolnym zmieniłam podejście do syna, ponieważ w ubiegłym nie wyrabiałam nerwowo. Jak już wcześniej pisałam syn jest zdolnym leeeniem. Na koniec roku była niezła nerwówka z poprawianiem ocen, ja pilnowałam, goniłam do lekcji, proponowałam pomoc. W tym roku szkolnym niech się dzieje co chce, wie, ze może na mnie liczyć, ale to ma być jego inicjatywa. No i powiem, że nie ma dramy :), chłopak sobie radzi.Wredna ze mnie matka, bo w tygodniu nie ma laptopa, który służył mu tylko do głupawych gier, gdyż zakomunikowałam mu , że nie będę przykładać ręki do jego tragedii szkolnej. W telefonie ma internet i teraz już się nie dopomina nawet, gdyż przerzucił się na książki. On jest z wyglądu bardzo podobny do mnie, po mężu odziedziczył wzrost(dobiega pewnie już do 190cm), a ja wprost kocham czytać, dzieciaki od zawsze zasypywane były książkami. Tylko, że syn jakiś czas temu porzucił książki na rzecz głupawych gier na laptopie. Teraz czyta już kolejną książkę, zakupioną na ALLEGRO i ma w planach następne :)))). Jezeli chodzi o papierosy, to na chwilę obecną sprawa jest nieaktualna(tak myślę, bo nic nie wyczuwam). Natłumaczyłam mu tyle, że , aż zwątpiłam, czy coś dotarło. Myślę, że przekonałam, go stwierdzeniem, że fajne dziewczyny nie będą się chciały całować z palącym chłopakiem :))). Ogólnie z mojego łobuziaka fajny dzieciak jest. Dosłownie kilka razy dziennie mówi, że mnie kocha( bez żadnego interesu), on mi tak dziękuję np; za przygotowanie ulubionego dania, czy coś innego, daje się czasami matce przytulić, co śmiesznie wygląda z racji jego wzrostu ;). Ja wyluzowałam, nie spinam sie już tak o szkołę to i w synu zaszła pozytywna zmiana, co mnie ogromnie cieszy ;). Pozdrawiam radośnie. Iwona

      Usuń
  4. Wygadanie sie- dobrze robi....
    Gratulacje dla Syna! Super! Moj polozyl sie na testach... i teraz nastroj jako taki.. czyli stres i marudzenie...
    Koleznki szkoda mi- dopiero terz doczytalam jak narodzila sie Malutka, cierpi fizycznie i psychicznie- wiadomo matka.. oby inne badania zakonczyly sie dobrymi wiadomosciami.
    A tobie sil zycze, bo jak widze zawsze "cos"- jak Ty to ogarniasz???
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś ogarniam Ewuś a lżej wcale nie jest.....
      Nie zdał za pierwszym razem to zda za drugim,spokojnie ,pozdrawiam!

      Usuń
  5. Iskierko, dużo sił.
    I gratulacje dla Syna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Iskierko, jakze bliski mi ten tytuł...
    Życzę Wam tego spokoju i ZDROWIA i raz jeszcze zdrowia.
    Gratulacje dla Młodego i trzymam kciuki za Malutką kolezanki, musi być DOBRZE!!
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko jestes wreszcie ,sie martwiałam juz o Ciebie! Spokoju rowniez i Tobie kochana!!
      ...cholercia klawiatura szwankuje....

      Usuń
  7. Iskierko, z wielkim smutkiem czytam o Twojej Czarownicy, o Calineczce... Ten strach, obawy, nawet ten szloch nie są mi obce. I powiem Ci, że to nie zawsze tak jest, że kiedy ma się te 20+ to człowiek na luzie podchodzi i nawet choroba dziecka mu nie straszna, czy nie przeraża tak bardzo. To chyba wszystko zależy od człowieka. Wiele łez wylałam po porodzie Elizy, wiele strachu się najadłam i zawsze bardzo, bardzo odpowiedzialnie podchodziłam do Jej problemów ze zdrowiem.
    Najważniejsze, żeby Czarownica miała wsparcia, wtedy naprawdę dużo więcej można znieść i przetrwać. Ma Was, ma męża- całe szczęście.
    Zdrówka i spokoju Wam wszystkim życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martus masz racje to yalezy od człowieka ,moze o siły mi bardziej chodziło do walki y chorobami,a te jak trzeba to i czarownica znajdzie bo jednak chyba bedzie niestety musiała .....Wspieramy jak mozemy.dzieki!

      Usuń
    2. Przykro mi bardzo... Zawsze jednak człowiek wierzy, że jakiś cud się zdarzy, że może jednak lekarze się mylą... Co do wieku, to myślę, że kluczową kwestią jest tu to, co piszesz- kiedy ma się 20lat, człowiek ma świadomość, że sam jest zdrowy, silny... Kiedy masz tych lat 40 i więcej, myślisz bardziej o tym, żeby być jak najdłużej w formie, bo musisz być dla tego dziecka, które wymaga szczególnej troski i pomocy. Jest strach o nie, co będzie jeśli nas zabraknie...
      Bądźcie przy Niej, to bardzo ważne :*
      I jak będziesz wiedziała coś więcej, to pisz :*

      Usuń