niedziela, 4 grudnia 2016

Grudzień już leci.

Znowu mnie trochę nie było. Wcześniej pisałam więcej i jakby szybciej a to chyba dlatego że w emocjach tu nadawałam. Jakoś tak mi ostatnio nie wychodzi. Za dużo sie dzieje żeby na bieżąco spisywać wszystko a jak emocje mnie opuszczają to już nie pamietam co chciałam powiedzieć. Generalnie to co u mnie?
 A no różnie jest.
Tata słaby. Były różne atrakcje nawet takie że w środku nocy z bratem jechaliśmy do rodziców(brat mieszka niedaleko ode mnie ,w tej samej wsi) Tata miał halucynacje w nocy nie spał i tak właśnie raz jechaliśmy na sygnale . Mama wystraszona bo tata chciał uciekać bo go mafia goniła. Potem znowu lew na komodzie siedział, a to czekoladki mu ukradli. A to 14 traktorów na podwórku widział...Po prostu był naćpany przez te plastry przeciwbólowe. Zmniejszyliśmy mu dawke i się uspokoiło trochę. Niestety od tego czasu czyli jakieś 2 tygodni jest słabszy,nie wychodzi czasem z łóżka a jak wychodzi to tylko za potrzebą. Na dodatek mocno ogłuchł tydzień temu. Rzuca mamie lekarstwami ,jest podejrzliwy,uparty. Mama twierdzi że jak by mógł to chętnie by jej przylał laską....A że słaby to jakoś znosi jego utyskiwania. Badania krwi mu robiliśmy i nawet nie najgorsze wyniki. Po prostu wszystko już wysiada .
Nawet o wigilii z mamą nie rozmawiamy,nie wiadomo jak to będzie,gdzie?
 Mi sie ani świąt nie chce ,nie mówiąc o wigilii.....no nie lubię tego czasu,tej gonitwy,przy mojej mamie sie inaczej nie da,nerwy zawsze są  ,a po co........

W piątek starszy wpadł na weekend do domu,tym razem autobusem z Katowic przyjechał. Dzisiaj a właściwie nad ranem po 4 też wsiądzie w autobus i na lekcje o 9 30 zdąży. Jak przyjeżdża to trenuje jazde samochodem. Troche truchleję ale co zrobić.
Młodszy ....śmierdzi papierochami daaalej.....no nic nie pomaga nasze gadanie,twierdzi że nie pali.......
W szkole nawet nie najgorzej z ocenami nawet lepiej jak w gimnazjum.Tylko trochę za dużo nieobecności ma. Wychowawczyni dzwoni za każdym razem to chociaż wiemy i prostujemy smarkacza......
Corcia była w tym tygodniu na wycieczce klasowej w Oświęcimiu. Mokro było ,pogoda brzydka.

A ja zasmarkana jestem,gardło pobolewa. Kuruje się.
Mój chór gospel sie rozpadł....po wakacjach sie rozsypało ,prób nie ma,trochę smutno mi chociaż i mi by było czasem ciężko ale byłam dosyć pilna w uczestnictwie.
Calineczka przyjaciółki wyszła już ze szpitala ale nie mogą zakrętu złapać a ja mam do niej daleko i nie wpadnę tak prędko.

Poza tym to za nami a w zasadzie za mną jedna a za małżem dwie imprezy firmowe. Z jednej to tylko  jego i znajomych odwoziłam bo ja pojechałam na zebranie do starszego i wpadłam tam już przed 23. No ale mój małżonek się świetnie bawił i nawet mnie zaanonsował do orkiestry że oto moja pierwsza żona A.......  i ona by tę piosenkę zaśpiewała haha . Dosyć śmiesznie było ale faktycznie zaśpiewałam tak z marszu no i potem to z 5 panów mnie wyściskało haha.

U nas w domu to strasznie dużo herbaty pijemy.  bywa że i 5  razy dziennie parzę dzbanek.A szklanych dzbanków to wytłukliśmy już z 6 .Nawet jak dzieci były mniejsze to w garnku takim niedużym z uchem robiliśmy. Aż wreszcie może może trafilam na taki co dłużej wytrzyma? zobaczymy,oto on

Już prawie 23 godzina,teraz piszę po kilku godzinach przerwy (od tego akapitu). No i z nosa mi normalnie żywcem kapie,z oczu też,kicham na potęgę. Masakra. Niepotrzebnie sie za okna w salonie brałam kiedyś....wiało okrutnie no ale teraz moge sobie pluć w brodę.
Koło 3 30 muszę wstać bo małż syna odwiezie na autobus,więc wiadomo kanapki itp.

A zima był,po niej była wiosna a teraz znowu zimowa aura.....

11 komentarzy:

  1. Iskierko, podziwiam, ze o tak poznej godzinie masz sily pisac, ba nawet komentowac :)
    Oczywiscie zagladam i czekam czy cos napiszesz, jednak znajac troszeczke "historie" twojej famili rozumie twa nieobecnosc....
    Trzymaj sie kochana w tym calym rodzinnym rozgardiaszu!
    Sciskam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, życzę ci dużo siły, jeżeli chodzi o chorobę taty. Mogę sobie tylko próbować wyobrazić jaki to stres jechać w nocy i uspokajać chorego, który jest przekonany o prawdziwości swoich odczuć. Jeżeli chodzi o święta, to wydaje mi się, że masz mamę perfekcjonistkę i rzeczywiście mocno przy takiej osobie trzeba się ze wszystkim nagimnastykować, żeby dogodzić. Więcej luzu i dystansu w tej kwestii Aga ci życzę i ..... nerwów ze stali, bo mamy nie zmienisz. Wychwaliłam tu niedawno mojego synka, byłam szczęśliwa w swej naiwności, a w minionym tygodniu śmierdział papierosami i oczywiście zapierał się, że nie palił. Oceny też jako takie, tylko tragedia z matematyki. Chcę mu pomagać, córka też, ale on ma to gdzieś, a nie zamierzam popełniać błędu z ubiegłego roku i go do tego zmuszać.Moze jak poczuje strach przy tyłku to się ogarnie. Pozdrawiam serdecznie. Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak mama perfekcjonistka tylko jak dla mnie to chory perfekcjonizm jest:)
      Jej nie zmienię a jak próbuję to oczywiście ja jestem tą złą a ona najlepszą. Ale nic to ,nauczyłam się z tym żyć. Ja mam luzu dużo i dobrze mi z tym.
      Z tymi chłopakami to masakra,ja już nie mam siły czasem. Oby tylko zmądrzał bo żle będzie. Tobie też nerwów ze stali życzę do młodzieńca,pozdrawiam

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz też śmierdzi papierosami :) Efekt dłuższej obecności dziadka w domu i w żaden sposób nie mogę wytłumaczyć, że w niczym to nie przeszkadza, że dziadzio pali na balkonie. Dom i wszystko inne jest niestety przesiąknięte. Choć wyobrażam sobie ile nerwów kosztuje Cię ten niezbyt miły zapaszek od Syna i inne wyskoki.
    Kochana, niezmiennie dużo sił, bo z pewnością przy cierpieniu Taty, cierpicie wszyscy.
    Święta bardzo lubię, ale mam dość tej wiecznej nerwówy: gdzie? z kim? I walki o to, kogo tym razem będzie na wierzchu. Brrr. Najchętniej zaszyłabym się w domu przy choince tylko z moimi Chłopakami.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nasz też śmierdzi papierosami" no aż zdumiałam z usmiechem że jak to? tygrys hehe
      Oby tylko tak zawsze :)
      Coraz więcej osób w otoczeniu moim sie przyznaje do tego jak "lubi święta,wigilie zwłaszcza" ehh...
      Damy radę! Bo jak nie my to kto?
      pozdrawiam !

      Usuń
  5. Porządny ten dzbanek się wydaje, oby wytrwał :) Ja bym tak mogła kawę pić, ale rozsądek mnie stopuje jednak :)

    Przykro mi z powodu taty. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że te plastry przeciwbólowe mogą dawać takie niepożądane efekty :(

    Jeśli chodzi o święta... Mam w tym roku podobnie, chciałabym zasnąć i obudzić się już w Nowym Roku... Zresztą przez większość życia mam takie odczucia wobec świąt... Najpierw chora sytuacja w domu rodzinnym, a potem niewiele lepiej już u nas... Chciałabym dożyć normalnych świąt. Takich, jakie powinny być... Szczęśliwe, spokojne... Pełne miłości...

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzbanek o ile nie rozbijemy to powinien służyć hehe.
      Plastry były za mocne na początku dlatego tak zareagował tata. Co do Swiąt to i u mnie w domu rodzinnym sytuacja dawniej bywała też chora...
      Może dożyjemy lepszych świąt ;)

      Usuń
  6. Biedny ten Wasz Tato, a Wy z Nim :(
    Chorowanie jest okropne, obyście mogli przeżyć te Święta w spokoju i z niecierpiacym Tatą. Życzę Wam tego z całego serca.

    Dzbanek piekny, niech służy!

    No i Tobie tego zdrówka równiez. Ja dawno nie chorowałam, a wlsnie dziś mnie coś rozbierać zaczęło.. idą Święta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Iwonko z Twojego powrotu! Choroby niech idą precz!

      Usuń