środa, 1 marca 2017

Wycałowałam dziecię!!

  Marzec się zaczął .
 Wypadałoby coś napisać bo może ktoś to czyta jeszcze.... Ten blogger to takie ilości czytających mi pokazuje że hoho ...ale nie bardzo mu ufam w tym temacie:)
 To tak.   Starszy po studniówce,szczęśliwie objechał samochodem,panne dowiózł,zresztą z powrotem w nasze strony to miał ich w aucie aż ..4...także ten no. One jeszcze z naszego miasta pojechały dalej.. Żadnego zdjęcia nie widziałam,nie wiem jak wyglądał jak się prezentował,nic nie wiem. Ale pomału,niby fotografa mieli to nadzieja jest. Miał tydzień ferii i był-bywał w domu ;)czasem kogoś przenocował ,kolegę oczywiście.

 Tata nawet dosyć się trzyma i kolejne imieniny w niedzielę obejdziemy :)
 U przyjaciółki byłam,najpierw jednej bo potrzeba była ( może bez szczegółów) Wystarczy że auto w ciągu tygodnia zrobiło 3000 km jakieś...... 
A w niedzielę ..uwaga byłam u drugiej przyjaciółki i jej córeczki maleńkiej! Urwałam się sama samochodem i po 2,5 godzinach jazdy niezłymi serpentynami i momentami wzdłuż Dunajca i jeziora rożnowskiego dotarłam!!!! Malutka wycałowana,wynoszona trochę bo jak już zaczynała płakać to mamuśka ją mi zabierała. Bardzo na to uważa żeby w tym płaczu nie dostała bezdechu bo już się tak zdarzyło i trauma została.....Niunia ruchliwa(dzięki rehabilitacji) i w tym całym nieszczęściu jest odrobina szczęścia bo mogło być dużo, dużo gorzej.
Mimo wszystko w głowie się nie mieści że rok temu nikt by nie pomyślał gdzie ,w jakim miejscu w życiu będzie jedna z nas -czarownic-  bo właśnie minął rok od ostatniego "sabatu" i chyba już nigdy tak samo jak wtedy nie będzie....

Zima już chyba poszła na dobre,coś gdzieniegdzie z ziemi wystaje np. narcyzy zauważyłam.
Szykujemy się do bierzmowania córki które 9 marca. Wcześniej 6-go wizyta u kardiologa w Krakowie,przy okazji mam pozapisywać Calineczke do kilku poradni. Potem znowu 13-go endokrynolog i badania jednodniowe też w Krakowie. I tak nie będzie się kiedy nudzić. Dupke też trzeba będzie ruszyć na podwórku zacząć coś robić ale szczerze mówiąc to lenia mam okrutnego ,no nie chce mi się i tyle.Trochę jestem przybita bo kurcze kłopoty z finansami mamy i tak kombinuję gdzie by coś pożyczyć aby do następnego przypływu gotówki przeżyć. O tyle dobrze że ten przypływ jakiś będzie wogóle.
Tak to jest,szlag mnie trafia nawet w spożywczym że nie mogę spróbować czegoś lepszego...wrr.....
Dobra dość narzekania ! Byle gorzej nie było...
To co,jakieś zdjęcia,np z drogi na oślep robione jedną ręką ;)


Mam też taki punkt dnia ostatnio że podglądam żubry ,lub dziki i inne leśne zwierzęta :))http://www.lasy.gov.pl/informacje/kampanie_i_akcje/zubryonline albo tu http://www.strzalowo.eu/

Pączki i faworki oczywiście były w tamtym tygodniu:) a dzisiaj środa popielcowa. A i gardło mnie coś zaczyna boleć więc okna na mycie poczekają.

10 komentarzy:

  1. Pewnie, że czyta :) Uf, jak dobrze, że dziś przy okazji postu nie pochwaliłaś się zdjęciem pączków, które z pewnością sama smażyłaś. Tak to już jest w życiu, że nie stoi w miejscu. Np. nasza Przyjaciółka wychodzi za mąż za kilka miesięcy i ją samo to zaskoczyło. Pogodziła się, że będzie sama, a tu przed 40 taka niespodzianka. Cieszę się jej szczęściem, ale już jest jakoś inaczej. A żubry swego czasu podglądaliśmy na żywo w terenie. Robią wrażenie. Uściski i mam nadzieję, że gardło odpuści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pączków tym razem nawet nie fotografowałam;)gardło ok:)

      Usuń
  2. No jak to, ja czytam. Uwielbiam wręcz.
    Z Taty się cieszę, fajnie że imieninek doczekał, oby tak dalej, aby bez bólu.

    Droga do przyjaciółek piękna :) nareszcie Calineczke ucalowalas. Pewnie piękne ale i smutne to chwile były. Dzielna ta Twoja Czarownica. Trzymam za nie kciuki, aby jak najszybciej unormowalo się im i łatwo im to życie mimo wszystko płynęło.

    Zdrowka Wam życzę u nas też wiosenne dolegliwości, ech..
    Pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiasz ! Wow! cieszę się :)
      Tak no właśnie żeby im to życie mimo tego ciosu od losu jakoś troszkę szczęśliwie płynęło,eh no nawet nie było bardzo smutno!

      Usuń
  3. Oczywiscie, ze zagladam i czytam , malo tego nawet czasami mysle o Tobie, gdy np. Mlody z kolegami jezdzi autem po okolicy, bo te same strachy, mysli i troski towarzysza mi - jak i Tobie :)
    Czekamy wszyscy na wiosne i jej sile- zycze Ci kochana aby problemy byly tyclko chwilowe...
    Twoj Tato zadziwia, mimo wszystko pomysl jaka sila w czlowieku jest?!!
    malenstwi zycze dobrych ludzi po drodze.
    Pozdrawiam juz wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tata zadziwia-i dokładnie w styczniu te słowa powiedziałam do brata-że on nas jeszcze zadziwi-i zadziwił i dobrze:)
      Tak ,mamy wspólne strachy ,telepatycznie się będziemy wspierały;) Mój syn dzisiaj znowu sie wybiera do domu z kolegą,kolega autem też taki młody,ehh....autostrada itp....pozdrawiam

      Usuń
  4. Jestem, czytam, czasami przeczytam ale skomentuję dopiero za kilka dni. Ale wiernie jestem :)

    Wspaniale, że Calineczka przez Ciocię wycałowana. I cieszą wieści o Tacie.

    Problemy jakie macie rozumiem, naprawdę :*
    U nas też już coś tam wystaje z ziemi. Na razie nieśmiało, ale i tak życie zaczyna się budzić. Hurra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja tak samo poczytam zawsze ale komentarz z poślizgiem a czasem to mi sie zdaje że pisałam a po czasie patrze a tam nic ode mnie;)
      Wiosna ,wiosna,wiosna ach to ty......!

      Usuń
  5. U mnie też z komentarzem nie zawsze na czasie bo czytam w podróży do lub z pracy a pisać nie zawsze się da ;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Iskro kochana, jak tam po tych wszystkich wizytach lekarskich i po Bierzmowaniu ? Ja nie zawsze daję radę być u każdej z Was na bieżąco - ale jak tylko znajdę chwilkę to nadrabiam zaległości i zaglądam to tu , to tam :) Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku - i że mała Calineczka też ma się coraz lepiej. Buziaki i udanego początku wiosny :*

    OdpowiedzUsuń