środa, 12 kwietnia 2017

Lecę w dół ;)

     Może zacznę od zdjęć  bo wreszcie jest zielono i kolorowo.

narcyzy mają bardzo mało kwiatów w tym roku .
Łubin zdechł ,zamarzł albo po prostu miał nie być wieczny ,nadzieja że się zasiał bo coś tam widzę ale nie wiem jeszcze co to , a taki był piękny w tamtym roku:(
                                         sasanki wychylają włochate  łepki
                                        w trawniku fiołki albo stokrotki albo chwasty...

   Dieta mniej żreć działa ale nie sama .Ćwiczę codziennie,pot kapie i oczy zalewa :) Chodzę na kije ,we wsi jest grupa ludzi no i ja sie przyłączyłam. Na pierwszy ogień dwa tygodnie temu zrobiłam ponoć 7,5 km......w nocy nie mogłam spać tak mnie wszystko bolało i tak rozbita byłam,no ale żyję. To raz w tygodniu z kijami a w niedzielę bez kijków też był długi spacer bo około 4 km. No i tak,śmietany nie używam,pizza była ale na mące razowej i minimalna ilośc sera bo ten też odstawiony,chleb zamieniony n pieczywo chrupkie,ziemniaki z wody,mięso gotowane więcej a jak kotlet chłopakom to nam dziewczynom bez panierki w małej ilości oleju. Siemie lniane do zagęszczenia zupy. A i rano na czczo piję szlanke wody z sokiem z cytryny,z połówki albo czasem mniej,bo mi nie smakuje. Efekt? Jest ! 4 kilogramy mniej. Czy to będzie jeszcze spadać? Oby. Tak pizza wyglądała:

Post zaczęłam pisać w niedzielę,teraz już jest środa po 22 . Młodego jeszcze nie ma,wieczorem go wyczaiłam że jakieś ognisko mają,truchlałam co tam sie dzieje ale widział że go widzimy i telefon po 20 odebrał,potem wrócił ale ględził że pójdą do kolegi oglądać horrory. Cholera wie ,ale może nic nie zmaluje,  pytał czy tak zawsze go będę kontrolować,odpowiedziałam mu że dopóki my go utrzymujemy to tak :)

Starszy wraca na święta w czwartek gdzieś w nocy. Po tamtej akcji nocnej co mi ciśnienie podniósł jeszcze był na weekendzie ale dopilnowałam żeby ten bilet zarezerwował. Najlepsze jest to że jak go małżon odwiózł o 4 to mi się śniło zaraz że jednak znowu do tego autobusu go nie zabrali i ta moja głupia głowa we śnie taką awanturę zrobiła że go...pogryzłam ...hehe. Małż wchodzi po około 1,5 godziny to aż mi ulżyło że jednak to tylko sen :)

Tata. W zastraszającym tempie traci głowę,demencja,zapominanie,wręcz bredzi od rzeczy chwilami. Dobrze że nas poznaje ale i to może się zmienić . Okropnie  przykro patrzyć na to co sie stało z człowiekiem. A jak udręczy mamę która non stop słucha jego gadania,i w kółko jedno i to samo powtarza. Mama jest zmęczona,po świętach pójdziemy do psychiatry bo musi coś wziąść na uspokojenie. Tłumaczymy jej że też musi myśleć o sobie a nie siedzieć przy ojcu i na każde zawołanie jego być. Bywa i tak że jak on śpi w nocy to ona czuwa....bo on śpi....
Ma ciepło,sucho,nakarmiony,czysty,to nic więcej się nie da zrobić. Wiadomo że my jesteśmy u nich ale tez każdy ma swoje rodziny i obowiązki i nie da się całymi dniami z nimi być.

Warzywa jeszcze nie posiane,zimno z powrotem jak diabli.
Włosy skróciłam trochę bo za długie były.
Jutro zacznę piec ciasta no bo dieta nie zwalnia od tego,zresztą mamie i sąsiadce mam po kawałku dać. A no i imprezy miało nie być ale że urodziny w drugi dzień świąt a imieniny za trzy dni wypadają to parę osób będzie.





3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że mimo natłoku obowiązków odbijesz się i polecisz w górę. Spokoju i radości w Święta.
    U nas rabatka wygląda podobnie - sporo żonkili i fioletowego czegoś.

    OdpowiedzUsuń
  2. To żeś syna pogryzła :) dobre, ze tylko w śnie.
    Kochana, u ciebie jak zawsze wesoło, pysznie - mimo diety, a moze właśnie też i dzięki niej.
    Wiosne u Ciebie widać piękną.
    Z Tątą, smutne wieści... :(
    Wszystkiego dobrego na Swięta i urodziny i na zaś imieniny :)
    Zdróweczka i zawsze takiej pogody ducha, jaką masz !

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, no to przede wszystkim najlepsze życzenia- zdrówka, radości, mniej trosk, spełnienia marzeń. I leć w dół do wymarzonej wagi :) Ech, no też się muszę wziąć, ale jak tu wytrwać, tyle pyszności!

    Biedny Tata, biedna Mama... Ciężka sytuacja :(

    Spokojnych Świąt dla Was:*

    To dobry pomysł, żeby Mama wzięła coś na wyciszenie i może porozmawiała z kimś, kto Jej przetłumaczy, że musi żyć też trochę swoim życiem, bo tak jak teraz to długo się nie da...

    OdpowiedzUsuń