środa, 12 lipca 2017

Troche zmian ale czy na długo?

  Zamiast się wykąpać i kłaśc spac to usiadłam i piszę:)
A rano kochani to ja jadę do pracy...ha no jakby to nazwać...zostałam taką gosposia opiekunką starszych państwa :) Kilka godzin dziennie. Na razie trzeci dzień przede mną ,nie wiem czy będą zadowoleni ze mnie ale może dam radę.Moja bratowa i siostra mnie namówiły żebym spróbowała no to próbuję....
 Starszemu świadectwo dojrzałości odebraliśmy. Bilet przebukował na 20 września a ja mu rekrutacje na studia zrobiłam i nie wiem czy mi sie wszystko da załatwić bo go nie ma ale może sie uda. A jak nie to będe szukać ratunku:)
 Mały wypad  nocny zaliczyliśmy w Bieszczady na festiwal country. Oczywiście młodszy nie miał pojęcia gdzie jesteśmy bo lepiej niech nie wie  że chata wolna . Tak że niedziele odsypialiśmy troszke dłużej ,po południu chwila na rowerach a w nocy spać nie mogłam bo szłam pierwszy raz do tej "pracy".
tu już jak widać byłam pod sceną a jakże mi musi w piersiach dudnić to wtedy wiem że warto było ;)

Moja mama jest lekko zdezorientowana że mnie nie ma na każde jej zawołanie rano do miasta i inne przejażdżki ale musi stanąc na nogach sama.
Ogórki sie zaczynają,pierwszy słoik małosolnych już prawie sama wsunęłam . Córcia jest od dwóch dni u siostry,więc nas dużo mniej. Mniej też mnie ---minus 12 kilogramów! Chodzimy dwa razy w tygodniu na te kije ,nie odpuściliśmy puki co,i dobrze. Ale i tak małżonek sunie jako pierwszy z taką wysportowaną dziewczyną a ja z innymi jednak odstaję troche ale to nieważne,ważne że idę!
 Koktajl truskawkowy sobie serwuję ze spiruliną,no tylko tak to przełknę inaczej nie pójdzie....no niedobre to to. Trzeba sie pilnować żeby za dużo nie jeść. Nawet idzie to ogarnąć.
Tyle na dziś ,jeszcze coś kolorowego


7 komentarzy:

  1. Rzeczywiście zmiany. Wierzę, że podołasz wyzwaniu. Przy Twoim pogodnym usposobieniu, pracowitości i zacięciu kulinarnym nie może być inaczej. Ważne, że miałaś odwagę spróbować. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za pomyślność tych zmian i za ten koktail jakkolwiek smakuje :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Spore wyzwanie przed Tobą - ale myślę, że świetnie dasz sobie radę :) Trzymam kciuki, żebyś ogarnęła wszystko - i opiekę nad staruszkami, i dalsze odchudzanie :) A taki wypad w Bieszczady to i nam się marzy - ale w tym roku już nie podołamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Iskierko, te 12 kilo na - zrobily ogromne wrazenie na mnie :O Gratuluje! ja tu z 2-3 kg nie umie sie uporac a TY!!! Pieknie :)
    O prace sie nie martwie, podolasz- oby tylko "dziadkowie" byli ok.
    Bieszczady...ach to juz z 30 lat jak tam bylam... tak daleko...niestety...
    Pozdrawiam i powidzenia zycze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, pięknie- 12kg! Zazdroszczę.
    Dzieje się u Was jednym słowem.
    Co do Mamy, to dobra decyzja. Wyjdzie Jej to na pewno na dobre. Musi zacząć trochę żyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję wyniku. 12kg to jest coś. Pozdrawiam i życzę zadowolenia z pracy☺

    OdpowiedzUsuń
  7. O, Iskierko gratuluję :) Ja myślę, że ci Państwo już Cię pokochali, bo nie da się inaczej, jestes tak pogodną i ciepłą osobą :)
    Gratuluję ci zgubionej dwunastki, jestem pełna podziwu i powinno dac mi to kopa :)
    Koncert musiał być fajny widać.
    A małosolne to i ja kocham!!!

    OdpowiedzUsuń