piątek, 27 października 2017

urodzinki drugie

 Nie mogę wystartować z no
wym postem... Za dużo sie dzieje,za dużo zmartwień,za dużo wszystkiego. Ludzie odchodzą za dużo za szybko,nagle . Zostaje rodzina i to ona cierpią najbardziej.  Ostatnio tak pożegnaliśmy siostrę mojego szwagra odeszła nagle w nocy po ponad godzinie prób ratowania życia. I najgorsze ze rodzice starsi zostali i ich rozpacz rozrywala i moje miękkie serce ehh....
Ledwie o tym pogrzebie zapomniałam kolejny cios...ukochany wujek w stanach ląduje w szpitalu...diagnoza....rak płuc.....
Normalnie ciężko to ogarnąć rozumem...Tak ciężko a on tak daleko i taki dobry człowiek musi przez to przechodzić.
 Przyjaciółka z maleńką po operacji w. Warszawie . Rozszczep podniebienia naprawiony ale ciezkie dni teraz mają...
 Teraz to wstawie jakie zdjęcia żeby tak smutno nie było. Kasztan jadalny niestety niby są, ale puste
  
No i tak znów dwa dni do przodu jest jak zaczęłam pisać. Młodzież spać nie daje spokojnie,dzisiaj córcia do kina na całą noc sie wybrała z koleżankami. A ja myślę czy to bezpieczne....Wczoraj młodszy pojechał do pracy na całą noc,praca niełatwa łapanie kur ,rano stwierdził że tyle-woli nasze indyki ładować na ciężarówki.
Starszy student w tym tygodniu coś dużo wolnego sobie zrobił,też po nocach wraca póżno,też sie nie da spać spokojnie. Z córcią na rezonansie byłam,wyspała sie w maszynie bo aż godzine była..Termin na komisje o stopień niepełnosprawności mamy 9 listopada,zobaczymy. Potem jeszcze 23 wizyta z nią a potem 30 tego  ja ide na zabieg usunięcia żylaków.....
  Maluśka już dziś wyszła ze szpitala ale jeszcze gdzieś sie zatrzymali w stolicy na nocke.Rano pewnie wyruszą w długą podróż.
Chleb i szarlotka pachnie świeżo wyjęte z piekarnika,
szarlotka jeszcze nie sfotografowana,do następnego pa!
 A tak na marginesie to chyba jutro mój blog ma 2 urodziny...chyba....pa

niedziela, 1 października 2017

Grzyby,dynie,groch ,ja i życie.

      Może to dziwne się wydać ale..odpoczełam od myślenia za mojego męża.....
Tak dokładnie u nas jest że myśleć trzeba jeszcze za niego hehe. Bo on słuchajcie -dopiero jest w drodze powrotnej do domu . 12 dni go już nie ma z tej Bułgarii. Przyjaciółka niech za niego myśli teraz skoro go zabrała. Zeby nie było że z kobietą wyjechał a ja na to pozwoliłam to wyjaśniam że 4 osoby tam pojechały więc spoko luz.No ona mi zdaje relacje że on niby normalnie jest uzależniony ode mnie hehe ,zobaczymy jak wróci czy tak faktycznie stęskniony będzie ...;)
W sumie to rzadko sie rozstajemy ,jedyne rozstania to te, które ja spędzałam z córką w szpitalach a on w domu. Więc bywa że mamy siebie dość nieraz:)
  
 Grzybobranie. Uwielbiam chodzić po lesie w poszukiwaniu grzybów. Niestety jako że chodzę do tej pracy nigdy z rana sie wybrać nie mogę. Jedynie w weekendy ale wtedy to w lesie tłumy. Grzybów teraz baaardzo dużo,moje zbiory popołudniowe troche skromne ale i tak na 5 osób to każdy miał po jakieś 25 prawdziwków. Po jednym takim wypadzie coś mi się w stopę stało,czy to od tych ekstra gumiaczków czy co ale jakis stan  zapalny cholernie bolący i przykostka której nie miałam mi wywaliło. Przez weekend kuśtykałam akurat tydzień temu czyli bez małża ale dałam rady. Już nie oli,coś smarowałam coś zażyłam no i żyję.
     Załatwienia i rozmowy z nauczycielami córki bo nie ma zwolnienia z wf pierwszy raz od 5 lat. No i nie wiadomo co można z nią robić a co nie.....tak w sumie to ja wiem ale wszystko chcą na piśmie i musze w tym tygodniu szukać ortopedy co by sie wgłębił w temat i napisał czarno na białym. Tak,już pażdziernik i pomyślicie co tyle czasu czekałam? A no nie czekałam ale nie mogłam złapać pani od wf bo jej nie było długo we wrześniu....Kśiążeczka zdrowia do szkoły bo z żywnością będzie mieć kontakt do podbicia-cyrk......nie chce mi sie wchodzić w szczegóły nawet...
Wniosek na komisję do orzecznictwa o niepełnosprawności złożyć-cyrk znowu,rano trzeci raz tam będę z resztą dokumentów........
   Syna wtedy szczęśliwie przywiozłąm do domu,już trenuje od nowa a jutro zaczyna studia...Jako że jest czynnym sportowcem( jak to brzmi:)hehe) złożył prośbę do dziekana o indywidualny tok nauczania. Jest to możliwe bo podpisano porozumienie z klubem i uczelnią. Jak to zrobią to mam obawy  no ale zobaczymy.Kilku takich delikwentów jest od nas.
  Zimno jest,temperatura liska zeru a nawet w niektórych miejscach poniżej zera. W piecu już trzeba przepalać choć jeszcze nie codziennie.

  Na zabieg się wybieram . Lekarz mnie kieruje do usunięcia żylaka,brzydko  wygląda moja noga sina przypuchnięta i pewnie sie zdecyduje już na listopad gdzieś żeby sie przez zimę zagoiło a za półtora roku będę tańczyć na wesele u bratanicy,mojej chrześnicy. Odetchnęliśmy z ulgą że jednak będzie ślub bo para sie na chwile rozstała a przecież on był już taki nasz hehe.....
  To teraz jeszcze coś zdjęć:
                           groch ozdobny zaplątanyz winoroślą
ozdobne dynie wylazły daleko na trawnik


a ta roślina to już z 8 lat rośnie ,jak zwykle zaniedbane przy płocie i już zapomniałam co to jest......
a tu ja w wersji nowej i kapke eleganckiej bo na weselu byliśmy,tak no długo sie zastanawialiśmy co robić no bo w końcu żałobę mam ale poszliśmy,ja bez wielkich szaleństw na parkiecie przeżyłam. Przedyskutowane z rodzeństwem i no byliśmy. tu 14 kg mniej mnie :))
To była ta chyba jedyna ładna sobota we wrześniu,oprócz wczorajszej.
Ciekawe jak mój małżonek jutro na wage stanie to co będzie? Bo kiedyś mu pokazało 17 kg mniej...także ten...sprawdzę go    ........................