poniedziałek, 25 grudnia 2017

Życzenia .

                              

                            Drodzy moi czytacze...z poślizgiem ale .. Niech każda
                            chwila tych cudownych   dni wzmacnia w Was siłę 
                                                     na każdy nadchodzący dzień.
                                        
                                Niech Narodzenie Bożej Dzieciny przemienia,
                                                         uzdrawia i    umacnia  serca.
                                                Zdrowia i pokoju na każdy dzień! 
    
                                                                                                życzy Iskra  :)

 Nie wyrobiłam na zakrętach,na pasterce byliśmy ale o 2 w nocy już mi sie nie chciało tu wchodzić. Placków upieczone sztuk pięć. Na trzy domy więc musiało być dużo .Wszystkie pyszne. Sernik,makowiec japoński,orzechowiec,piernik obowiązkowo i oczy carycy-u mnie nowość...
 Pracy nie mam,babcie moją podopieczną oddała rodzina do domu opieki,faktem jest że z nią coraz gorzej i biedna w swoim świecie żyje. A ja na razie w domu ale to się może zmienić. Noga już prawie prawie zagojona,jeszcze troche sińców mam ale jest ok. 
Młodzież jako tako. Najstarszy troche mi nie daje spać bo albo ma treningi w nocy do 23 po czym uderza do kolegi albo nawet wraca rano z laptopem bo grali całą noc...tak że rano wracał i spał do następnego treningu,masakra. A i zdarzyło się że u nas za ścianą grali we trzech do rana. Jak to było u mnie to i był kiedyś drink i ja struchlała żeby jakich głupot nie zrobili. Ze dwa razy sie zapędziłam do nich ale było nawet spoko...na ile może być mając 20 lat..prawie ;)
 Starszy też kilka tygodni temu miał wypadek z sarną.... szlag...dobrze że jemu sie nic nie stało-wiadomo ale autem jechał nie naszym tylko Śp. taty no i babcia nic nie wie albo udaje ale znając ją to by nie milczała. Bo auto zostało i kto z rodzeństwa potrzebuje to sobie bierze. A że wiadomo że jam mam najwięcej dzieci i największe potrzeby i trzech kierowców no to pecha miał właśnie najstarszy. Całę szczęście że tylko zderzak i lampa,drugą pokleili ale znaleść taki sam zderzak w internecie to był kosmos.

To tyle na szybko,pa ,świętujcie w spokoju!

piątek, 8 grudnia 2017

Cierp ciało jakżeś chciało.

   Jak zwykle ostatnio nie odpisałam na żaden komentarz. W związku z tym biję się w piersi i kłaniam nisko. Wyrzuty mam że u Was mało komentuję a u niektórych wcale :( Może mi sie jeszcze zmieni i będę miała coś do powiedzenia;)
Jestem po zabiegu usunięcia żylaków. Niby to taki zabieg ale mną trochę tąpnęło. Zaczęło się na stole operacyjnym gdzie anestezjolog wbijała mi się w kręgosłup,nie chciałam takiego znieczulenia no ale mnie pani przekonała więc sie zgodziłam. Po chyba minucie manewrowania igłą w nim już miałam dość bo czułam to aż w łydkach, po czym usłyszałam że będzie jeszcze raz próbować. Ajj, ciśnienie w dół ,poty na całym ciele,dobrze ze mnie miła pani z przodu trzymała za głowe i tuliła do piersi. No poszło,teraz na boczek i na plecy,ciśnienie leci,ja jeszcze tekst do nich "że co mi sie zachciało"no i jeszcze pamiętam że mi kazali ruszyć nogą ale już nie drgnęła,pan doktor maział mi noge płynem  i to jeszcze czułam i im powiedziałam że ja czuję! Hehe ,potem jakieś urywki i czyjąś nogę w górze aa to moja.. o chyba półtorej godzinie jadę na salę,ułożona popodpinana do aparatów leżę 8 godzin,głowy nie można podnosić ,słabo mi,tyłka i nog nie czuję chyba z5 godzin. Panika czemu tak długo? Zaglądają do mnie co chwile,telefon poprosiłam do ręki ale potem mi wypadł bo ręce też zdrętwiałe. Dopiero jak udało mi sie ruszyć mięśniem uda prawego to myślę -no chyba wracają mi nogi. Wieczorem dopiero siku na leżąco aaa..sama przyjemność ;) Potem odruch wymiotny,zimne poty . Lekarz mówi ze będzie jutro lepiej i do domu że pójdę. Ło matko jak do domu jak ja ledwie żyję? No ale małżonek przyjechał i mnie po tych 8 godzinach posadził,ubrał gacie i z powrotem leże, kroplówki non stop do 2 w nocy. O dziwo noc nic nie boli,łazienki w pokoju nie mam ale wytrzymałam do rana i dopiero wtedy trzymając sie ściany docieram do toalety i to kawał drogi. Szpital albo jego część bardzo stare budownictwo,no przedwojenny mam wrażenie.Więc lazienka w pokoju to marzenie. A w pokoju byłam sama,trzy łóżka puste ale przynajmniej miałam spokój.
 No i faktycznie rano zmiana opatrunku,ubranie pończochy przez pielęgniarki i każą do domu. Czekam na męża bo to 40 minut autostradą. Jedziemy. Apteka,zastrzyki w brzuch kupione i tak sie kłuję od soboty. W pierwszą noc w domu tak mnie rana bolała i nogi,całe nogi,uda z tyłu, że wziełam tabletke przeciwbólową. Pończocha do samej pachwiny a tuż poniżej cięcie na 7 cm ,uciska i boli jak czort. Na łydce i dwie dziurki po jednym szwie a na kostce dwa szwy. No i u góry pięć.W niedzielę zaczynam szukać w necie czemu mnie tak dziwnie nogi bolą że leżeć nie mogę. No i co znalazłam ? A no podrażnienie nerwu kulszowego po punkcji w kręgosłup.......no to pięknie myślę,jeszcze mi tego brakowało..
Na szczęście to mi ustąpiło,rany sie ładnie goją,siedzę w tym tygodniu w domu,szwy bedzie mi lekarz ściągał we wtorek w przychodni u siebie.
      .......................................
 No i dwa dni mija od tamtej części wpisu a mi udo spuchlo i zesiwiało! Obawiam sie że przesadzilam ,zaczęłam gotować obiadki i za dużo sie ruszam pewnie:( Niby moglam zesiwieć bo lekarz kazał mi kupic sobie maść heparyne i smarować since. Zastrzyki przeciwzakrzepowe ładuję sobie w brzuch to może sie nie nie podzieje.
Teraz leżę w łóżku od 21 ale zrobiłam dziś pierogi i upiekłam szarlotkę. W ciągu tego tygodnia oglądnełam wszystkie odcinki MasterChefa! Rewelacja ile się uśmiałam ,no szaleństwo co za młodzi zwariowani i cholernie zdolni ludzie. Ale i łzy mi też kapały dla równowagi . Ciekawe kto wygra....
Po pięknej białej zimie w poniedziałek na podwórku nie ma śladu. Znow jest tak jakoś brudno.
A Waszym panom tak trzeba łopatologicznie tłumaczyć jak mają samodzielnie coś kupić? Bo ja już straciłam resztki nadziei. Znajac go już na wylot napisalam jaki plaster,jakiej firmy,dwa rodzaje taki lub taki ile tego plastra - weź JEDEN METR to będzie i tak dużo ....tadam otwieram reklamowke z apteki:
Pudło plastra,conajmniej jak na oddział chirurgiczny.......
Jak można tak nie myśleć,nie upomnieć się,nie zapytać czemu tak duzo kosztuje,ba,zgodzić się bez mrugnięcia okiem i zapłacić dużo więcej!!!! Ręce mi opadły do podłogi...