środa, 20 czerwca 2018

Wspomnienia amerykańskie

   Minęło już trzy tygodnie jak wróciłam.
 Za mną dwa pogrzeby jednego Kazika. Pierwszy był w stanach,drugi po powrocie tu, wszystko było organizowane na bieżąco,brat z siostrą i mamą tu wszystko przygotowywali a ja wcześniej z kuzynem tam. Chwilami to wszystko co przeżyłam wydaje mi sie jakbym w jakimś filmie uczestniczyła. Nie do uwierzenia,że tak sie wszystko poskładało,że tak w ostatnim momencie ktoś z góry nami kierował i na jeden odruch ,jeden moment bez chwili wahania ja sie zgodziłam i byłam z nim,nimi. Szczerze to chyba oni tam by też zginęli beze mnie,bez mojego opanowania i no powiem Wam że nasłuchałam sie komplementów i opinii że "no co za kobieta",wszystko ogarnia łącznie z zakładem pogrzebowym nie znając języka. Jazdą po amerykańskich drogach kilka dni po przylocie:). Jestem z siebie dumna a wszyscy też są ze mnie dumni że zrobiłam coś wielkiego.Troche to odchorowałam i ciśnienie mi z nerwów wywaliło jeszcze tam no ale wszystko sie unormowało. Jesteśmy szczęśliwi wszyscy że tam byłam,a ja najbardziej chyba bo najbliżej . I tak nawet rocznicy śmierci mojego taty a swojego szwagra- Kazik nie doczekał, 10 dni brakło:(
Obydwaj tam dziś z góry mecz oglądali i za głowy sie łapali.....
To co? po tym smutku pokaże Wam tej ameryki troche;
























































Niezła mieszanka:) .
 Jest tam centrum miasta gdzie zmarzłam niemiłosiernie,nie od parady Chicago  nazywane jest Wietrznym miastem...Jest widok na szpital zrobiony z piętrowego parkingu gdzie sie musiałam nie zgubić i hol szpitalny.Jezioro Michigan, słynna fasolka lustrzana. Widok z Willis Tower i ja na szkle. A ten przystojniak to oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie udowodniła przyjaciólkom moim że jak to Aga nie będzie" mieć" czarnego ? Haha no i mam   ;)
Na talerzach to oczywiście moje posiłki,pyszne a homar chyba najlepszy był.
Zdjęcie zdjęć w ramce to prezent dla Kazika i jedno sprzed kilku lat zdjęcie nasze wspólne.
Jeszcze jedna ciekawostka,w dzień pogrzebu mijało dokładnie dwa lata jak był w Polsce i bylam z nim i bratem bratową na koncercie IL Divo w Krakowie,pisałam o tym wtedy w czerwcu 2016 . Urna  w przeddzień pogrzebu była właśnie u brata i mieli swój prywatny koncert ,włączyli płytę i płakali......

Autorem większości  zdjęć jest mój kuzyn o tu można zobaczyć https://www.instagram.com/wojciech_wojcik/zdjęcia
 Może uda mi sie skrobnąć za kilka dni o tym co w domu. W sobote mamy wycieczke do Zakopanego ,za mną też wspaniały koncert Carlosa Santany,ogródek,roślinki,dzieci to za chwile pa ,pozdrawiam!