niedziela, 26 sierpnia 2018

I zleciał sierpień.

          Przyszło dzisiaj zimno jak diabli i deszczowo prawie cała niedzielę. No jasne jak ja mam dzień wolny i w ziemi nie ryje to i tak nici z tego bo najlepiej wtedy w domu. Po upałach i ryciu w ziemi opaliłam plecy i lico:) Nowa rabata prawie na ukończeniu,poprzesadzane rośliny których by szkoda było zmarnować.Drzewa które stały na drodze pousuwane i tak poleciała jedna jabłonka,grusza ale tej mi nie szkoda bo jakaś taka licha była.Soków ,przetworów,przecierów pomidorowych i pomidorowo warzywnych coś zrobione.Trzy dni byliśmy sami bez dzieci,młodszy pod namiotem-właśnie sie dobija do telefonu żeby go pewnie przywieść z wojaży ale małża nie ma ,więc młody troszke poczeka. Kryzys mieliśmy ale już troche sie naprostowało podczas nieobecności młodzieży. Córcia u siostry tam jakieś nastoletnie randki z sąsiadem odchodzą podobno:) Starszy dalej w niemcach pracuje,jeszcze  około miesiąc.
Przyjaciółka z Gabrysią i mężem byli u nas jeden piątek,wycałowałam znowu maleńką,wyspała sie u mnie w sypialni i pojechała.
Teraz chce Was zasypać zdjęciami a te jak na złość nie chcą mi sie wgrać,spróbuje  z telefonu od razu . Mieczyki wsadzone na początku czerwca czyli bardzo póżno nawet zakwitły i to w doniczkach i skrzynkach,nie wszystkie ale coś,cieszy i to. Storczyk od Kazika sprzed chyba dwóch lat mi zakwitł i teraz gadam do niego;) Mam dosyć dużo dyni bo małż dostał przykaz jak mnie nie było wsadzić ziarna koło ziemniaków i te sie rozszalały na dobre,nie wiem co to za odmiany czy to dla ludzi sie nadaje czy nie bardzo ale co tam ,chyba sie nadają. Nasiona dostałam od jednego starszego pana.
Poza tym to czasem coś przeczytam ,ostatnio"Dziewczyny z Dubaju". Wczorajszy wieczór spędziliśmy na tańcach do 3 w nocy,więc dziś odpoczywamy a tak cicho w domu,fajnie.